poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Były policjant nawet nie wcisnął hamulca. Nowe fakty ws. tragedii w Wólce

Dodano: 16 stycznia 2015, 14:32

Mógł uniknąć wypadku. Tymczasem jechał za szybko i bezmyślnie. Tak biegły ocenił postępowanie byłego policjanta, który potrącił 19-latkę na przejściu i uciekł z miejsca wypadku

Witold B. odpowiada za tragedię z grudnia 2013 roku. Jechał wówczas z Lublina w stronę Łęcznej. Na przejściu dla pieszych w Wólce potrącił 19-letnią Kasię. Odjechał z miejsca wypadku. Dziewczyna zmarła.

Podczas piątkowej rozprawy zeznawał jeden z biegłych, którzy analizowali okoliczności zdarzenia.

- Piesza z pewnością nie wbiegła na przejście, o czym świadczy układ uszkodzeń na samochodzie oskarżonego - wyjaśnił biegły. - Kierowca jechał z nadmierną prędkością. Miał spóźnioną reakcję. Nie obserwował pobocza i przewidywał, że znajdująca się tam piesza może wejść na pasy.

Wystarczyło ostre hamowanie

Do wypadku doszło w terenie zabudowanym. Z ustaleń śledczych wynika, że Witold B. jechał z prędkością 55-65 km/h. Obrońca byłego policjanta próbuje dowieść, że Kasia nie zatrzymała się przed "zebrą” i weszła na przejście. Tym samym kierowca nie mógł uniknąć wypadku. Biegły jest innego zdania.

- Jeśli piesza weszła na pasy bez zatrzymywania, to kierowca i tak mógł uniknąć zderzenia - ocenił biegły. - Wystarczyło, by ostro zahamował. Gdyby poszkodowana przystanęła przed przejściem, wystarczyło hamowanie silnikiem.

Niestety, kierowca nawet nie wcisnął hamulca. W chwili wypadku było już ciemno i siąpił deszcz. Śledczym tłumaczył, że zobaczył dziewczynę tuż przed maską. Przeprowadzony na miejscu zdarzenia eksperyment dowiódł, że Kasia była widoczna z daleka.

- Kierowca jechał bezmyślnie - ocenił biegły. - Prowadząc w trudnych warunkach, w terenie zabudowanym i zbliżając się do skrzyżowania i przejścia powinien przewidywać i zwolnić.

Szła do chłopaka

Rodzina i znajomi Kasi podkreślali podczas procesu, że nastolatka była osobą wyjątkowo ostrożną. Uważała na przejściach. Feralnego dnia wybierała się do chłopaka.

- Rozmawialiśmy przez telefon. Pytała, czy gdzieś się wybierzemy. Powiedziała, że jest przy przejściu. Wtedy usłyszałem uderzenie i jej telefon zamilkł - zeznał 19-latek podczas poprzedniej rozprawy.

Uciekł

Po wypadku Witold B. na chwilę się zatrzymał. Potem skręcił w boczną drogę i uciekł. Kasia zmarła tuż po przyjeździe ratowników. Policjant pojechał do rodziny. Powiedział krewnym, że potrącił sarnę. Tę samą wersję wydarzeń usłyszał mechanik, do którego Witold B. odstawił swojego volkswagena passata.

Policjant został zatrzymany po kilku dniach w komendzie w Łęcznej. Wyrzucono go ze służby. Wraz z Witoldem B. na ławie oskarżonych zasiada jego żona Monika. Feralnego dnia para jechała razem. Kobieta odpowiada za zacieranie śladów i utrudnianie śledztwa. Finału procesu można się spodziewać w przyszłym tygodniu.

WIDEO

Czytaj więcej o: Lublin policja
Hanna
klodo
edek
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Hanna
Hanna (17 stycznia 2015 o 22:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To czemu uciekł z miejsca zdazenia . I czemu sklamal ze walna w sarne ktos tu cos ukrywa.
Rozwiń
klodo
klodo (17 stycznia 2015 o 10:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Uderzenie było tak silne, że drobna, szczupła dziewczyna przeleciała w powietrzu kilkanaście metrów. Jak się okazało, do potrącenia doszło, gdy 19-latka kończyła już przechodzić przez jezdnię- cytat z policyjnej notatki.

I kto tu nie uwarzał skoro dziewczyna już schodziła z przejścia, miała przeskoczyć ten samochód!!! Ja bym i tego obrońcę posadził że próbuje bronić tego mordercę będąc świadomym co zrobił!

Rozwiń
edek
edek (17 stycznia 2015 o 10:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Rozmowa przez telefon to nie oglądanie 1000 odcinka dreszczowca była na przejsciu i h..j. Pies do pierdla.

Rozwiń
Wiesiek
Wiesiek (17 stycznia 2015 o 09:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

No to rada dla obrońcy: skoro dziewczyna rozmawiała przez komórkę w chwili wypadku z chłopakiem, to każdy psycholog stwierdzi, że nie uważała wystarczająco na otoczenie i nie potrafiła ocenić, czy może bezpiecznie wejść na przejście. Bardziej skupiona była na tym, co mówi do niej chłopak. I żeby nie było - psiarni nie kocham, dopóki będą robić łapanki na małolatów z jednym blantem.

Rozwiń
zyga
zyga (16 stycznia 2015 o 23:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Widocznośc na tym przejściu nie jest rewelacyjna. Wiedzą o tym wszyscy, którzy jeżdżą w kierunku na Łęczną!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!