piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Były rektor zwyzywał sekretarkę? UMCS bada sprawę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 września 2014, 22:00

UMCS Wykładowca z największej lubelskiej uczelni miał grozić sekretarce, bo nie chciała umożliwić mu dostępu do kserokopiarki. Naukowiec wszystkiemu zaprzecza. - To prowokacja zlecona przez panią dziekan - przekonuje

Do dziekana Wydziału Prawa i Administracji UMCS dotarła notatka pracownicy sekretariatu. Kobieta opisała wydarzenia z 16 września. Ok. godz. 15 w sekretariacie pojawił się dr hab. Ryszard Mojak, wykładowca Katedry Prawa Konstytucyjnego i były prorektor uczelni. Chciał skserować materiały. Kobieta odmówiła i zaproponowała, by przyszedł innego dnia, w godzinach pracy.

To miało wywołać furię u wykładowcy, który rzekomo nazwał sekretarkę "k… jeb…” i powiedział jej, że "nie będzie rządzić” razem z panią dziekan, z którą jest skonfliktowany. Miał też wymachiwać rękami, przeklinać i szarpać kserokopiarkę.

Według relacji kobiety, prorektor miał m. in. krzyczeć, że ją załatwi, gdyż ma układy w odpowiednich służbach. Dopiero, gdy w pomieszczeniu pojawiła się dziekan prof. Anna Przyborowska-Klimczak i prodziekan prof. Andrzej Wrzyszcz, wykładowca wyszedł. Sprawę opisała wczorajsza Gazeta Wyborcza.
Ryszard Mojak zaprzecza tej wersji wydarzeń. - To prowokacja zlecona przez panią dziekan - twierdzi.

Naukowiec przyznaje, że był tego dnia w sekretariacie, by skserować materiały potrzebne do starań o tytuł profesora. - Miałem to zrobić dzień wcześniej, ale sprawdzałem egzaminy poprawkowe i nie zdążyłem. Następnego dnia umówiłem się z sekretarką, że pojawię się po konsultacjach dla studentów. Gdy przyszedłem oświadczyła, że zaraz wychodzi i nie może mi zostawić kluczy do pomieszczenia - relacjonuje Mojak. - Nie ukrywam, że się zdenerwowałem, ale nikomu nie groziłem, ani nie wyzywałem. Oświadczyłem tylko sekretarce, że zachowując się w ten sposób, włączyła się do zbiorowego mobbingu wobec mnie - opowiada.
Władze uczelni nie chcą komentować zajścia. - Wyjaśniamy tę sprawę - zapewnia prof. Stanisław Michałowski, rektor UMCS.

W kwietniu po konflikcie z rektorem dr hab. Ryszard Mojak został odwołany z funkcji prorektora. Pracownicy jego katedry zarzucali mu mobbing. Miał wysyłać im dziesiątki sms-ów, także w nocy. Postępowanie w tej sprawie prowadzi rzecznik dyscyplinarny UMCS.

Z kolei Mojak twierdzi, ze sam padł ofiarą mobbingu i zamierza skierować sprawę do sądu. Nie wyklucza, że opisane zdarzenie zgłosi w ramach oddzielnego postępowania. - Skonsultuję się z adwokatem, bo to był kolejny przejaw szykan wobec mnie - przekonuje.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin edukacja studia UMCS
Użytkownik niezarejestrowany
sk
Ka
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 listopada 2016 o 18:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co za brednie wypisują Pan Ryszard był moim promotorem był oaza spokoju nigdy nie mogliśmy mu nic zarzucić .
Rozwiń
sk
sk (3 października 2014 o 00:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Z tego co opisują gazety, co mówią studenci, to pan Mojak zachowuje się jak niezrównoważona osoba. Od dawna tak było = wiem z własnego doświadczenia, ale ostatnio to już po prostu chorobowy stan chyba.

Rozwiń
Ka
Ka (27 września 2014 o 12:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jakoś mnie to nie dziwi, nigdy nie zachowywał się jak zrównoważony człowiek. Na zajęciach też wybuchał i gadał od rzeczy.

Rozwiń
gość
gość (27 września 2014 o 09:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ee tam ale Ci najbardziej chamscy na tej uczelni to  jednocześnie jedni z największych fachowców w swoich dziedzinach. Chamami może i są ale oleju w głowie że nie mają też nie można powiedzieć i po latach ma się do nich autentyczny respekt (vide pewien prof. z 1 roku prawa)

Rozwiń
Barbara Ubryk
Barbara Ubryk (27 września 2014 o 08:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Niezwykle niski poziom niektórych wykładowców na wydziale prawa i adm.UMCSu zawsze budził zażenowanie i wstyd.Większośc absolwentów to nieuki i kauzyperdzi.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!