poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lublin

Chcą zrobić ze mnie wariatkę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 listopada 2003, 20:55

Jadwiga Bańka z Janowa Lubelskiego z podejrzeniem zatrucia trafiła do szpitala. Lekarze uznali, że ma urojenia, kobieta wyszła
ze szpitala z diagnozą: nerwica depresyjna. Tymczasem
lubelski toksykolog rozpoznał przewlekłe zatrucie tlenkiem węgla.

Pani Jadwiga od września ma bóle głowy i brzucha. Najpierw je bagatelizowała. W końcu poszukała pomocy lekarza. W połowie października trafiła do szpitala. - Poszłam tam z objawami zatrucia, prosiłam o odpowiednie badania, byłam gotowa za nie zapłacić. Ale lekarze zrobili ze mnie wariata - płacze pani Jadwiga.
Na karcie informacyjnej z 4-dniowego pobytu na Oddziale Wewnętrznym szpitala w Janowie stoi czarno na białym: "Rozpoznanie - nerwica depresyjna”.
- Znalazłam namiary na toksykologię w Lublinie. Pojechałam. Zrobiłam badania na zawartość hemoglobiny tlenkowej we krwi. Wynik: 3,5 proc., a norma to do 0,7 proc. - opowiada kobieta.
- Wynik i objawy wskazują na wielomiesięczne narażenie pacjentki na działanie tlenku węgla - mówi Zdzisław Brzeski, toksykolog z Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie.
Czy tlenek we krwi może być urojeniem? - Nie - odpowiada Brzeski.
Zadzwoniliśmy do SP ZOZ w Janowie Lubelskim.
• Dlaczego nie oznaczono pacjentce tlenku węgla?
- Pacjentka chce, a my mamy wykonać? Pani wybaczy, nie mamy na to środków - mówi Roman Kaproń, zastępca dyrektora SP ZOZ w Janowie. - To jest kuzynka lekarki, miała zrobione wszystkie możliwe badania. Skarżyła się na wadliwą wentylację, ale to się nie potwierdza. Traktujemy to jako urojenia.
Kobieta zaczęła szukać przyczyn złego samopoczucia w domu. Budynek ogrzewa od jakiegoś czasu nowoczesna kotłownia gazowa. Sprawdziła wentylację.
- Kominiarz powiedział, że nie dziwi się, że źle czuję się, bo w przewodach kominowych coś jest nie tak. Zaślepił kratkę wentylacyjną i otworzył inną. - Rzeczywiście. Mistrz kominiarski przepiął łazienkę do innego ciągu - twierdzi Marek Winiarczyk, zastępca prezesa PGKiM w Janowie. - Kontrola stwierdziła bowiem, że po wymianie okien i drzwi mieszkanie "nie oddycha”.
Kobieta dalej źle się czuła. Inny specjalista zalecił wyczyszczenie przewodów z sadzy i odcięcie ciągu od dolnych kondygnacji. PGKiM deklaruje, że to zrobi. Tylko czy to cokolwiek zmieni? PGKiM ma dwie analizy, z których wynika, że tlenku węgla w mieszkaniu nie ma.
- Musi być źródło. Znam przypadki, że ludzie podłączali nielegalnie piecyki, a tlenek węgla dostawał się do sąsiadów. Ale to bardzo trudno udowodnienić - mówi Brzeski.

Trzy pytania do... Zdzisława Brzeskiego, toksykologa z Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie

• 3,5 proc. hemoglobiny tlenkowej we krwi to dużo?
– Jej zawartość nie powinna przekroczyć 1 proc. U palaczy, w tym biernych, norma ta może być przekroczona, ale Jadwiga Bańka do nich nie należy.

• Jak to możliwe, że z zatrutego robią wariata?
– Wielomiesięczne narażenie na działanie tlenku węgla wywołuje zespół zaburzeń, które mogą przybierać postać nerwicy. Rozpoznanie wymaga oznaczenia hemoglobiny tlenkowej
we krwi. Badanie można wykonać w każdym szpitalu.

• Dlaczego tlenek węgla jest niebezpieczny?
– Jest trucizną tzw. protoplazmatyczną, która blokuje transport tlenu z płuc do tkanek.

Pytała Izabela Leszczyńska

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!