wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Blok przy ul. Kurantowej: Trzy pożary w siedem dni

Dodano: 16 czerwca 2011, 18:05

Skrzynki z licznikami paliły się dzień po dniu. Administracja sprawdza, czy powodem rzeczywiście był
Skrzynki z licznikami paliły się dzień po dniu. Administracja sprawdza, czy powodem rzeczywiście był

Najpierw w bloku przy Kurantowej 8 zapaliła się instalacja w jednym z mieszkań. Trzy dni później skrzynka z licznikami zużycia prądu na trzecim piętrze, a następnego dnia taka sama skrzynka pięć pięter wyżej.

– Ludzie boją się spać, bo nie wiadomo czy na przykład w nocy coś się nie stanie – alarmuje nasza Czytelniczka. – Po drugim takim zajściu na szczęście nie został włączony prąd w tym feralnym skrzydle, natomiast w drugim skrzydle prąd jest. Czy możemy czuć się bezpiecznie?

Strażacy przyznają, że elektryka w bloku może wymagać poprawek. – Zasugerujemy, aby administracja dokonała przeglądu instalacji, bo prawdopodobnie jest przeciążona – mówi kpt. Wojciech Miciuła, rzecznik prasowy Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

Jednak administracja bloku podejrzewa, że pożary nie wybuchały z powodu awarii, bo instalacja jest zupełnie nowa. – Została wykonana w grudniu – mówi Marek Skulimowski, kierownik administracji Osiedla Moniuszki. – Usuwamy teraz skutki pożarów. Trwają czynności sprawdzające, co było ich przyczyną. Zlecimy ekspertyzę instalacji i biegły wypowie się na ten temat. Zawiadomiliśmy też organy ścigania, aby sprawdzić, czy nie doszło tutaj do podpalenia – informuje.

Przestraszonym mieszkańcom, administrator każe cierpliwie czekać. – To musi być robione w atmosferze spokoju. Czechów to duża spółdzielnia i my wiemy, co należy do naszych obowiązków – mówi Skulimowski.

Tymczasem strażacy doradzają, że w razie kolejnych pożarów mieszkańcy powinni zachować ostrożność i nie gasić ich na własną rękę. – Mało, kto ma w domu gaśnicę proszkową, dlatego lepiej poczekać na przyjazd służb ratowniczych. Dla własnego bezpieczeństwa mieszkańcy powinni próbować wyjść z bloku, a jeśli jest to niemożliwe, to wyjść na balkon – mówi kpt. Wojciech Miciuła.
Czytaj więcej o:
panika nie pomoże
dad
gosc
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

panika nie pomoże
panika nie pomoże (17 czerwca 2011 o 14:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja poczekam na ekspertyzę, a dopiero potem będę dochodził kto jest winny i pociągnę go do odpowiedzialności
Rozwiń
dad
dad (17 czerwca 2011 o 12:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Poprzednie pożary były w korytarzach bez dodatkowych drzwi lub krat a teraz pożar był w skrzynce za zamkniętą kratą i powstał w przeciągu 1 min. Wszystko się stopiło w 1 min. Czym podpalacz by to mógł zrobić i czy ma klucz do otwarcia kraty????? Administracja nie chce przyznać że dali ciała z elektryką!!!!!!
Rozwiń
gosc
gosc (17 czerwca 2011 o 10:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tych pozarow bylo wiecej, tylko nie wszyscy chca sie przyznac, ze instalacja palila sie takze w mieszkaniach, bo przeciez po bloku grasuje piroman! tak, musi stac sie tragedia, zeby ludzie zrozumieli jakie to zagrozenie. To straszne!
Rozwiń
aga23034
aga23034 (17 czerwca 2011 o 09:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='mieszkaniec' timestamp='1308243084' post='490342']
"Przestraszonym mieszkańcom, administrator każe cierpliwie czekać" - na co? bo możemy się nie doczekać ....
[/quote]


czekać? na zbawienie chyba. Amen
Rozwiń
aga23034
aga23034 (17 czerwca 2011 o 09:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
" w razie niemożności wyjścia z domu wyjść na balkon ?" i co ??? w niedzielę nie mogliśmy wyjść już z domu z mężem i trójką dzieci, bo czarny dym był wszędzie, uciekliśmy na balkon. Dym dostał się do domu, bo paliło się obok naszych drzwi. Przez balkonowe drzwi widzieliśmy tylko, że w domu jest czarno. Stojąc na balkonie na 8 piętrze liczyliśmy na ewakuację przez straż pożarną. Dym przedostawał się przez zamknięte okna, prosto na nas. Mimo tego, że staliśmy na powietrzu nie można było oddychać. Liczyliśmy się z tym, że to koniec. Straż nas olała. Robili co swoje i w nosie mieli, że dusimy się na balkonie w strachu. Więc faktycznie...jedyne wyjście to spieprzać po balkonach samemu z dziećmi na plecach.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!