piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Bieda aż piszczy

Autor: Dominik Smaga

Do podziału 300 bochenków chleba, 100 bułek, trochę makaronu, mąki, ryżu i cukru ze szkolnych zbiórek. Dary od PCK otrzymało wczoraj 60 rodzin

Tysiące mieszkańców Lublina nie mają czego włożyć do garnka. Ilu dokładnie? Nie wiadomo, bo nikt nie prowadzi takich rejestrów. Tymczasem coraz więcej ludzi ustawia się w kolejkach po darmową żywność.
– Co się przyda? Najbardziej zdrowie. I wszystko, co dadzą – mówi pani Krystyna, kładąc do wózka kilkumiesięcznego wnuka. Tak jak wielu innych ludzi stanęła wczoraj w kolejce po darmowy chleb wydawany w magazynie PCK przy ul. Niecałej. Na apel odpowiedziało zaledwie 7 piekarni. W sumie uzbierało się ok. 300 bochenków i 100 bułek. – Mamy też trochę makaronu, mąki, ryżu i cukru ze szkolnych zbiórek. Ale to za mało – rozkłada ręce Alicja Dunin z Zarządu Miejskiego Polskiego Czerwonego Krzyża. Żywności starczy jeszcze na dziś. Dary będą wydawane od godz. 10.
Kolejki potrzebujących stale rosną. Razem ze spadkiem temperatury. Ale czerwonokrzyska akcja dożywiania bezdomnych wciąż stoi pod znakiem zapytania. A zainteresowani już się zgłaszają. Wczoraj w ciągu dwóch godzin o strawę pytały trzy osoby.
– Chcemy dać dwudaniowe obiady 200 bezdomnym. Raz dziennie. Potrzeba nam na to ponad 60 tys. zł. O taką kwotę poprosiliśmy wojewodę. Teraz czekamy na odpowiedź – dodaje Dunin. Pieniądze, o które zabiega pochodzą ze specjalnego programu Ministerstwa Polityki Społecznej. Na całe województwo lubelskie do podziału są tylko 144 tys. złotych.
– Postaramy się podzielić te pieniądze pomiędzy instytucje, które chcą pomóc bezdomnym i ubogim. A jest ich już ponad 25. We wtorek odbędzie się pierwsze zebranie zespołu opiniującego. Chcemy zakończyć procedury jeszcze w październiku – deklaruje Magdalena Szerszeń z Wydziału Polityki Społecznej w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim.
Ilu mieszkańców Lublina jest niedożywionych? W urzędach nie znają nawet szacunków. – Proszę pytać w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie – mówi Maria Łobodzińska, miejski inspektor zdrowia i pomocy społecznej. – Nie mamy takich danych. Mogę mówić tylko o tych, których dożywiamy – odpowiada Antoni Rudnik, dyrektor MOPR. – To 2 tysiące dorosłych i 4 tysiące dzieci.
Ale wielu ludzi wcale nie przychodzi po pomoc. Wstydzą się. Część z nich przełamuje wstyd dopiero przed świętami Bożego Narodzenia. I to głównie z myślą o swych dzieciach. Z dokumentów, które przedstawiają potrzebujący wynika zwykle, że w trudnej sytuacji materialnej są od wielu miesięcy. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!