poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Będą piloty do świateł na skrzyżowaniach. Policja i straż pożarna: za mało

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lipca 2013, 19:43
Autor: Dominik Smaga

Pogotowie, policja i straż pożarna mogłyby mieć więcej zielonego światła na skrzyżowaniach (Wojciech
Pogotowie, policja i straż pożarna mogłyby mieć więcej zielonego światła na skrzyżowaniach (Wojciech

Pogotowie, policja i straż pożarna mogłyby mieć więcej zielonego światła na skrzyżowaniach.
Ale Ratusz oferuje im tak mało pilotów do sygnalizacji, że służby nie chcą ich brać.

Wczoraj przedstawiciele hiszpańskiej firmy, która projektuje dla Lublina inteligentny system zarządzania ruchem, naradzali się z władzami miasta. Za 24 mln zł Hiszpanie mają do następnego lata przebudować ponad 60 sygnalizacji (to ponad połowa wszystkich, które są w mieście). Wszystko to na zlecenie miejskiego Zarządu Dróg i Mostów.

Plan jest ambitny: duże centrum dowodzenia z wielką ścianą monitorów, inteligentne kamery potrafiące same rozpoznać wypadek, tablice podpowiadające szybszą trasę i światła z zieloną falą dopasowaną do natężenia ruchu. A do tego urządzenia, które pozwolą kierowcom pojazdów jadących na sygnale na wydłużyć sobie zielone światło.

– Faktycznie, w godzinach szczytu są problemy z przejazdem, nawet z wyjazdem z naszej jednostki przy Szczerbowskiego – przyznaje Michał Badach, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.

– Jeśli będzie taka możliwość techniczna, to należałoby z niej skorzystać – ocenia Zdzisław Kulesza, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie. I dodaje: Ale na razie nie dostałem takiej propozycji.

– Oficjalne pisma do służb ratunkowych skierujemy już wkrótce – zapewnia Karol Kieliszek z Urzędu Miasta. Ale przyznaje, że wcześniej taka propozycja już padała, choć nieoficjalnie. A ci, którzy mieliby z niej korzystać, nie byli zbyt zainteresowani.

Dlaczego? Bo urządzeń do przedłużania cyklu zielonego światła jest zaledwie 50. – W Lublinie jest około 200 radiowozów. Każdy z tych pojazdów może brać udział w akcji – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

– Było wstępne spotkanie – potwierdza rzecznik strażaków. – Mielibyśmy dostać tylko kilka urządzeń. Naszym zdaniem, to mija się z celem, bo mamy większe potrzeby dla kilkunastu wozów najczęściej wyjeżdżających do wezwań.

Dlaczego pilotów do świateł będzie tylko 50? – To pierwszy etap. W przyszłości system może być rozbudowywany – odpowiada Kieliszek.

Obecnie urzędnicy zakładają jedynie, że urządzenia trafią do pojazdów komunikacji miejskiej. Jednak już teraz autobusów i trolejbusów jest ponad 300, czyli sześciokrotnie więcej niż pilotów. A zamówionych jest już kilkadziesiąt kolejnych pojazdów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Piotr
takijeden
Kierowca Bombowca
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Piotr
Piotr (23 lipca 2013 o 20:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Kierowcy reagują tak a nie inaczej na pojazdy uprzywiljowane ponieważ niektórzy z nich a najczęściej karetki-ambulanse dojeżdżając do skrzyżowania gdzie korek jest ok.10 aut włączają sygnały świetlne i dźwiękowe i "mają pierszeństwo".Wcześniej jadą bez żadnych sygnałów.Rozumiem,że czasem może dostać raptem jakieś wezwanie ale to jest nagminne.

Może tak było kiedyś. Teraz w Państwowych służbach ratowniczych mają odnotowane fakty włączenia sygnałów świetlno-dźwiękowych. Uwierz mi że włączenie sygnałów nie jest takie przyjemne i fajne jakby mogło Ci się wydawać. Byle dzwon i masz już bardzo dużo nieprzyjemności za bezpodstawne użycie. Inną bajką są prywatne firmy ale o tym pisać nie trzeba. Polacy nie są nauczeni jak mają się zachować po usłyszeniu pojazdu uprzywilejowanego.

Rozwiń
takijeden
takijeden (23 lipca 2013 o 19:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

hm.. przecież po to pojazdy uprzywilejowane mają własnie sygnalizację świetlną (koguty) i dźwiękową (syreny) żeby inni uczestnicy ruchu ich mogli zauważyć i obowiązkowo ustąpić pierszeństwa nawet w sytuacji gdy kierująca ruchem sygnalizacja wskazuje inaczej (tzn mamy zielone a karetka czerwone np).

Niestety często się zdarza,że tych sygnałów niestety nie słychać i wcale nie z powodu głośno grającego radia ale dlatego że "ujnia" europejska ma takie przepisy a nie inne i "gwizdki" są po prostu często za ciche...

Rozwiń
Kierowca Bombowca
Kierowca Bombowca (23 lipca 2013 o 15:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Kiedyś, jeszcze za PRL-u SB-cja i wyższe szychy z MO miały radiowe systemy blokowania sygnalizacji.

Nawet raz widziałem wypadek na skrzyżowaniu DMM i ul.Lotniczej, spowodowany zastosowaniem tego systemu (zablokował sygnalizację na sygnale żółtym, jechał pan milicjant poldasem w stronę centrum, pech chciał, że zniecierpliwiony kierowca dużego fiata też chciał już wyjechać).

Tak więc nihil novi sub sole - już było (tak jak i zielona fala w Lublinie, wraz z wyświetlaczami - kto pamięta?) i niegłupim pomysłem jest to, by na nowo to wprowadzić.

Nienormalne jest to, że chcą z pojazdów komunikacji miejskiej robić na siłę pojazdy uprzywilejowane i MPK dawać te zabawki. To już przegięcie pały moim zdaniem. Jedna sprawa to jechać by ratować czyjeś życie, zdrowie lub chociaż mienie, inna sprawa wieźć kogoś w celach z w/w niezwiązanych.

A co do podziału urządzeń - dać w pierwszej kolejności karetkom reanimacyjnym i wypadkowym, odpuścić sobie w wypadku karetek sanitarnych i transportowych (wyjątek zrobić może dla transportu krwi w nagłych wypadkach). To samo Policja - dać drogówce i kryminalnej, prewencję sobie na początku odpuścić. No i straż pożarna - PSP na start (ale nie auto komendanta a najlepiej wyposażone wozy ratowniczo-gaśnicze) a potem dopiero pozostałe wozy.

Rozwiń
mladen
mladen (23 lipca 2013 o 12:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

http://apartmani-tognon.freshcreator.com

Rozwiń
Szeregowy
Szeregowy (23 lipca 2013 o 10:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

No tak - myślenie nie boli ale .. np. z tym hamowaniem jak kierowca zobaczy z tyłu karetkę na sygnale to wbrew pozorom nie jest najgorsze to, że się zatrzyma - kierowca karetki może go wtedy mijać jak chce bez ryzyka, że delikwent mu skręci pod niego albo inaczej zaskoczy (pod warunkiem ze nie tamuje drogi) - to jest odruch. ktoś napisał że czasem nie da się uciec - no fakt czasem się nie da - wtedy trzeba kombinować wspólnie z innymi - wyjechać jednym pasem do przodu np. - ale to są "sytuacje" - tego się nie da nauczyć, tu musi zadziałać  w danej sytuacji - i przeważnie na szczęście (z tego co obserwuję) działa - raz tylko widziałem taką "trąbę" - wszyscy zjechali a on/ona stoi (ale to chyba silnik zgasł z emocji)..

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!