piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

Co dalej z dawną stołówką przy ul. Langiewicza? Nie będzie tam pijaństwa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 czerwca 2012, 18:17

 (Jacek Świerczyński)
(Jacek Świerczyński)

Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej szuka nowego dzierżawcy dawnej stołówki przy ul. Langiewicza 16.

Po zawirowaniach z poprzednim, na początku roku uczelnia ogłosiła konkurs, który miał go wyłonić. W warunkach pojawił się zapis, że nowy najemca będzie mógł tam prowadzić działalność, która będzie "nieuciążliwa”.

Wpłynęło sześć ofert. Ale te uczelni nie zadowoliły. – Zwróciliśmy się do oferentów, żeby je doprecyzowali – mówi Anna Guzowska, rzecznik UMCS. – Wyjaśniliśmy, że zapis o "nieuciążliwej” działalności jest równoznaczny z brakiem zgody na działalność rozrywkową i sprzedaż alkoholu w tym miejscu. I czy, w związku z tym, podtrzymują swoje oferty.

Zainteresowani mieli czas na odpowiedź do wczoraj. I tu zaskoczenie – nie odpowiedział żaden z nich. – Mamy teraz dwie możliwości – mówi Guzowska. – Pierwsza to rozważenie ofert złożonych do tej pory, które – z definicji – zakładają prowadzenie działalności "nieuciążliwej” i wybranie jednej z nich (wśród nich są dotyczące m.in. działalności sportowej czy medycznej, co spełnia konkursowe wymagania – red.). A drugie wyjście to rozpisanie nowego konkursu ze szczegółowo określonymi zasadami.

Decyzja zapadnie w ciągu kilku najbliższych dni. Nieoficjalnie wiadomo, że władze uczelni bardziej skłaniają się ku rozpisaniu nowego przetargu.

Tak czy inaczej jedno jest pewne. W dawnej stołówce nie będzie już lokalu z głośną muzyką i alkoholem. – Wynika to m.in. z dużej liczby skarg, głównie od okolicznych mieszkańców, które otrzymywaliśmy na pub działający w stołówce w ostatnich latach – tłumaczy Guzowska.

Stołówka z przeszłością

Do zmiany dzierżawcy dawnej stołówki UMCS chciał doprowadzić już wcześniej. Zdaniem obecnych władz uczelni, budynek został w 2007 r. wynajęty na niekorzystnych dla uniwersytetu warunkach.

Po drugie, najemca wprowadził w stołówce zmiany budowlane, nie informując o tym uczelni.

Po trzecie, wiele kontrowersji wzbudził prowadzony w stołówce pub Arena, który zasłynął specyficzną ofertą – m.in. kieliszkiem wódki za złotówkę. Uczelni nie podobał się rozgłos działającego w uczelnianym budynku lokalu.

UMCS wypowiedział umowę dotychczasowej dzierżawy w sierpniu 2009 r. ze skutkiem natychmiastowym. Tyle że najemca się do tego nie zastosował. Uczelnia skierowała sprawę do sądu. Ostatecznie, udało się rozwiązać problem w tym roku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
lysy
Barbara Ubryk
ds
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

lysy
lysy (13 września 2012 o 21:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
areno wróć!!!!!!!!
lepszej mordowni nie było i nie bedzie, kto zna sie na rzeczy potrafił docenic klimat tego lokalu, mozna sie było pobawic i napic tanim kosztem ale to jest polska i komus sie to nie podobało i chu
Rozwiń
Barbara Ubryk
Barbara Ubryk (7 czerwca 2012 o 09:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tam kiedyś była bardzi fajna stołówka studencka.Hitem był obiad składający sie z zupy ziemniaczanej,placka ziemiaczanego z kartoflami puree i kiszoną kapustą oraz kisielem na popitkę.I się żyło.I wódka była wtedy na kartki.
Rozwiń
ds
ds (6 czerwca 2012 o 11:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To wszystko wzięło się z tego, że Stołówkę "należało" wydzierzawić "swoim" i podnająć także"swoim" a skutek z tego taki jaki jest.
Były propozycje inne chyba leprze ale .............................. .
Szkoda gadać i pisać.
Rozwiń
Aga
Aga (6 czerwca 2012 o 08:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Te imprezy w stołówce jakiś czas temu były straszne. Głośna muzyka do rana- codziennie, dzień w dzień, tydzień, miesiąc, itd. Szyby w stołówce wpadały w rezonans. Policja którą wzywaliśmy była bezradna, bo właścieciel miał zgodę na taką działalność. Ja naprawdę wszystko rozumiem, niech będą na miasteczku imprezy, ale od czasu do czasu. Pamiętam, jak byłam już w zaawansowanej ciąży, ciężko mi było spać, kręgosłup bolał, a od imprezy w stołówce nie dało się w mieszkaniu wytrzymać. Szyby wpadały w rezonans, muzyka dudniła. Pamiętam, że wtedy noc przesiedziałam w kuchni, która ma okna na drugą stronę niż stołówka. I płakałm z bezsilności. Nikomu tego nie życzę. Bardzo się cieszę że ktoś wreszcie pomyślał aby było tam coś nieuciążliwego. Ja na miasteczku mieszkam od urodzenia, tutaj mój tata się urodził, dom wybudował jeszcze mój dziadek przed wojną. Jestem przyzwyczajona do warunków tutaj panujących, dla mnie to normalka. Ale dudnienia ze stołówki po prostu wytrzymać się nie da. Pozdrawiam. I podpisuję się obiema rękami i nogami pod nieuciążliwością.
Rozwiń
dziwne
dziwne (6 czerwca 2012 o 06:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale czy na pewno od mieszkańców to były skargi? Wokół jest dużo klubów i barów, gdzie muzyka jest do rana to skąd wiedzieli, że to są imprezowicze akurat z tego lokalu??
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!