niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Lublin

Bomba w samochodzie pod wieżowcem


Wczoraj ewakuowano wszystkich pracowników w budynku Inwestprojektu przy ul. Zana w Lublinie. W samochodzie stojącym na parkingu został podłożony materiał wybuchowy. Z pozostawionej w samochodzie butli ulatniał się gaz.

Alarm wszczął portier. Było przed dziewiątą rano. Zainteresował się stojącym od dłuższego czasu fiatem, który zaparkowany był kilkanaście metrów od budynku Inwestprojektu. Podobno widziano go w tym miejscu już w ubiegłym tygodniu. - Podszedłem do samochodu razem z kolegą - mówi z przejęciem Zbigniew Szafraniec. - Już nieraz zgłaszaliśmy włamania do samochodów na tym parkingu. Sądziliśmy, że tym razem ktoś się włamał do fiata. Drzwi były lekko uchylone. Kolega je otworzył i od razu gwałtownie zamknął. Zauważył tykający budzik i butlę z gazem. Obok był kanister po benzynie.
Portierzy od razu powiadomili policję. Na miejsce przybyła ekipa pirotechników oraz antyterroryści. Wkrótce zjawił się również prokurator. Policja zabezpieczyła teren i zarządziła ewakuację całego budynku. Usunięto również stojące wokół samochody.
- Portier przyszedł do pokoju i powiedział, że są ćwiczenia - mówi jedna z pracownic banku. - Dopiero na dole zorientowałam się, że podłożono jakąś bombę. Wszystko odbyło się bez paniki.

Ludzie zgromadzili się na chodniku przy ul. Zana. Z daleka oglądali akcję policji. Około południa wrócili do pracy. W dużym fiacie znajdowała się pełna butla gazowa oraz kanister. Do tego przyłączony był budzik. Całość podłączona była do zapalniczki samochodowej. Plątanina kabli. Pies tropiący, który był na miejscu, swoim zachowaniem potwierdził obecność materiału wybuchowego. Policjanci przy pomocy linek otwierali po kolei wszystkie drzwi samochodu, jak również pokrywę bagażnika i maski silnika. Robili to z odległości kilku metrów.
- Sytuacja była poważna - mówi mł. insp. Zygmunt Sochaczewski, zastępca komendanta miejskiego policji w Lublinie. - Dla dobra śledztwa nie chcę ujawniać wszystkich szczegółów, mogę jednakże powiedzieć, że mogło dojść do wybuchu. To nie była atrapa.
Okazało się, że budzik był podłączony przewodami do całej konstrukcji dla zmylenia. Największe spustoszenie mogła zrobić butla z gazem. - Jakie skutki mógł wywołać wybuch? - Przy trotylu lub innych typowych materiałach pirotechnicznych łatwiej jest przewidzieć skutki eksplozji - tłumaczy Z. Sochaczewski. - W tym przypadku z pewnością ucierpiałyby stojące obok samochody. Odłamki mogłyby także ranić przechodzące osoby.
W ostatnim czasie alarmy bombowe ogłaszano w Lublinie, Chełmie i Białej Podlaskiej. Jedynie w tym ostatnim mieście doszło do wybuchu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO