poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Chcą żłobka, a nie kościoła w dzielnicy. Zebrali podpisy, złożyli projekt uchwały

Dodano: 12 stycznia 2016, 15:00
Autor: Dominik Smaga

Jest kolejny ruch w sprawie działki przy ul. Dożynkowej, którą Ratusz chciał sprzedać archidiecezji. Przeciwko budowie w tym miejscu świątyni są mieszkańcy dzielnicy. Złożyli oni w Radzie Miasta obywatelski projekt uchwały mówiącej to tym, że w tym miejscu powstanie obiekt oświatowy

W dzielnicy nie ma żadnego żłobka ani przedszkola prowadzonego przez gminę – piszą mieszkańcy w uzasadnieniu swojego projektu uchwały, którym Rada Miasta zajmie się na najbliższej sesji, 21 stycznia.

Tłumaczą, że taka placówka jest pilnie potrzebna, bo w dzielnicy powstają nowe bloki mieszkalne zasiedlane przez młode rodziny. Zdaniem autorów projektu żłobek i przedszkole dla Rudnika powinny powstać właśnie na działce znajdującej się na rogu ul. Dożynkowej i Bluszczowej. Dlaczego właśnie tu? Bo nieruchomość jest własnością miasta.

Sęk w tym, że tą samą działką zainteresowała się lubelska kuria, która poprosiła Ratusz, by sprzedał jej nieruchomość. Ziemię wartą 1,6 miliona zł archidiecezja kupiłaby za 10 proc. tej kwoty, czyli 160 tys. zł. Na taką sprzedaż musiałaby się zgodzić Rada Miasta, ale uchwała w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Głosowanie planowane na wrzesień nie doszło do skutku, a w listopadzie miejscy radni odłożyli decyzję na później.

Po wrześniowych protestach mieszkańców nie godzących się na sprzedaż ziemi Kościołowi radni podjęli uchwałę „w sprawie zamiaru budowy centrum kulturalno-oświatowego u zbiegu ul. Majerankowej i Narcyzowej”. Kluczowe jest tu słowo „zamiar”, bo taka uchwała nie oznacza, że obiekt faktycznie powstanie, tylko że miasto ma takie intencje.

Taki sam charakter będzie mieć – o ile zostanie przyjęta – uchwała napisana przez mieszkańców Rudnika a dotycząca budowy na działce, którą interesuje się Kościół. Mówi ona, że „postanawia się rozpocząć prace związane z budową” i „zapewnić środki finansowe” w tegorocznym budżecie na opracowanie projektu budynku. Żadna kwota jednak się nie pojawia, bo i pojawić się nie może – tylko prezydent ma prawo zgłaszać projekty zmian w miejskim budżecie, a ten nie przewiduje budowy u zbiegu Dożynkowej i Bluszczowej. 

Największe znaczenie mają tu bowiem nie uchwały „o zamiarach” i „postanowieniach”, ale miejski budżet zatwierdzony w grudniu przez Radę Miasta. Jest w nim wzmianka o obiekcie przy Majerankowej, a dokładnie o „opracowaniu koncepcji dla planowanej budowy przedszkola, żłobka, szkoły podstawowej, domu kultury”. Takie zadanie znajduje się w tym samym worku, do którego wrzucono też m.in. opracowanie dokumentacji dla budowy podstawówki z przedszkolem przy ul. Berylowej, sporządzenie projektu basenu dla VI LO i wiele innych dokumentacji. A na to wszystko wystarczyć ma milion złotych.

Zaproponowana przez mieszkańców uchwała nie jest w stanie uniemożliwić Radzie Miasta podjęcia późniejszej decyzji o sprzedaży ziemi na rzecz Kościoła.

Czytaj więcej o: Lublin kościół Dożynkowa
Gość
Gość
cd
(59) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 stycznia 2016 o 21:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rozpędzić tą czarną "sotnię" brawo mieszkańcy
Rozwiń
Gość
Gość (13 stycznia 2016 o 18:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
trzyam za wsz kciuki Nie sprzewajcie ani pięsci ziemi watykanskim okupantom ,Po wojnnie koscioł odzyskała zswoje mienie ,zagrabione przez komunistow a osoby prywatne nie ja jestem takim przykładem
Rozwiń
cd
cd (13 stycznia 2016 o 13:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wypędzam szatana w imię Chrystusa

Autor: ks. Andrzej Grefkowicz

Człowiek opętany przez demony, gdy przekracza próg świątyni, poci się, traci przytomność i ma napady lęku. Nie może patrzeć na święte obrazy. Medalik z Matką Boską wywołuje jego agresję. Parzy go woda święcona. Widzi diabelskie twarze, nękają go obsesyjne myśli. Rozmawiamy z ks. Andrzejem Grefkowiczem – egzorcystą w diecezji warszawsko-praskiej.


fragment

Wiele osób ma koszmary. Ja też.

Ale pewnie nie budzi się pan regularnie w nocy z wrażeniem, że ktoś siedzi na panu i dusi za gardło. Osoby, które do mnie trafiają, opowiadają, że budziły się z koszmarnego snu i w ciemnym pokoju czuły czyjąś obecność, czuły czyjś wzrok na sobie. Mogą pojawić się też poważniejsze znaki działania złego ducha: podmuchy zimna, przesuwanie mebli, otwieranie i zamykanie drzwi. Światło samo zapala się i gaśnie, wskazówki zegara zaczynają obracać się w odwrotną stronę, w domu pojawiają się różne przedmioty, których nigdy wcześniej tam nie było.

http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/prowadzenie-spotkainmenu-33/modlitwa-o-uwolnienie-mainmenu-83/300-wypam-szatana-w-imihrystusa

- Magia, czary, seanse spirytystyczne, wróżby – to wszystko może otworzyć furtkę złemu. Te furtki trzeba podomykać – mówił podczas wizyty w parafii w podpiotrkowskich Bujnach ks. dr Jarosław Cielecki, dyrektor Watykańskiego Serwisu Informacyjnego.

Szatan może czynić z ciałem człowieka różne rzeczy, może mówić wieloma językami. Ja miałem takich ludzi opętanych. Chciałbym wtedy tego lekarza mieć obok, kiedy modlę się nad dziewczyną, a jej rośnie brzuch do wielkości 9 miesiąca ciąży. I nagle w jej brzuchu formuje się twarz ludzka i ta twarz rozmawia ze mną (z brzucha). Jeżeli jakiś lekarz chce mi to wytłumaczyć medycznie, to powiem – proszę iść do psychiatry, doktorze. A ja to widziałem.

Ks. J. Cielecki: nie wierzyłem w opętania, do czasu… Neapolitanka, mówi do mnie czystą polszczyzną “a teraz powiem ci twój pierwszy grzech, żebyś wiedział…

cd

http://www.epiotrkow.pl/artykul/5,13133,1

Rozwiń
poki trwa
poki trwa (13 stycznia 2016 o 13:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wypędzam szatana w imię Chrystusa

Autor: ks. Andrzej Grefkowicz

Człowiek opętany przez demony, gdy przekracza próg świątyni, poci się, traci przytomność i ma napady lęku. Nie może patrzeć na święte obrazy. Medalik z Matką Boską wywołuje jego agresję. Parzy go woda święcona. Widzi diabelskie twarze, nękają go obsesyjne myśli. Rozmawiamy z ks. Andrzejem Grefkowiczem – egzorcystą w diecezji warszawsko-praskiej.


fragment

Wiele osób ma koszmary. Ja też.

Ale pewnie nie budzi się pan regularnie w nocy z wrażeniem, że ktoś siedzi na panu i dusi za gardło. Osoby, które do mnie trafiają, opowiadają, że budziły się z koszmarnego snu i w ciemnym pokoju czuły czyjąś obecność, czuły czyjś wzrok na sobie. Mogą pojawić się też poważniejsze znaki działania złego ducha: podmuchy zimna, przesuwanie mebli, otwieranie i zamykanie drzwi. Światło samo zapala się i gaśnie, wskazówki zegara zaczynają obracać się w odwrotną stronę, w domu pojawiają się różne przedmioty, których nigdy wcześniej tam nie było.

http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/prowadzenie-spotkainmenu-33/modlitwa-o-uwolnienie-mainmenu-83/300-wypam-szatana-w-imihrystusa

Rozwiń
los
los (13 stycznia 2016 o 13:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Katolicy ostatniej szansy

DODANE 30.03.2005 21:48

Marcin Jakimowicz i Przemysław Kucharczyk

GN 14/2005 |

Dobry łotr, dobrym łotrem, ale pan nie znał mojego sąsiada! Rozbił rodzinę, łapówkarz, za komuny nakradł jak mało kto, łajdaczył się całymi dniami. I żeby taki człowiek przyjął pod koniec życia kapłana? No coś podobnego. Miłosierdzie Boże ma też jakieś granice!

Benedyktyn o. Karol Meissner na rekolekcjach w Warszawie opowiadał przejmującą historię hitlerowca Rudolfa Hessa. Był znany jako prawa ręka samego Hitlera (nie należy go mylić z Rudolfem Hössem, komendantem obozu w Aus-chwitz). Siedząc w więzieniu, poprosił o długą spowiedź. Później kapłan miał odprawić Mszę świętą dla więźniów. Nie było ołtarza. Odprawimy ją na waszych dłoniach – zdecydował. Na czyich? Losujmy. Wypadło na Hessa. 

Eucharystię sprawowano na dłoniach hi-tlerowca.
Po kazaniu do zakrystii wpadły oburzone parafianki. „Ooo, tego przykładu mógł nam Ojciec oszczędzić!”.
Hans Frank, generalny gubernator Generalnej Guberni, hitlerowski zbrodniarz, został skazany na szubienicę. Po ogłoszeniu wyroku pokiwał głową: „Śmierć przez powieszenie? Zasłużyłem na nią i spodziewałem się tego”. Do spowiednika zaś powiedział: „Dziękuję za dobre traktowanie w więzieniu. Proszę Boga o miłosierdzie”. Lekarze i strażnicy więzienni z Norymbergi opowiadają, że w ostatnich tygodniach życia nie rozstawał się z Biblią.

Czy człowiek stający oko w oko ze śmiercią może decydować się na podobne gesty? A może właśnie wówczas widzi wszystko najwyraźniej? Czy działa tu zasada „jak trwoga to do Boga”? Niekoniecznie. Osądzony razem z Frankiem Julius Streicher, redaktor naczelny antysemickiego tygodnika „Der Stürmer”, stojąc pod szubienicą szyderczo zawołał: „Szczęśliwego Jom Kippur!”.

„Święty Franciszek” krakowskiej cyganerii
Piotr Skrzynecki, legenda Piwnicy pod Baranami, wolny jak ptak – był dobrym duchem krakowskiej cyganerii. Niezwiązany z żadnym Kościołem, z żadną konkretną formą kultu.

Jazzman i perkusista popularnych Skaldów Jan Budziaszek, opowiada przejęty: „Piotr zmarł w niedzielę. Krystyna Zachwatowicz przeglądając w sobotę w szpitalu kieszenie jego marynarki, aby nie zginęło nic ważnego, wyciągnęła – ku wielkiemu zdumieniu – różaniec. Kto by pomyślał? Już wcześniej, kiedy towarzystwo piwniczne rozchodziło się do domów po kabarecie, Piotr nagle znikał. Byli przeważnie tak zmęczeni, że nikt tego nie zauważał. Mało kto wiedział, że zanim udał się do domu »musiał« odwiedzić jeszcze kościół franciszkanów. Kilka godzin przed śmiercią powtarzał już tylko: święty Franciszku, święty Franciszku, święty Franciszku...”.
 
cd

http://gosc.pl/doc/790292.Katolicy-ostatniej-szansy

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (59)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!