środa, 7 grudnia 2016 r.

Lublin

Będziemy walczyć o przedszkole

Dodano: 15 maja 2002, 18:08

Pojedziemy do Warszawy, do Ministerstwa Obrony Narodowej, żeby walczyć o pozostawienie placówki – mówią rodzice dzieci z przedszkola wojskowego nr 30 w Lublinie. Wczorajsze spotkanie z przedstawicielami wojska, zorganizowane przez Helenę Pietraszkiewicz, przewodniczącą Rady Miejskiej nie przyniosło rozstrzygnięć.

Tą sprawą Dziennik zajmuje się od kilkunastu dni. Nabór do przedszkola na przyszły rok szkolny jest zawieszony.
Mimo że spotkanie w Ratuszu przebiegło spokojnie, rodzice są coraz bardziej zirytowani. Niepewni przyszłości są też pracownicy przedszkola. Ppłk. Jan Słyż, dowódca garnizonu, który zarządza placówką, rozkłada ręce.
– Trzeba czekać na decyzję MON. Od niej zależy, czy przedszkole zostanie – mówi J. Słyż. – Nie ukrywam jednak, że chcemy umieścić w tym budynku nasze biura. Teraz pomieszczenia wynajmujemy od PKP.
W MON na podpis czeka dziesięć decyzji o likwidacji wojskowych przedszkoli w całej Polsce.
Dobrych informacji dla pracowników zagrożonej likwidacją placówki nie ma też Jadwiga Jotkowska, zastępca dyrektora Wydziału Oświaty UM w Lublinie.
– Nie mogę w tej chwili niczego zagwarantować – zaznacza J. Jotkowska. – Jeśli będziemy mieć etaty, przyjmiemy pracowników likwidowanej placówki, ale na ten temat będziemy coś wiedzieć dopiero po 3 czerwca.
W grudniu 2001 roku dowództwo jednostki wojskowej poinformowało miasto o planach likwidacji prowadzonego przez siebie od wielu lat przedszkola. Zarząd Miasta wyraził gotowość przejęcia przedszkola wraz z budynkiem. Ale wojsko nie kwapi się z przekazaniem pomieszczeń.
W sprawę zaangażowała się radna miejska Bogna-Bender Motyka. – Nam, jako samorządowi wojsko też coś zawdzięcza, więc powinno pójść na rękę lokalnemu środowisku – uważa radna.
W sprawie pojawił się dodatkowy „smaczek”. Rodzice są zbulwersowani tym, na co wojsko zamierza wykorzystać oszczędności przedszkola. Siedemdziesiąt tysięcy złotych zebrane z czesnego ma być przeznaczone na pięciodniowy wyjazd dzieci do Kozłówki w ramach zielonego przedszkola.
– Zaplanowano dojazd trzema klimatyzowanymi autokarami z regulowanymi oparciami, zajęcia hippiczne, kuchnię dworską, ognisko i tym podobne atrakcje – mówią rodzice – Czy to nie przesada?
Rodzice pytali, czy nie można inaczej wydać tych pieniędzy. W odpowiedzi usłyszeli, że muszą one być wydane. W przeciwnym razie przepadną.
Zofia Jaworowska, dyrektorka przedszkola podkreśla, że taki wyjazd mieści się w planie dydaktycznym.
– Ostateczne decyzje, także w tej sprawie, podejmuje jednak dowódca – mówi Z. Jaworowska.
Ppłk. J. Słyż sugeruje nieoficjalnie, że jeśli rodzice wystąpią do niego, to można będzie pieniądze wydać inaczej.
Przewodnicząca Rady Miejskiej Helena Pietraszkiewicz deklaruje chęć zorganizowania kolejnego spotkania. – Rozumiem racje rodziców, ale nie mamy żadnego wpływu na decyzje wojska.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO