poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Co dalej ze szpitalem dziecięcym (wideo)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 stycznia 2008, 16:05

Lekarze z Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie chcą zarabiać 4 tysiące zł. Grożą składaniem wypowiedzeń z pracy.

- Sytuacja finansowa szpitala jest dramatyczna - rozpoczął dzisiejszą konferencję prasową Jerzy Szarecki, dyrektor DSK. - Ubiegły rok zakończyliśmy zadłużeniem. To był najgorszy rok od 10 lat. Leczenie dzieci jest droższe od dorosłych. Nasz ubiegłoroczny kontrakt z funduszem zdrowia był niedoszacowany o 5 mln zł. Rezerwy, którymi posiłkowaliśmy się przez ostatnie lata, skończyły się.

Szarecki powiedział o piśmie do minister zdrowia Ewy Kopacz informującym o dramacie. Podpisali się pod nim lubelscy parlamentarzyści. - Nie jestem w stanie dać lekarzom trzech średnich krajowych - zaznacza. - Gotów jestem wygospodarować pieniądze na 3200 zł, ale kosztem pogłębiania się zapaści. Dług będzie narastał w tempie 500 tys. zł miesięcznie. Nie będziemy płacić za leki i inne rzeczy.

Lekarze są nieugięci. - Oczekujemy znaczących podwyżek w zamian za pracę ponad przepisowe 48 godzin w tygodniu. W połowie stycznia może dojść do załamania opieki nad pacjentami z powodu wypracowania limitu - ostrzega dr Jacek Rudnik, przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy w DSK. - Na początek chcemy 4 tys. zł. Nasza determinacja jest tak duża, że być może w ślad za hematologami wypowiedzenia złożą też inni. Myślą o tym pracownicy oddziału anestezjologii, chirurgii, oddziału ratunkowego, banku krwi.

Trzymiesięczne wypowiedzenia z pracy 14 hematologów złożyło z końcem roku. - Zrobiliśmy to z ciężkim sercem - mówi dr Teresa Odój, hematolog. - Niektórzy płakali. Oddaliśmy temu oddziałowi i jego pacjentom życie. Pracuję tu od 15 lat, ale za 1700 zł na rękę wyżyć się nie da. Do tego dochodzi olbrzymie obciążenie psychiczne, stres i odpowiedzialność za dzieci chore na nowotwory.

Małgorzata Bardyka, matka chorego na raka 17-latka nie wyobraża sobie przyszłości bez lubelskiej kliniki. - Szokiem była dla mnie choroba syna, szokiem byłoby odejście lekarzy - załamuje ręce. - Syn leczy się tutaj od półtora roku. Nie wiem, gdzie byśmy się podziali. (STEP)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jar
Buła
k2
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jar
jar (5 stycznia 2008 o 10:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co do negocjacji. Właśnie dyrekcja DSK w sposób znany tyklo w PRL czyli metodami SB czy UB, wieczorem prowadziła indywidualne zastraszanie poszczególnych lekarzy dyżurnych, grożąc między innymi blokowaniem staży, utrudnieniami w ewentualnym ponownym zatrudniemiu. Stwierdziłą również iż niektóre z klinik są zbędne. To nic innego jak mobbing. Ale myślę że w poniedziałek powinna zainteresować się tym prokuratura. Dziwne jest równiez że rektor AM nie zajmuje stanowiska. Ale cóż się dziwić, popiera dyrektorów. Ciekawe, ciekawe a tu przecież wybory na uczelniach za 3 miesiące. No i reelekcja by sie przydała. Ogólnie takiego miernego, zacofanego miasta (w któreym rządzi kampania buroczano-ziemniaczana)to w całej tej naszej UE nie znajdziecie.
Rozwiń
Buła
Buła (3 stycznia 2008 o 09:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Noto za Twoje wypieki DZIEKUJE za Ciebie TEZ
Rozwiń
k2
k2 (2 stycznia 2008 o 21:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale straszne pieniądze chcą !JA jako piekarz mam 4 tys.netto.Nawet dziady cenić się nie potrafią.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!