środa, 22 listopada 2017 r.

Lublin

Chłodnia zamroziła im pieniądze

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lutego 2003, 21:17
Autor: Maria Balicka

Ponad 200 rolników i pracowników blokowało wczoraj obydwa zakłady Lubelskiej Chłodni Agram. Przyszli po swoje pieniądze – w sumie około 5 mln zł. Po raz kolejny odeszli z pustymi rękami.

Po godzinnym oczekiwaniu do protestujących wyszła wiceprezes Agramu Bożenna Kawiecka. Widząc jednak rozeźlony tłum, uciekła na górę do swojego gabinetu. Z przedstawicielami pracowników i rolników, którzy sforsowali bramkę i przedarli się przez strażnika, rozmawiała przez uchylone drzwi sekretariatu.
Ale prezes Kawiecka nie miała im jednak nic nowego do powiedzenia. Mówiła o kłopotach, posiedzeniach, pełnomocnictwach i nie dotrzymywanych ugodach. Nie odpowiedziała na pytanie, kiedy zwolnieni dostaną odprawy, pracownicy grudniowe pensje, a rolnicy zapłatę za dostarczone półtora roku temu plony.
– Im było gorzej, tym więcej pracowaliśmy. Na trzy zmiany, na okrągło – mówi była pracownica Jolanta Mrozik. – A od grudnia za darmo. Na święta dostaliśmy po trzy butelki taniego wina. Jak mamy żyć?
– Jeszcze tydzień temu szła pierwsza zmiana mówi Danuta Gręplewska, mistrz zmianowy, 34 lata pracy w Agramie. – Maszyny nie wytrzymywały, a my pracowaliśmy na okrągło. Od ponad roku zamiast pensji dostawaliśmy niewielkie zaliczki. Nawet nam nie powiedziano, że mamy iść na postojowe. Wyłączono ogrzewanie, wygoniły nas z hal minusowe temperatury. Utrzymują nas rodziny. Nie wiemy, co z nami będzie.
Wraz z pracownikami protestowali rolnicy. – Oddajcie nam pieniądze – krzyczeli. Jak policzył Zbigniew Lis, przedstawiciel Zrzeszenia Producentów Owoców i Warzyw Agrokar, przed chłodnię przyszli już po raz 22. Za każdym razem słyszą inne wymówki i podpisują kolejną prolongatę spłat. Ponad 400 rolnikom Agram jest winien około 4 mln zł.
– Zdeptali naszą pracę, teraz wykręcają się sianem. Mnie od półtora roku są winni 156 tys. zł. To trud całej rodziny. Mógłbym za to wystawić dom – mówi z goryczą Antoni Janowski, producent warzyw spod Garbowa.
Po wyjaśnieniach pani prezes, że pieniądze za mrożonki utknęły w zakładzie przy ul. Mełgiewskiej, zdesperowani rolnicy tam przenieśli się z pikietą.
Ale pracownicy i rolnicy to nie jedyni wierzyciele Agramu. Firma nie płaci dostawcom ciepła, prądu czy wody.
– Najpierw podnosili krzyk, że zepsuje się mięso z zapasów państwowych w ich chłodniach, potem, że zabraknie wody do neutralizowania amoniaku, jeśli wycieknie ze zbiorników – mówił Tadeusz Fijałka, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. – Winni są nam 900 tys. zł. A my przecież nie możemy kosztami warszawskiej firmy obciążać mieszkańców Lublina.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!