poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Bronią piskląt i atakują ludzi. Ptak podziobał kobietę

Dodano: 13 czerwca 2013, 16:27

 (Wojciech Nieśpiałowski)
(Wojciech Nieśpiałowski)

Kawka atakuje przechodniów przy ul. Krochmalnej – taki sygnał dostała w środę Straż Miejska w Lublinie. Dzień wcześniej ptak wylądował na głowie kobiety i zaczął ją dziobać. Ornitolodzy tłumaczą: ptaki bronią piskląt

– Byłam przerażona, nie spodziewałam się, że coś podobnego może mnie spotkać – opowiada pani Ania, którą we wtorek przy ul. Łęczyńskiej w Lublinie zaatakował ptak. Prawdopodobnie kawka lub wrona. – Szłam rano do pracy. Nagle usłyszałam krakanie. Chwilę później ptak wylądował mi na głowie i zaczął dziobać. Bardzo się przestraszyłam. Udało mi się przegonić go i uciec.

– Wrona rzeczywiście mogła zaatakować – potwierdza Marcin Przepiórka z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego. – Takie zachowanie dotyczy ptaków, które żyją blisko ludzi i się ich nie boją. Nie zdarza się to często. Jeśli już do tego dochodzi, to wtedy, kiedy ptaki karmią młode, a człowiek nieświadomie podejdzie zbyt blisko gniazda z pisklętami. Podobnie zachowują się też ptaki innych gatunków, na przykład kwiczoły. To niewielkie drozdy, które mogą nadlecieć i znienacka spryskać kałem. A niepokojone młode dudki mogą strzyknąć z gruczołu kuprowego śmierdzącą cieczą.

Strażnicy miejscy spotykają się z sygnałami o nietypowo zachowujących się ptakach na co dzień. Ostatnio w środę.

– Ktoś nas zaalarmował, że przy ul. Krochmalnej przed wejściem do kościoła kawka atakuje ludzi – opowiada Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej w Lublinie. I dodaje: – A od początku tego roku do 12 czerwca mieliśmy w sumie już 91interwencji dotyczących dzikich zwierząt. – Wśród nich były m.in. zgłoszenia o sarnach na terenie ogródków działkowych, martwym lisie na Rusałce czy kunach na strychu przy ul. Uroczej.

Ludzi atakują nie tylko ptaki. Na początku maja w Bełżcu (pow. tomaszowski) bóbr na ogrodzonej posesji zranił w nogę 5-letniego chłopca. Dziecko trafiło do szpitala. Zwierzę odłowiono i przewieziono na kwarantannę.

Jeszcze inna kwestia to ataki zwierząt w ich naturalnym środowisku. – Często dostajemy informacje, że ktoś był na spacerze w lesie i został zaatakowany np. przez dzika. Locha broniła młodych – opowiada Aleksandra Lipianin-Białogrzywy z Fundacji Lubelska Straż Ochrony Zwierząt. – Zaatakować może też koziołek sarny, jeśli nie będzie miał gdzie uciec.
Czytaj więcej o:
Tomson
kk
oj
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Tomson
Tomson (14 czerwca 2013 o 14:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Marcin Przepiórka z Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego.

Właściwy człowiek na właściwym miejscu :-)

Rozwiń
kk
kk (14 czerwca 2013 o 08:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

i dobrze, pewnie była brzydka.

Rozwiń
oj
oj (14 czerwca 2013 o 03:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

zmień lekarza bo cię ten co chodzisz oszukuje cie

Rozwiń
czytelniczka
czytelniczka (13 czerwca 2013 o 22:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Natura w końcu upomina się o swoje! Ludzie jako gatunek nie respektujący jej praw zostanie poddany utylizacji, to dopiero początek!

BRAWO

Człowiek nie poszanuje niczego!!!

Rozwiń
juka
juka (13 czerwca 2013 o 21:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jakie wrony? wielki mi ornitolog co nie wie, że w miastach żyją kawki i gawrony, a nie wrony. Nad Zemborzyckim owszem są wrony ale nie w mieście!!!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!