sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Były esbek to ma klawe życie

Dodano: 16 marca 2006, 20:46

Kiedyś pracowali w Służbie Bezpieczeństwa. Teraz wielu z nich też sobie nieźle radzi. Pracują w policji, mają agencje ochroniarskie, ludzie wybierają ich na radnych.
Listę kilkudziesięciu pracowników SB zamieściła w Internecie lubelska grupa „Ujawnić prawdę” działająca przy NSZZ „Solidarność”. Nazwiska znaleźli w materiałach IPN. Są tam osoby z okolic Zamościa i Chełma, a także ich miejsca pracy, stopnie, czasem staż. Niektórzy szkolili się w KGB. Sprawdziliśmy, co dziś robią dawni esbecy.


Piotr Jelonek jest wicedyrektorem Inspekcji Handlowej w Lublinie i byłym starostą krasnostawskim. – Ujawnienie tej listy, to dla mnie żaden problem. O SB pytany byłem wielokrotnie. A mimo to zostałem starostą. Pozytywnie przeszedłem weryfikację na początku lat 90. Zrezygnowałem wtedy z pracy w służbach. Bez problemu przyjęto mnie do pracy w szkole. To dowód społecznej akceptacji – tłumaczy Jelonek.
Artur Bara to emerytowany policjant, właściciel firmy ochroniarskiej i radny miejski SLD w Biłgoraju, a w latach 1985–1990 oficer wydziału V biłgorajskiej bezpieki. Z dużą swobodą opowiada o służbie w SB (patrz rozmowa na stronie 2). Co innego Antoni Adamowicz, kiedyś radny, teraz przewodniczący Zarządu Osiedla Różnówka w Biłgoraju, a na liście jako podporucznik bezpieki. – Nigdy z tymi służbami nie współpracowałem. Dlatego nie byłem nawet poddawany weryfikacji w 1990 roku i jeszcze przez sześć lat pracowałem jako zastępca komendanta w Biłgoraju – stwierdza kategorycznie i zapowiada, że pójdzie z tym do sądu.
– Ta lista to jakaś bzdura. Moje nazwisko tam jest, bo w SB pracowałem. Ale wymieniono tam wielu zacnych mieszkańców miasta, którzy ze służbami nie mieli związku, choćby jednego z prokuratorów – twierdzi Bara.
Zaprzeczają także inni. – Nie rozumiem. Jaki ja miałem związek z SB? – Tak zareagował Czesław Sokal, emerytowany milicjant, od trzech kadencji radny Biłgoraja. – Zaczynałem jako posterunkowy, a później przez 27 lat robiłem w ruchu drogowym. No, cukierków tam nie rozdawałem, ale z agenturą to ja na drodze kontaktu żadnego nie miałem.
Wielu pracowników SB jest teraz funkcjonariuszami policji. – Informacje na temat mojej pracy w SB są zastrzeżone, bez polecenia przełożonych nic nie powiem – ucina mł. insp. Cezary Czarnowski, zastępca szefa Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim, który na liście figuruje jako porucznik RUSW Biłgoraj.
Reporterzy Dziennika

Janusz Kurtyka
szef Instytutu Pamięci Narodowej
x Uważam, że w tym momencie jest to jedyna prawnie dopuszczalna forma lustracji. Sympatyzuję z nią, bo osoby, które były prześladowane przez agentów i funkcjonariuszy wreszcie uzyskały możliwość poinformowania społeczeństwa, o tym, kto je prześladował. Mogą też tego nie robić, to ich wybór. IPN odtajnia nazwiska osób, co do których nie ma wątpliwości, że współpracowały z bezpieką. W dodatku byli to agenci czynni – donosili na pokrzywdzone osoby.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!