sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Bogacze z PO i ciułacze z PiS

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 listopada 2005, 22:16

Niezaprzeczalnie krezusem wśród lubelskich parlamentarzystów
jest Janusz Palikot z Platformy Obywatelskiej. Przy nim pozostali
nasi posłowie to przeciętniacy. Ale takiego przeciętniactwa
niejeden może im pozazdrościć. W tym elitarnym gronie są i tacy, którzy z utęsknieniem czekają na pierwszą dietę

Dopóki na półkach sklepów monopolowych będzie stała Gorzka Żołądkowa, Janusz Palikot będzie spał spokojnie. Z samych akcji Polmosu osiąga rocznie 50 mln zł! Udziały w spółce Kresy to dodatkowe 3 miliony. Za użyczenie swojego wizerunku w kampanii reklamowej zarobił 1,5 mln zł. Na drobne wydatki.
Przy takiej kasie dość blado prezentuje się auto Palikota, jeździ range roverem – terenówką. Jego majątek Jabłonna szacuje się na 10 milionów złotych, a posiadłość w Kazimierzu jest warta 500 tys. zł. Stan konta też przyprawia o zawrót głowy – milion złotych i 200 tys. euro. Nic dziwnego, że po wyborach parlamentarnych ludzie dobijają się do posła Palikota, by prosić o materialne wsparcie. A ten rzadko odmawia, szczególnie jeśli pieniądze mają służyć kulturze.
Przy majątku Palikota stan posiadania pozostałych posłów z Lubelszczyzny nie wygląda imponująco. Choć Stanisław Żmijan z Platformy Obywatelskiej jest prezesem nieźle prosperującej firmy drogowo-
mostowej. W ciągu pół roku zarabia, bagatelka, 250 tys. zł. A to znaczy, że miesięcznie wyciąga ponad 40 tys. zł. Nic dziwnego, że na koncie zgromadził pokaźną sumkę – 320 tys. zł. Poseł Żmijan byle czego nie kupuje. Jeździ czteroletnim audi A4. Ma też trzyletniego volkswagena golfa, dom i mieszkanie. O działkach już nie wspominamy.
Całkiem nieźle powodzi się posłom z SLD. Szczepan Skomra jest prezesem Spomleku. Ma dom warty 276 tys. zł i dwa mieszkania. Jako szef jednej z największych mleczarni na Lubelszczyźnie zarabia rocznie około 400 tys. zł. A dwa lata temu kupił sobie renaulta lagunę.
Dobrze zabezpieczona na przyszłość jest też Alina Gut z Samoobrony. Najstarsza posłanka w Sejmie, emerytowany radca prawny, jest posiadaczką nie tylko fantazyjnych kapeluszy. Ma dom za 800 tys. zł, mieszkanie i działkę z domkiem letniskowym za kolejne 650 tys. zł. Jeździ oplem astrą z 2000 roku, a w banku trzyma 18 tys. dolarów.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, partii, która po wyborach wzięła wszystko, fortun się nie dorobili. Krzysztof Michałkiewicz, dzisiaj minister pracy i polityki społecznej, ma jedynie 84-metrowe mieszkanie. Do tego spółdzielcze i obciążone kredytem. Co prawda ma w miarę nowy samochód – hyundai accent z 2001 roku – ale na koncie pusto.
Elżbieta Kruk, partyjna koleżanka Michałkiewicza, przez cztery lata zasiadania w Sejmie nie odłożyła ani grosza. Ma za to mieszkanie warte 100 tys. zł i działkę za 5 tysięcy. Samochodu jeszcze się nie dorobiła. Jedynym majątkiem Tomasza Dudzińskiego z PiS jest volkswagen z 1996 roku. I to do spółki z ojcem. Przemysław Andrejuk z LPR, młody lekarz na dorobku, ma opla astrę z 2004 r. Także wspólnie z rodzicami. A konto, na którym odłożył zaledwie 4 tys. zł, wzbogaci się nieco, gdy wpłyną pierwsze sejmowe diety. •

Poselskie fortuny i zaskórniaki. Kto ma najwięcej? A komu się nie przelewa? Czy za cztery lata zmieni się ich stan posiadania?
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!