wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Chałturzyła i słono za to zapłaci

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 stycznia 2006, 22:05

Aż 106 tys. zł rekompensaty musi zapłacić gminie Dorohusk Ewa Banak, zastępca dyrektora Biura Planowania Przestrzennego w Lublinie. To kara za niewywiązanie się ze zlecenia, które prywatnie robiła dla tej gminy. Sęk w tym, że jako pracownik samorządu takiej usługi w ogóle nie powinna wykonywać.

Sprawy prawdopodobnie nie byłoby wcale, gdyby nie to, że Ewa Banak zawaliła terminy. Na co dzień Banak pracuje jako wicedyrektor BPP, które m.in. opiniuje plany zagospodarowania gmin. Urzędniczka równolegle prowadzi własną działalność. I właśnie w ramach chałturzenia wzięła zlecenie od gminy Dorohusk. Miała dla niej opracować studium zagospodarowania. Ale nie zdążyła w uzgodnionym terminie. Władze Dorohuska podały ją więc do sądu. Wyrok uprawomocnił się 30 grudnia, a gmina już przekazała sprawę komornikowi. Rekompensatę w wysokości 106 tys. kobieta ma zapłacić z własnej kieszeni.
Były już wójt Dorohuska twierdzi, że szedł na rękę wicedyrektor Banak. – Przesunęliśmy termin wykonania studium o rok – mówi Stanisław Maksymiuk. – Ale to jej nie wystarczyło. Nie informowała nas, że w studium były nieprawidłowości. W końcu wojewoda nie zatwierdził jej projektu. Ogłosiliśmy już nowy przetarg na studium. Będzie gotowe pod koniec marca.
Jak ustaliliśmy, pani wicedyrektor w ogóle nie powinna pisać takiego studium. Pracownikom samorządowym prowadzenia działalności na własny rachunek zabronił w 2003 roku Zarząd Województwa, któremu podlega BPP. Podjął nawet odpowiednią uchwałę, ale przepis dotychczas był martwy. Pracownicy mogli więc przygotowywać plany dla gmin, które potem w biurze sami opiniowali.
– Uczulałem pracowników, żeby nie robili niczego poza biurem, w którym pracują – twierdzi Henryk Makarewicz, były marszałek województwa. – Pracę pani Ewy Banak zawsze oceniałem pozytywnie, ale tego, co robiła poza urzędem, nie. Zresztą okazało się, że słusznie.
Wicedyrektor o wyroku sądu dowiedziała się od nas. Ale nie ma sobie nic do zarzucenia. Broni się, że w jej biurze wiele osób bierze podobne zlecenia. – Robiłam studia w innych gminach i tam wszystko było w porządku – zaznacza Banak. A pracy dla gminy Dorohusk nie skończyła, bo miała jej po prostu dosyć.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!