czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Budowali Felicity za darmo. Pracownicy zostali na lodzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 sierpnia 2013, 20:24

Felicity powstaje w szybkim tempie, ale plac budowy nie dla wszystkich okazał się szczęśliwy (Jacek
Felicity powstaje w szybkim tempie, ale plac budowy nie dla wszystkich okazał się szczęśliwy (Jacek

Praca na czarno i brak wypłat – to główne zarzuty stawiane przez pracowników zatrudnionych przy budowie galerii Felicity w Lublinie. Firmy, w której pracowali już nie ma. Oni zostali na lodzie.

Za półtora miesiąca pracy powinienem dostać ok. 2800 zł, a dostałem 400 zł – wylicza pan Grzegorz. – Przyjmował nas kierownik jednej firmy, a w rzeczywistości pracowaliśmy dla drugiej. Codziennie obiecywali nam umowy, ale na tym się skończyło. Co chwilę zmieniali się nasi kierownicy.

Grupa poszkodowanych liczy 10 osób. Budowlańcy od czerwca pracowali na wysokości, ocieplali budynek Felicity. Kwotę zaległych wynagrodzeń obliczają na ok. 12 tys. zł. – Pieniądze miały być najpóźniej do 10 lipca, ale do tej pory nam nie zapłacili – dodaje pan Grzegorz. – Codziennie pracowaliśmy na innych zasadach. Jednego dnia podawali nam stawkę za godzinę, innego za metr ocieplenia. Każdy notował to na karteczkach.

Teraz nie bardzo wiadomo, co z nimi zrobić. Firma, dla której pracowali zwinęła żagle. – Wyrzucił ich główny wykonawca, firma Strabag. Podobno nie wywiązali się z umowy – dodaje pan Grzegorz. – Teraz nie ma z kim rozmawiać. Nasz dawny kierownik nie odbiera telefonów.

Poszkodowani pracownicy nie odpuszczają. Złożyli skargę w Państwowej Inspekcji Pracy w Lublinie.
– Sprawa jest bardzo trudna, bo od początku lipca firmy nie ma na budowie – przyznaje Danuta Serwinowska, p.o. zastępcy okręgowego inspektora pracy w Lublinie. – Jest zarejestrowana w Warszawie. Sprawę przekazujemy do tamtejszego inspektoratu.

Inspektorzy mówią, że praca na czarno i opóźnienia wynagrodzeń to coraz większy problem, zwłaszcza w budownictwie. – To prawdziwa plaga – dodaje Serwinowska. – Niestety, ludzie często zgłaszają nam takie rzeczy, kiedy firmy już nie ma, albo przestaje płacić.

Tu pojawia się problem, bo pracujący nielegalnie nie mają żadnych umów. Bardzo trudno jest im więc wywalczyć zaległe wynagrodzenie. Tylko w pierwszej połowie roku do PIP w Lublinie wpłynęło ponad 1400 skarg. Około 80 proc. z nich dotyczy nielegalnego zatrudnienia i opóźnień w wypłacie pensji.

Z dawnym kierownikiem budowlańców nie udało nam się skontaktować. Czy inwestor i główny wykonawca Felicity wiedzieli o nielegalnym zatrudnianiu na budowie? Jak zamierzają rozwiązać kłopoty poszkodowanych? Pytania w tej sprawie skierowaliśmy do firm Atrium i Strabag. Czekamy na odpowiedź.

Nie płacą

• 2,5 tysiąca pracowników lubelskich firm nie otrzymało w tym roku wypłaty w terminie. To wyniki kontroli Okręgowego Inspektoratu Pracy. Kontrole były prowadzone od stycznia do połowy czerwca. Zaległości wobec pracowników sięgają 2,9 mln zł.

• W 2012 roku w województwie lubelskim firmy nie wypłaciły pracownikom łącznie 7,5 mln zł. Największe zaległości były w branży budowlanej: 3,2 mln zł, przetwórstwa przemysłowego: 1,6 mln zł i transportowej: 1,2 mln zł. Inspektorom udało się wyegzekwować 4,4 mln zł.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
karol
nic dodać nic ująć
(36) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (8 sierpnia 2013 o 09:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To, że pracowali na czarno to bardzo źle, wręcz niedobrze dla pracujących ale fakt, że praca została wykonana byle jak ( były poprawki ) to jeszcze większy kłopot, bo za źle wykonaną pracę wynagrodzenie nie przysługuje. Nawet za czas poświęcony na poprawę usterki wynagrodzenie się nie należy, więc tu może być problem znacznie większy niż się wydaje ! 

Rozwiń
karol
karol (8 sierpnia 2013 o 08:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Sam doświadczyłem pracy u podwykonawcy - przy obwodnicy w Puławach. Ja na umowę czekałem 4 miesiące inni z ekipy ok.10-12 miesięcy. Proszę sobie policzyć ile ten prywaciarz zaoszczędził na Zusie i innych kosztach i jakim był bałwanem ryzykując trzymanie nas na czarno. Poza tym nawet jak już się miało umowę i poszło się na urlop lub zwolnienie lekarskie - to nie było żadnych świadczeń. Firma mosty-łódź nie interesowała się czy mamy umowy, czy nie mamy. Ubrania i posiłki też musieliśmy mieć we własnym zakresie.

Rozwiń
nic dodać nic ująć
nic dodać nic ująć (8 sierpnia 2013 o 01:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Klasyczna inwestycja "made in PO"

Rozwiń
a
a (7 sierpnia 2013 o 15:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jak słyszę, że "sprawa jest bardzo trudna" to zastanawiam się po co jest inspekcja pracy ( minutę temu czytam o tym, że w Orange też inspekcja pracy zamyka oczy, bo sobie nie radzi z trudną sprawą).  Jak rozmawiam z jakimkolwiek urzędnikiem, czy to skarbówki, czy urzędu pracy to tylko może ze 3% są to ludzie normalni, reszta to jacyś nieudacznicy społeczni. No weźmy wywalmy na bruk panią z urzędu pracy i jaką ona inną  pracę sobie znajdzie????? W gminie, w starostwie, itd- te baby nie potrafią 3 zdań bez błędu formalnego sklecić- jakiś analfabetyzm wtórny. Na lubelszczyźnie urzędy nie są stworzone dla obywateli tylko są to "przechowalnie dla bezrobotnych" ludzi z upośledzeniem umysłowym i koneksjami.

Rozwiń
evka
evka (7 sierpnia 2013 o 13:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Umowa o pracę wymaga formy pisemnej, ale ustalenia ustne są ważne i nie zmieni tego fakt braku potwierdzenia jej zawarcia pisemnie, zatem skąd te obiekcje PIP? Ludzie przychodzili do pracy w określone miejsce, o określonej godzinie, na określoną ilość godzin, wykonywali to co im kazano, pracowali pod kierownictwem i mieli za to otrzymać wynagrodzenie - czy to zbyt mało, aby stwierdzić, iż faktycznie umowa o pracę była zawarta, a jedynie nie została potwierdzona przez pracodawcę?

A ustawodawca i ten cały prezydent  kraju, niech dalej chronią przepisami głównie pracodawców!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (36)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!