wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Chorych na raka od dziś nie leczymy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 maja 2003, 20:51

Pielęgniarka Bożena Wawruch z Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej zakłada pacjentce kroplówkę po che
Pielęgniarka Bożena Wawruch z Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej zakłada pacjentce kroplówkę po che

Szpital Kliniczny nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie wstrzymał przyjęcia chorych na nowotwory, wymagających chemioterapii. Co to oznacza dla pacjentów? - To wyrok - mówi prof. Franciszek Furmanik, kierownik Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej.

Decyzje o wstrzymaniu przyjęć pacjentów podjął dyrektor szpitala. - Wykorzystaliśmy już limit za trzy kwartały - tłumaczy dr Marian Przylepa, dyrektor szpitala. - Nie jesteśmy w stanie dłużej kredytować Narodowego Funduszu Zdrowia.
Chemioterapię dostaną w szpitalu wyłącznie te osoby, które już rozpoczęły kurację. Pozostali będą musieli czekać. Co to oznacza dla chorych na raka? - Odsyłanie chorego z rakiem płuc w kolejkę za kilka miesięcy po prostu nie wchodzi w rachubę. Jesteśmy jedyną Kliniką Chirurgii Klatki Piersiowej w regionie i powinniśmy przyjmować wszystkich potrzebujących leczenia pacjentów - mówi prof. F. Furmanik.
Ten sam problem dotyczy Kliniki Gruźlicy i Chorób Płuc, Kliniki Hematoonkologii i Kliniki Chirurgii Ogólnej. Tam również przekroczono limity.
- Kasa chorych płaciła za wszystkie chemioterapie, więc w latach poprzednich nie było problemu. Natomiast Narodowy Fundusz Zdrowia zapłacił nam za chemioterapię w pierwszym kwartale 339 tys. złotych, a wnioskowaliśmy o znacznie więcej - mówi Marian Przylepa. - Tymczasem my w tym czasie wydaliśmy na ten cel o ponad 600 tys. zł więcej. Dyrektor lubelskiego oddziału funduszu zapowiedział, że nie będzie płacił za pacjentów przyjętych ponad limit. Nie możemy więc dalej zadłużać szpitala.
Dr Tomasz Kwiatkowski z lubelskiego oddziału NFZ potwierdza, że problem chemioterapii jest w oddziale znany. Dodaje jednak, że musi być załatwiony na poziomie centralnym. - Dyrektor oddziału Adam Borowicz jest właśnie w Warszawie i rozmawia m.in. na ten temat - powiedział nam wczoraj. - Jestem przekonany, że sprawa będzie wyjaśniona jeszcze w tym tygodniu - kończy.

Wstrząśnięci są pacjenci. Pani Iwona, chora na raka, ostatni cykl chemioterapii dostała w SPSK 4 na początku tego roku. Na razie ma dobre wyniki, ale ma świadomość, że może być różnie. - Jestem zszokowana tą informacją - mówi. - Wiem, co to znaczy rak i jak ważne jest odpowiednie leczenie. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby ktoś teraz odmówił mi przyjęcia. To jakiś absurd. Dla mnie to coś wręcz niewyobrażalnego.
- Nie ma więc mowy o przyjmowaniu nowych pacjentów - stwierdza dyr. Przylepa. - I tak musimy zlikwidować sporą część łóżek, szykują się zwolnienia. Wiem, że podjąłem decyzję drastyczną, ale nie mam już wyboru. My chętnie leczylibyśmy wszystkich, bo mamy i wolne miejsca, i świetną kadrę, i dobre zaplecze diagnostyczne. Ale za nasze usługi musimy dostawać pieniądze.

Wyjść na zero

Przez trzy lata działalności kas chorych SPSK 4 nie dostał z kasy 23 mln zł za innych pacjentów leczonych ponad limit. A szpital musi zacząć się bilansować, czyli wychodzić na zero.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!