czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Bili kierowcę i wyciągali z auta? Strażnicy miejscy znów na ławie oskarżonych

Dodano: 22 lipca 2015, 12:14

Strażnicy miejscy z Lublina, którym zarzucono potraktowanie kierowcy gazem i kajdankami, wczoraj znów zasiedli na ławie oskarżonych. Prokuratura uznała, że powinni odpowiedzieć za przekroczenie uprawnień, bo od mundurowych trzeba wymagać więcej

W pierwszej instancji sprawa Roberta Z. i Dariusza K. została umorzona z uwagi na znikomą szkodliwość społeczną. Mundurowi doszli bowiem do porozumienia z rzekomo pobitym przez nich kierowcą. Wszyscy prosili o zakończenie procesu.

– Już się dogadaliśmy i przeprosiliśmy – zapewniał w sądzie poszkodowany Grzegorz T.

Prokuratura także się domagała, by sąd umorzył sprawę, ale warunkowo. Taka forma oznaczałaby, że choć Robert Z. i Dariusz K. nie poniosą kary, to są winni przekroczenia uprawnień. W praktyce, taki finał sprawy oznacza pożegnanie z mundurem.

Śledczy zaskarżyli rozstrzygnięcie, jakie zapadło w pierwszej instancji. Sąd Okręgowy przyznał im rację. Uchylił pierwsze postanowienie i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Wczoraj mundurowi raz jeszcze zasiedli w ławie oskarżonych. Pełnomocnik kierowcy złożył kolejny wniosek o umorzenie postępowania. Jak wyjaśnił, „panowie się pojednali i przeprosili oraz nie roszczą wobec siebie pretensji”.

– Mimo pojednania, z uwagi na społeczny wydźwięk sprawy, umorzenie postępowania wobec funkcjonariuszy publicznych byłoby rażąco niezasadne – ripostowała prokurator. Zdaniem śledczych, od mundurowych należy oczekiwać więcej niż od przeciętnego obywatela. Dlatego powinni zostać ukarani.

Sąd wystąpi o opinię służbową do przełożonego Roberta Z. i Dariusza K. Komendant straży oceni dotychczasową służbę obu oskarżonych.

– Będzie to opinia przesądzająca – zapowiedziała sędzia Beata Górna-Gielara.

Kiedy sprawa po raz pierwszy trafiła do sądu, obaj strażnicy zostali zawieszeni w obowiązkach. – Obecnie wrócili już do służby – dodaje Robert Gogola, rzecznik lubelskiej Straży Miejskiej. Nie wypowiada się jednak na temat oceny, jaką komendant może wystawić swoim podwładnym.
Mundurowi mają za sobą 7 i 9 lat służby. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nie było na nich skarg. Byli natomiast nagradzani.

W sądzie odpowiadają za incydent z kwietnia ubiegłego roku. Patrolowali wówczas rejon ul. Grottgera w Lublinie. Za wycieraczką źle zaparkowanego mercedesa zostawili wezwanie dla kierowcy. Kiedy Grzegorz T. wrócił do auta, chciał odjechać. Oświadczył strażnikom, że nie przyjmuje mandatu i będzie czekał na wezwanie do sądu. Wtedy mundurowi postanowili zatrzymać i wylegitymować mężczyznę. Doszło do szarpaniny. Z ustaleń prokuratury wynika, że strażnicy bili kierowcę, wyciągali go z jadącego samochodu.

Dwa razy potraktowali go gazem i zakuli w kajdanki. Później tłumaczyli wezwanym na miejsce policjantom, że Grzegorz T. chciał ich przejechać.

Czytaj więcej o: Lublin straż miejska
radny
Gość
Gość
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

radny
radny (23 lipca 2015 o 08:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ciekawe, po co są ci strasznicy miejscy, czy po to by straszyć ludzi?

całe miasto zasrane przez psiarnię !!!   gdzie oni są ?????????????????????????????????????????

Rozwiń
Gość
Gość (22 lipca 2015 o 21:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiedy to ormo sie wreszcie zlikwiduje
Rozwiń
Gość
Gość (22 lipca 2015 o 17:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe, po co są ci strasznicy miejscy, czy po to by straszyć ludzi?
Rozwiń
Gość
Gość (22 lipca 2015 o 13:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Skargi na Roberta Zygmunta na pewno były - przynajmniej jedna, moja. W moim przypadku sytuacja była identyczna, strażnik zachował się w sposób chamski a nawet psychopatyczny .NN
Rozwiń
Gość
Gość (22 lipca 2015 o 12:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Sąd wystąpi o opinię służbową do przełożonego Roberta Z. i Dariusza K. Komendant straży oceni dotychczasową służbę obu oskarżonych. – Będzie to opinia przesądzająca.." No to ciekawe jaką opinię dostaną jak nie pozytywną? Jak jedna i ta sama instytucja a w zasadzie jedna osoba, którą jest komendant może być sędzią w sprawie swoich pracowników?!!! Przecież mogą być kolesiami i nawet jak coś nawywijali wcześniej to dostaną pozytywna opinię. Przecież taką opinię powinien wystawić po odpowiednich konsultacjach organ zewnętrzny,niezależny, nadzorujący SM.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!