niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Chwile grozy przy ul. Chodźki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 września 2007, 15:39

Alarm bombowy w lubelskim biurze obsługi klientów jednej z sieci komórkowych na szczęście okazał się tylko głupim żartem.

Na szczęście także dlatego, że policyjni pirotechnicy jechali na miejsce aż godzinę i 15 minut.

Wszystko zaczęło się dziś przed godz. 9. - Mężczyzna zadzwonił do biura obsługi klientów sieci komórkowej i poinformował, że w budynku operatora przy ul. Chodźki jest podłożona bomba - mówi podkom. Witold Laskowski z lubelskiej policji. - Potem ten sam mężczyzna zadzwonił do nas.

Na miejsce natychmiast pojechali policjanci. A ochrona budynku ewakuowała ponad 300 pracowników będących w środku. - Dostaliśmy komunikat, że mamy opuścić biurowiec - opowiadali na gorąco. - Ale o bombie dowiedzieliśmy się dopiero po wyjściu.

Wszyscy, stojąc na parkingu przed budynkiem, nerwowo spoglądali na zegarki. Bomba, jak zapowiedział niedoszły zamachowiec, miała wybuchnąć godzinę po jego telefonie, czyli ok. godz. 9.48. Nie wybuchła.

Policyjni pirotechnicy wezwani na miejsce pojawili się tam dopiero po godz. 10. - Pędzili na miejsce na sygnale i mieli po drodze kolizję - tłumaczy podkom. Laskowski. - Trzeba było wezwać drugi radiowóz, którym ekipa mogła się dostać na ul. Chodźki. Czasem takie sytuacje się zdarzają.

Na szczęście alarm okazał się fałszywy. Policjanci przeszukali budynek - nie znaleźli ładunku wybuchowego. Wyjaśnianie okoliczności zajścia i poszukiwanie sprawcy trwa. (MB)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(Anonimowy)
(Anonimowy)
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

(Anonimowy)
(Anonimowy) (26 września 2007 o 08:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Skąd ten drugi radiowóz jechał? A może szybciej byłoby wezwać taksówkę? Nie wiem, czy ten fragment artykułu ma być ośmieszaniem i pomówieniem pod adresem Policji, czy opisem zdecydowanie nieprofesjonalnego sposobu działania tych, którzy powinni być natychmiast na każde wezwanie. Ponad godzinę, to można jechać do sąsiada, który hałasuje w nocy (i oprócz hałasu nie wyrządza żadnej innej szkody) a nie do bomby.
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (25 września 2007 o 15:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pewnie jeszcze z komórki zadzwonił:)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!