piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Chodzi o to, żeby zaczął chodzić

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 sierpnia 2006, 09:21
Autor: Ewa Stępień

37-letni pacjent wraca do zdrowia. Miesiąc temu w miejsce aorty, na której utworzył się wielki tętniak, wstawiono mu półmetrową protezę. Z krakowskiego szpitala pacjenta przewieziono już na rehabilitację do Lublina

Jarosław Polakowski leży w Klinice Rehabilitacji i Ortopedii szpitala przy ul. Jaczewskiego. O chorobie dowiedział się kilka lat temu. Tętniak aorty rósł w błyskawicznym tempie. W końcu osiągnął 10 centymetrów średnicy. Był jak tykająca bomba, która w każdej chwili może pęknąć, powodując śmierć. Wycięcia nie chciał się podjąć nikt w Polsce ani w Europie. Ale prof. Joseph Coselli z Houston popisowo usunął chorą część aorty, wstawiając w jej miejsce protezę. Zabieg się udał, choć pacjent, co się zdarza przy takich operacjach, stracił czucie w nogach. W lubelskim szpitalu trwa rehabilitacja. - Cieszy mnie każdy dodatkowy ruch. Proszę spojrzeć, ruszam palcami. A mięśnie łydki się napinają - demonstruje, spoglądając na swoje nogi. - Rozmawiałem z lekarzem. Nie ukrywa, że na dwoje babka wróżyła. Mogę chodzić, mogę nie chodzić. Jakby nie było, jestem wdzięczny profesorowi Coselli, że to mnie wybrał do operacji.
Na taki szczęśliwy zbieg okoliczności nic na początku nie wskazywało. Kiedy pan Jarosław przyjechał do Krakowa, był w dalekiej rezerwie pacjentów, których Coselli może wybrać do demonstracyjnego zabiegu. Światowej sławy kardiochirurg przyjechał poprowadzić szkolenia dla lekarzy. No i wybrał lublinianina. Operacja tętniaka pokazywana na telebimie trwała siedem godzin. - Cięcie było bardzo długie - pan Jarek odsłania pidżamę, pokazując bliznę. - Od lewej łopatki na skos przez brzuch do prawej pachwiny.
Do pana Jarka codziennie zagląda ktoś z rodziny. Żona, dzieci, siostra. Pomagają w rehabilitacji, masując choremu nogi. Pacjent jest dobrej myśli, ale na razie konkretnych planów na przyszłość nie robi. - Wszystko zależy od tego czy będę chodził - mówi. - Z wykształcenia jestem kierowcą mechanikiem, ale pracowałem jako ochroniarz. Przez ostatnie dwa lata byłem na rencie inwalidzkiej. Zobaczymy, jak to będzie. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!