wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Betanki do księdza: proszę się wyprowadzić

Dodano: 8 czerwca 2009, 19:53

Po jednej stronie oskarżycielki - zakonnice ze zgromadzenia betanek, po drugiej - oskarżony ksiądz Roman K. Tak wyglądał dziś niecodzienny proces w Sądzie Rejonowym w Lublinie.

Roman K. to duchowy przywódca zbuntowanych betanek, który mieszkał z byłymi zakonnicami w klasztorze w Kazimierzu Dolnym do października 2007 roku. Wówczas komornik wspierany przez policjantów eksmitował duchownego i kilkadziesiąt byłych zakonnic. Właśnie tamtych wydarzeń dotyczy proces.

Początkowo Roman K. był oskarżony o szarpanie się z policjantami. Duchowny nie chciał dobrowolnie opuścić klasztoru. Bił funkcjonariuszy monstrancją. Już w trakcie procesu doszło do ugody między księdzem a policjantami. Funkcjonariusze przyjęli przeprosiny. Sąd warunkowo umorzył postępowanie.

Do takiej ugody nie doszło pomiędzy księdzem a władzami zakonu betanek. Ksiądz wciąż oskarżony jest więc o naruszenie miru domowego - bezprawne przebywanie w klasztornym budynku.

Betanki występują na procesie w roli oskarżyciela posiłkowego a ich prawnik wspiera prokuratora. Na wczorajszej rozprawie zakonnice z zarządu zakonu opowiadały co robiły, żeby usunąć księdza z klasztornego budynku.

- Wiem, że przebywał tam od sierpnia 2006 roku - twierdziła Barbara R., przełożona zakonu.

Zakonnica dowiedziała się o tym od przedstawicieli Watykanu, którzy odwiedzili wówczas klasztor. Na własne oczy księdza w klasztorze nie widziała. Zbuntowane byłe zakonnice przestały ją z czasem wpuszczać do budynku.

Zgromadzenie dbało, żeby wszystkie kroki podejmowane wobec księdza były dokumentowane. Jesienią 2006 roku napisało do księdza list.

- Wezwaliśmy go do opuszczenia naszego domu w Kazimierzu - wspominała przełożona.

Duchowny nie posłuchał. Nie wiadomo nawet czy takie pismo odebrał. W kwietniu 2007 roku betanki miały już w ręku sądowy wyrok nakazujący eksmitowanie duchownego wraz ze zbuntowanymi byłymi zakonnicami. Znowu napisały do niego, żeby się nie wyprowadził. Na koniec wysłały do klasztoru komornika, który przeprowadził eksmisję.

Roman K. na procesie milczy. Na pierwszej rozprawie stwierdził jedynie, że nie przyznaje się do winy. Po eksmitowaniu z Kazimierza został wikarym w parafii Długosiodło pod Wyszkowem.


Czytaj więcej o:
txj
frm
akar
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

txj
txj (27 czerwca 2009 o 17:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
zaspokoić tyle pań to organizm musi produkować dużo olei
Rozwiń
frm
frm (11 czerwca 2009 o 00:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jest to smieszne, bo to widzialam na swoje oczy i tak nie bylo. Ksiadz nawet oddychal liedwie, nie to co ruszyl sie.
Rozwiń
akar
akar (9 czerwca 2009 o 10:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Będąc na miejscu tego klechy sam też bym się dobrowolnie nie wyprowadził.Tam miał wspaniały wikt i opierunek i młode niewinne siostrzyczki do posług intymnych.Żyć i nie umierać.Czy w RAJU może być lepiej??????!!!!!!
Rozwiń
KULwa
KULwa (9 czerwca 2009 o 10:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie popieram zboczeńców szczególnie tych odzianych w księżowski uniform,ale w tym momencie muszę "wziąść w obronę" byłego franciszkanina a obecnie księdza diecezjalnego Romana Komaryczko.Otóż Roman K.,ówczesny zakonnik jeśłi przebywał na terenie domu zakonnego w KAzimierzu,to przebywał tam za zgodą ówczesnej przełożonej (R.I.P.) i akceptowny był przez pozostałe mieszkanki domu zakonnego.Dziwne zatem są niesprezyzowane bliżej pretensje ma "przełóżóna" Barbara R.
Dodać należy,że gospodynią i zarządzającą w domu zakonnym w Kazimierzu była s.Jadwiga Ligocka.I to ona wydawała decyzje dot.porządku w domu zakonnym w Kazimierzu.Siostra Barbara imputuje,że przedstawiciele Watykanu,etc....sama nie widziała księdza Romana.......,nie wie nawet czy dostawał jakieś pisma i od kogo
Kościół zawsze motał i oszukiwał.I robi to skutecznie od pon.2000 lat.
No cóż.bp.Jóżwa ma satysfakcję."zbuntowane" betanki wyeksmitował,atrakcyjny budynek w Kazimierzu "odzyskał",poruszył wszystkich świetych aby sprawa trafiłą do sądu.Cyba chodzi o zazdrość,że ks.Roman otaczał się kobitkami (choć w habitach),a biskup musi zadowolić się księżmi i klerykami (chodzi oczywiście o otaczanie się)
Rozwiń
~AAAA~
~AAAA~ (9 czerwca 2009 o 09:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak wygląda w praktyce duch zakonu, etos powołania i inne wzniosłe słowa z powoływaniem się na założycielkę i Jej słowa.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!