czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Brutalne metody ochrony w pubie Arena

Dodano: 13 stycznia 2009, 10:22

Jeden ochroniarz i dwóch pijanych rozrabiaków. Oni demolowali lokal, zaczepiali i bili klientów. On wyprowadził ich z pubu, unieszkodliwił, a gdy nie byli już w stanie się ruszyć, bił dalej: pałką po nogach i nerkach.

Wszystko to działo się w piątek wieczorem w Arenie - niedawno otwartym lokalu w dawnej stołówce Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Sprawa wyszła na jaw wczoraj, gdy opisał ją w Internecie na forum.gazeta.pl jeden ze świadków. Wracając z uczelni postanowił zajść do Areny. - Gdy już byłem na miejscu, zauważyłem, jak ochroniarz tego lokalu obijał dwóch pijanych śmiałków pod drzwiami - pisze student.

- Może ochroniarz miał rację, żeby ich zatrzymać i unieruchomić - przyznaje. - Ale gdy przyszedłem na miejsce, aż otworzyłem gębę z wrażenia! Dwóch już skatowanych gości stało na zewnątrz przy wejściu, a ochroniarz co rusz wyjmował pałkę i wyżywał się, tłukąc ich po nogach i nerkach, mimo że wykazywali już wtedy zero agresji. Po czym schował ją i zaczął stosować paralizator. Na pijanych, ledwo stojących złoczyńców, którzy nie byli w stanie i tak już się ruszyć!

Na miejsce przyjechali ochroniarze firmy Altest, którzy sprawują pieczę nad Areną. - Wezwali policję - mówi mł. asp. Arkadiusz Arciszewski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - I przekazali funkcjonariuszom 22-letniego mężczyznę, który wcześniej zachowywał się agresywnie w lokalu.

- To, co robił w środku razem z drugim kolegą, trudno sobie wyobrazić - przekonuje Artur Bednarczyk, współwłaściciel Areny. - Byli bardzo agresywni, demolowali bar, zaczepiali wszystkich. Jedną z klientek nawet uderzyli. Mamy na to wielu świadków.

• Czy to powód, żeby ochroniarz tak brutalnie ich bił?

- Nasz ochroniarz przesadził i zostaną wobec niego wyciągnięte konsekwencje - odpowiada właściciel. - Od nagany zaczynając.

Drugiego z pobitych awanturników zabrała karetka. - Był pijany. Zespół ratowniczy nie stwierdził poważnych obrażeń, ale mężczyzna został przewieziony do szpitala przy ul. Staszica, gdzie miał zostać dokładnie zbadany - tłumaczy Alicja Ciechan z Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie. Wyszedł już ze szpitala.

Jak udało się nam dowiedzieć, uderzona przez awanturników kobieta zamierza wytoczyć im proces. Właściciel Areny, za zdemolowanie lokalu, na razie nie ma takiego zamiaru.
Czytaj więcej o:
Student_
cichociemny
~monia~
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Student_
Student_ (18 października 2010 o 11:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A według mnie Pub Arena mimo Twojej "smutnej historii" jest fajnym lokalem. Fakt, że może i ładnie tam nie jest ale ilekroć tam byłem nigdy mi się nic nie zdarzyło i nie zauważyłem czegoś podobnego. Chodzimy tam już od dłuższego czasu, wiadomo ceny przyciągają, mieszkamy obok w akademiku i na personel klubu złego słowa powiedzieć nie mogę. Zawsze przy wejściu ochroniarze ( jak ich nazwałeś KARKAMI-choć wcale tak nie wyglądają, w gruncie rzeczy są fajnymi chłopakami) zawsze sprawdzają legitymacje studenckie można z nimi normalnie pogadać. Nie spotkałem tam nigdy żadnego dresa, skina czy innego dziwaka, który sprawiał by jakieś zagrożenie dla nas. Moi znajomi również mają o nich dobre zdanie. Z tego co zauważyłem już tam trochę pracują więc o czymś to świadczy . Co do właściciela to kiedyś poznałem go osobiście i jest bardzo sympatycznym człowiekiem, z którym można swobodnie porozmawiać i podzielić się uwagami np. odnośnie asortymentu i tych wszystkich nigdzie indziej nie spotykanych piw

Tak więc mój drogi kolego im dłużej wczytuje się w Twoją wypowiedź i im bardziej przypominam sobie imprezy w tym lokalu to wydaje mi się, że musiałeś jednak coś przeskrobać. I zastanawia mnie jeszcze tylko jedna rzecz napisałeś, że byłeś trzeźwy ale niestety kolego w tym lokalu to raczej nie prawda
Rozwiń
cichociemny
cichociemny (10 czerwca 2010 o 17:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chciałbym poinformować wszystkich zainteresowanych, że słynna tania studencka Arena oznacza chamstwo i brutalność ochrony plus niesympatyczna i nieżyczliwa obsługa za barem.

Wybrałem się tam niedawno z kolegą, graliśmy w jakąś grę na monety (wrzuca się po 2 złote za grę). Automat po pewnym czasie zaczął "zjadać" pieniądze nie dając w zamian gry. Interweniowaliśmy u obsługi, podkreślam że z klasą i uprzejmie (bo i kasa nie była to duża, jakieś 10 zł) - ta stwierdziła, że to sprawa do ochrony. Ochrona (chamy łyse, karki) stwierdziła śmiejąc się w twarz, że mamy najwidoczniej pecha, a wszystko co możemy zrobić to zaprotestować u obsługi za barem, więc nas po prostu odesłali.

Kelnerka za barem na nasz widok strasznie się zapieniła, że mamy czelność wracać, i wściekła zawołała karków z ochrony (przypuszczam, że powiedziała im, żeby zrobili z nami porządek). Przyszło pod bar dwóch osiłków, i o nic nie pytając złapali nas na szyje i zaczęli dusić! Wszystko w barze pełnym ludzi! Oczywiście nikt nie zainterweniował, bo i nikt nie chciałby mieć pewnie do czynienia osobiście z tymi gnidami. Rozmowa z nimi była uwłaczająca dla przeciętnie inteligentnego człowieka.

Ochrona, solidnie nas poddusiwszy, wyrzuciła nas na kopach ze schodów z baru. Takiego zachowania tych troglodytów z ochrony nic nie usprawiedliwia.

Interwencji u właściciela nie próbowałem, bo szkoda czasu - wiadomo że plótłby jakieś farmazony że na pewno byliśmy agresywni pijani i że porozmawia z ochroniarzami. Forum takie jak to jest dużo skuteczniejsze, żeby ludzie się dowiedzieli, jak bandycko działa ta knajpa.
Rozwiń
~monia~
~monia~ (12 marca 2010 o 13:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
...problem w tym ze ta cala "ochrona" to dopiero buraki :/
Rozwiń
Gość
Gość (13 lutego 2010 o 17:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
JE*****AĆ ARENE I OCHRONE!!!!!!!!!!!
Rozwiń
t0mash
t0mash (18 lipca 2009 o 01:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Powtórze to, co inni już mówili: brawa dla ochroniarza...
buraki na pole!
dresiaki na ośki!
;]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!