poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Burza zmiotła mój dom

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 lipca 2006, 20:28
Autor: Ewa Stępień

Roznosi ulotki, zbiera puszki. Za zarobione grosze kupi trochę cementu, rolkę papy. W nocy zapala świeczkę. Odkuwa cegły ocalałe z burzy, która roztrzaskała jego dom. Nie chce lokalu zastępczego. Zawziął się, że dom odbuduje. Ale potrzebuje pomocy. - Nic za darmo. Odpracuję - bije się w piersi bezrobotny Witold Wójcik.

Przy ul. Radzikowskiej 36 w Lublinie rumowisko. Widok, jak po wybuchu bomby. Na siatce ogrodzenia ręcznik, lusterko, uprane spodnie. Tam, gdzie powinno być wejście do domu, przedpokój i kuchnia, nie ma nic. - Wstawał majowy dzień. Na dworze wichura. Nagle słyszę huk. Zerwałem się na równe nogi. Waliło się wszędzie - mężczyzna zadziera głowę. - Komin złamał się wpół. Uderzył w dach. Dach runął. Rozpołowił dom.
Nad pokojem wiszą kikuty połamanego stropu. Pan Witold podparł je drewnianą belką. - Wpełzam do środka - mocno pochylony wchodzi w głąb ciemnej czeluści.
Idziemy za nim. W środku łóżko, stół, ocalały kawałek kredensu. Tutaj śpi, chociaż w każdej chwili resztka dachu może runąć.
- Robię wszystko, żeby odbudować dom - mówi. - Pracę straciłem po 30 latach jeżdżenia na parowozie. Zasiłku nie mam. A kto mnie zatrudni. Jestem po 50.
W miasto wychodzi rano. Bierze każdą robotę. Liczy się każdy zarobiony grosz. - Nie wstydzę się nawet tego - pokazuje metalową wanienkę wypełnioną puszkami po piwie.
Roznosi ulotki. Za tysiąc rozdanych ulotek - 30 zł. - Nawet na rolkę papy nie wystarczy. Dwie kosztują 160 zł. Tona cementu 350 zł - oblicza. - Z opieki społecznej na odbudowę dostałem wszystkiego 400 zł. Ja sam wszyściutko sobie zrobię, nawet okna, choć stolarzem nie jestem, ale żeby ktoś pomógł chociaż z materiałami budowlanymi. Ja nie chcę za darmo. Odpracuję. Ulice mogę zamiatać. Wszystko mogę robić.
Pod wieczór wraca do domu. Na podwórku coś przekąsi. Potem przebiera się w robocze ubranie. Zapala świeczkę, włącza radio. I prawie do rana uprząta rumowisko. Oczyszcza cegły. Mizernymi środkami robi nową podmurówkę. - Dwoję się i troję, aby coś z tego wyszło - oprowadza nas. - Dam radę. Zapraszam za miesiąc. To już będzie inaczej wyglądało. Nie chcę lokalu zastępczego. Chcę tutaj żyć. Mieszkam tu od 25 lat.
Witold Wójcik jest honorowym dawcą krwi. W swoim życiu oddał 36 litrów. Na pewno uratował niejedno życie. Teraz on potrzebuje pomocy. Jeżeli firmy budowlane bądź osoby indywidualne zechcą pomóc, proszone są o kontakt z redakcją, tel. 0-81 46 26 814.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!