piątek, 9 grudnia 2016 r.

Lublin

Co wezmą nauczyciele?

Dodano: 19 czerwca 2002, 21:54

Biżuteria, markowe perfumy, dywan czy nawet najprostszy zestaw kina domowego - o takich prezentach z okazji zakończenia roku szkolnego mówią nieoficjalnie rodzice i nauczyciele. Najczęściej dla wychowawców i tych, którzy uczą trudnych przedmiotów

Gdy uczniowie kupują kwiaty dla swoich nauczycieli lub zaglądają do cukierni lub księgarni, rodzice buszują w tym czasie po butikach, jubilerach i ekskluzywnych perfumeriach. - Wychowawca musi dostać coś porządnego - mówią rodzice Tomka, ucznia lubelskiego gimnazjum. - Przecież w przyszłym roku też będzie go uczył.
- Słyszałam już wiele historii: o dywanie, zastawie stołowej, drogich markowych piórach, a nawet małym zestawie kina domowego za 2300 zł, który dostał polonista w liceum na lubelskich Czubach - opowiada jeden z licealnych nauczycieli. - Prezenty to normalna rzecz. Wszystko zależy od zamożności rodziców.
- Kiedyś mówiono często o pewnej szkole i prezentach, jakie tam dostawali nauczyciele - opowiada Anna Furtak, dyr. SP nr 43 w Lublinie. - Gdybym dowiedziała się, że u mnie w szkole ktoś dostał taki prezent, to porozmawiałabym z tym pedagogiem. Sądzę, że wiedziałby, co powinien zrobić.
Jedna z matek chełmskiego licealisty mówi, że nauczycielka z I LO w Chełmie, co roku dostaje w prezencie od uczniów markowe perfumy, bo wszyscy wiedzą , że ma do nich słabość.
W prywatnym LO im. J. Sobieskiego nie ma takiej praktyki. - Rodzice po prostu płacą za szkołę i uważają, że to wystarczy - mówi dyrektorka, Elżbieta Nawrot.
Anna Suszyna jest dyrektorką LO im. Unii Lubelskiej w Lublinie. - Nigdy się nie dopytuję, co kto dostał. Ja dostaję kwiaty i myślę, że podobnie jest u innych. Gdyby ktoś mi doniósł o jakichś drogocennych prezentach, to miałabym pójść do nauczyciela i powiedzieć mu: słyszałam, że pan dostał...? Przecież to żenujące!
- Kwiaty i może książka z dedykacją. No, jeszcze słodycze. Żaden inny prezent nie wchodzi w rachubę - mówi kategorycznie Waldemar Godlewski, lubelski kurator oświaty. - Nie wyobrażam sobie, żeby nauczyciel przyjął np. dywan czy biżuterię. To skandal! Tę sprawę poruszymy na najbliższej naradzie dyrektorów szkół.
Jeżeli tylko do kuratorium dotrą sygnały o takich nauczycielach, kurator Godlewski zapewnia, że zajmie się sprawą. - Mamy komisję dyscyplinarną - mówi. - Poza tym, wprowadzimy kategoryczny zakaz przyjmowania takich prezentów.
Nauczyciele, z którymi rozmawialiśmy, są zgodni. Drogie prezenty to sprawka rodziców. - Uczniowie rzadko mają z tym coś wspólnego - wyjaśnia nauczyciel matematyki z hrubieszowskiej szkoły. - Kto dostaje najczęściej? Przede wszystkim wychowawcy i ci, co uczą trudnych przedmiotów: matematyki, polskiego czy historii. •
Dwugłos - strona 2
Co Czytelnicy sądzą o kosztownych prezentach dla nauczycieli? - Telefon (0-81) 534-06-02




Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO