środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Brakuje specjalistów w szpitalach. Powód? Mało etatów i niskie stawki

Dodano: 7 marca 2017, 20:35

Szpitale narzekają na brak m.in. kardiologów, ginekologów, anestezjologów, pediatrów. Brakuje chętnych, bo albo liczba etatów jest ograniczona, albo stawki, które oferuje szpital, są za niskie.

– Lekarze, zwłaszcza młodzi, wolą etat, bo to daje większą stabilizację. Na kontrakcie nie ma żadnego zabezpieczenia socjalnego. Poza tym, w razie błędu medycznego na etacie odpowiadamy do kwoty w wysokości trzech pensji, a na kontrakcie własnym ubezpieczeniem lub majątkiem – zaznacza Jakub Kosikowski z Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który pracuje w szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie.

– Wiadomo, że szpitale szukają oszczędności, więc wolą zatrudniać na kontrakty niż na etaty. Jeśli mają taką możliwość, to poza kilkoma etatowymi pracownikami na oddziale wybiorą rezydenta, bo płaci za niego Ministerstwo Zdrowia, niż kolejnego etatowego pracownika.

– Nie jest tak, że zatrudniamy tylko na kontrakty, możemy też zatrudniać na etat – mówi Jacek Buczek, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Chełmie. – Kłopot jednak w tym, że z roku na rok ubywa chętnych. W tym momencie młodych lekarzy zatrudniamy tylko na etat rezydencki.

Jak tłumaczy dyr. Buczek, szpital ma problem z tym, żeby po rezydenturze takiego specjalistę u siebie zatrzymać. – Głównie chodzi o wynagrodzenia. Nasz szpital w większości przypadków nie jest w stanie odpowiedzieć na warunki, których oczekują młodzi lekarze – zaznacza dyrektor.

– Rzeczywiście trudno jest zatrzymać młodego specjalistę, mimo że często szpitale poza Lublinem proponują wyższe stawki. Chodzi tu jednak o możliwość dorobienia na prywatnym rynku, który w Lublinie daje większe możliwości niż w innych miastach regionu – wyjaśnia Kosikowski.
W chełmskim szpitalu brakuje m.in. specjalistów w dziedzinie chirurgii naczyniowej, kardiologii, medycyny ratunkowej, pediatrii czy anestezjologii.

Na brak lekarzy narzeka też szpital w Kraśniku. – Od zaraz jestem w stanie przyjąć radiologów, specjalistów medycyny ratunkowej czy chorób wewnętrznych, ginekologów – wylicza Marek Kos, dyrektor SPZOZ w Kraśniku.

Dodaje, że do wynagrodzeń szpital musi podchodzić racjonalnie. – Wiadomo, że oczekiwania młodych lekarzy zawsze będą wyższe, niż nasze możliwości. Staram się jednak proponować jak najbardziej korzystne warunki – mówi Kos i precyzuje: Na przykład lekarz, który się szkoli dostaje taką samą stawkę, jak rezydent, czyli ok. 3 tys. zł, a lekarz tuż po specjalizacji taką, jak ten, który pracuje już kilka lat.

Czytaj więcej o: Lublin zdrowie szpital lekarz
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
ann
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (8 marca 2017 o 11:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak to takie jasne to daj mi namiary żeby zarobić te 20-30 tysięcy miesięcznie, a obiecuję, że codziennie będę ciebie osobiście badać i mierzyć ciśnienie za darmo i załatwię każde badanie na NFZ. Trzeba było się uczyć to byś umiał teraz policzyć liczbę zer za cyfrą na przedzie, bo o dwa za dużo ci wyszło w tym liczeniu. Znam jednak jednego neurochirurga z Lublina, który kupił sobie zegarek za 33 tysiące na kredyt chociaż mieszka w mieszkaniu kupionym przez rodziców dla jedynaka, ale to nie reguła. Ja mam taki sam jak on z aliexpress. Skoro tak lekarzom dobrze to trzeba się było uczyć, a nie bzdury powielać jak im to dobrze.
Rozwiń
Gość
Gość (8 marca 2017 o 11:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja niestety znam kilku biednych lekarzy .... Nie wszyscy mają tak dobrze. A i praca niezbyt przyjemna.
Rozwiń
ann
ann (8 marca 2017 o 10:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta jasne napisał:
Gadanie bzdur o tych "niskich" zarobkach. Znam osobiście kilku lekarzy, wszyscy po specjalizacjach i żaden nie pracuje w jednym miejscu. Jeżdżą do innych miast i miasteczek, pracują w kilku miejscach na cząstkach etatu, biorą dyżury. Mają spore domy, nieraz po 2-3 dobre samochody, zarabiają 20-30 tyś. miesięcznie. Nie zazdoszę im, ani nie hejtuje - pracują to mają. Ale kiedy czytam o tych kiepskich zarobkach to mnie śmiech ogarnia. Robią dokotoraty, dorabiają na uczelniach - to norma u nich. Nie znam biednego lekarza (i dobrze w sumie). Owszem - przez pierwsze lata specjalizacji zapieprzają niemal bez wynagrodzenia, często będąc na utrzymaniu swoich żon/mężów. Ale potem jak sobie odbiją, to kopara opada. Sam mam w rodzinie kilku lekarzy, stać ich na zegarki za 20-30 tyś., mają wielkie apartamenty lub spore domy i nie płaczą, że są biedni - bo wiedzą, że to nieprawda. Czy się opłaca ten zawód widać po cenach studiów "zaocznych" na UM w Lublinie - 30. tyś. rocznie za medycynę, 35 tyś. rocznie za stomatologię. Bieda Panie, bieeeda!
Tak właśnie jest. Studia są trudne, ale inne też są trudne. Pierwsze lata, jak nie jest się z klanu lekarskiego, to rzeczywiście praca na okrągło za malutkie pieniądze lub wręcz wolontariat. Mam wielu przyjaciół lekarzy, mam lekarzy w rodzinie, wiem zatem ile zarabiają i jak żyją. I wiem ilu z nich jest lekarzami z powołania, a ilu poszło na medycynę dla kasy. Koleżanka lekarz rodzinny kupuje już 4 mieszkanie na wynajem, a doprosić się o skierowanie na badania trudno...
Rozwiń
pacjent
pacjent (8 marca 2017 o 10:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
POdobnie w Radzyniu ?
Rozwiń
Ta jasne
Ta jasne (8 marca 2017 o 09:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gadanie bzdur o tych "niskich" zarobkach. Znam osobiście kilku lekarzy, wszyscy po specjalizacjach i żaden nie pracuje w jednym miejscu. Jeżdżą do innych miast i miasteczek, pracują w kilku miejscach na cząstkach etatu, biorą dyżury. Mają spore domy, nieraz po 2-3 dobre samochody, zarabiają 20-30 tyś. miesięcznie. Nie zazdoszę im, ani nie hejtuje - pracują to mają. Ale kiedy czytam o tych kiepskich zarobkach to mnie śmiech ogarnia. Robią dokotoraty, dorabiają na uczelniach - to norma u nich. Nie znam biednego lekarza (i dobrze w sumie). Owszem - przez pierwsze lata specjalizacji zapieprzają niemal bez wynagrodzenia, często będąc na utrzymaniu swoich żon/mężów. Ale potem jak sobie odbiją, to kopara opada. Sam mam w rodzinie kilku lekarzy, stać ich na zegarki za 20-30 tyś., mają wielkie apartamenty lub spore domy i nie płaczą, że są biedni - bo wiedzą, że to nieprawda. Czy się opłaca ten zawód widać po cenach studiów "zaocznych" na UM w Lublinie - 30. tyś. rocznie za medycynę, 35 tyś. rocznie za stomatologię. Bieda Panie, bieeeda!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!