środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Co wy robicie w polityce!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 lutego 2005, 21:38

Akta sprawy Mariusza Deckerta - oprócz oskarżeń o alkoholizm, kretynizm, intryganctwo i mitomanię - odkrywają też inne tajemnice: próby "ustawienia” konkursów na dyrektorów szkół i specyficzny lobbing ze strony Echo Investment.

Arkadiusz Robaczewski, od którego zaczęła się afera, dokładnie zrelacjonował w prokuraturze, jak - jego zdaniem - przebiegała rozmowa z Mariuszem Deckertem. Zaczęło się od tego, że Deckert poprosił Robaczewskiego o wpłynięcie na radnego Mieczysława Rybę, żeby ten "nie mieszał na Radzie Miasta, gdy będzie omawiana sprawa górek czechowskich”. Według działacza związanego z LPR Deckert zaproponował, żeby Rybę "wywieźć gdzieś lub niech się położy do szpitala”. - Czy to nie jest kwestia ceny? - miał zapytać urzędnik. Robaczewski zaprzeczył. - To co wy robicie w polityce? - miał zdziwić się Deckert. Później - zdaniem Robaczewskiego - miał proponować darowiznę fundacji w zamian za załatwienie sprawy z Rybą.
Mariusz Deckert nie potwierdza, że tak było. W swoich wyjaśnieniach 30 lipca ubiegłego roku oskarża Robaczewskiego o alkoholizm i intryganctwo.

Polowanie na prezydenta

Współpracownicy prezydenta Pruszkowskiego opowiadają prokuratorowi, jak przed czerwcową rozmową Echo Investment starało się dotrzeć do włodarzy Lublina. Szef tajnej kancelarii w Ratuszu Tomasz Nowosad w 2002 lub 2003 roku - urzędnik nie pamiętał dokładnie - był na obiedzie z prezydentem w lubelskiej restauracji "Resursa”. - Prezydent odebrał telefon, ktoś chciał się z nim spotkać. Prezydent odmówił. Po obiedzie poszliśmy do Ratusza. Na schodach natknęliśmy się na posła Krzysztofa Kamińskiego i nieznanego mi człowieka. Domyśliłem się, że to był przedstawiciel Echo Investment. Ten człowiek w sposób arogancki i natarczywy domagał się rozmowy z prezydentem Pruszkowskim - zeznał Tomasz Nowosad. Pruszkowski miał powiedzieć jednemu ze swoich zastępców "więcej tych gówniarzy tu nie wpuszczać”.

Uparte echo

Echo jednak nie rezygnowało. Nowosad zeznaje, że w 2003 roku prezydent dostał zaproszenie na uroczystości religijne w chełmskiej parafii garnizonowej. Pamięta to też Andrzej Pruszkowski: - Zapraszał telefonicznie proboszcz parafii, który poinformował mnie m.in. o tym, że jednym z zaproszonych gości jest Michał Sołowow (współwłaściciel Echa - red.).
Pruszkowski nie pojechał. Wysłał swojego zastępcę Janusza Mazurka i Tomasza Nowosada. W kieszeni Nowosada do Chełma pojechał też cyfrowy dyktafon. - Po wypiciu pewnej ilości alkoholu, doszło do mojej rozmowy z Sołowowem. Rozpoczął pytaniem-twierdzenem: "dlaczego mnie tak w Lublinie nie lubicie i zwalczacie?” - zeznał Nowosad.
Sołowow, według Nowosada, przeprosił za zachowanie w Ratuszu swojego przedstawiciela, a później zapytał o możliwość rozwiązania sprawy górek czechowskich. Nowosad stwierdził, że numer z kupieniem za 10 zł od metra terenu, który pod hipermarketem jest warty 25 razy tyle, nie przejdzie. - Przecież ci k.... nie dopłacę - miał według Nowosada rzucić Sołowow. Płyta CD z nagraniem rozmowy trafiła - jak twierdzi urzędnik - do tajnej kancelarii Ratusza.

Porozmawiajmy o dyrektorach

Sprawa Echo Investment nie była jedynym tematem rozmowy Deckerta i Robaczewskiego. Obaj panowie nie kryli w prokuraturze, że rozmawiali m. in. o... obsadzie stanowisk dyrektorów w lubelskich szkołach. Robaczewski miał poprosić Deckerta o pomoc w objęciu tych funkcji przez ludzi związanych z LPR.
- Chciałem wiedzieć, do których szkół moi znajomi mogą stawać w konkursie - wyznał w prokuraturze Robaczewski utrzymując, że chodziło o cztery osoby.
- Robaczewski i Tomasz Stańko (związany z LPR członek zarządu LPEC - red.) powiedzieli, że jak są w koalicji LPR i PiS, to chcą dziesięciu dyrektorów - wyjaśniał w prokuraturze Mariusz Deckert. - Zaczął (Robaczewski - red.) przy mnie wydzwaniać do swoich ludzi, co mają zrobić, tzn. jakie mają szanse i gdzie się powinni zgłosić - mówił Deckert prokuratorowi.
Z zeznań dyrektor Wydziału Oświaty w Ratuszu Ewy Dumkiewicz-Sprawki wynika, że Mariusz Deckert pojawił się w wydziale z listą od Robaczewskiego. - Byłam oburzona takim postawieniem sprawy - mówiła dyrektor prokuratorowi.

Kto więcej wypił?

Urzędnik oskarżony o korupcję nie przyznaje się do winy. W swoich pierwszych wyjaśnieniach zaprzecza, że proponował łapówkę i mówi o alkoholizmie Robaczewskiego. W drugich, złożonych w grudniu, to właśnie alkohol jest jego głównym wytłumaczeniem. Deckert twierdzi, że wypił 70 gramów koniaku, a później - razem z Robaczewskim - dwa piwa. Nie zaprzecza, że temat Echo Investment się pojawił. Jednak twierdzi, że był to z jego strony "żart - intelektualna prowokacja”.

Zdaniem rzecznika

Przed ponad tygodniem napisaliśmy o oskarżeniu Mariusza Deckerta przez prokuraturę. Rzecznik prasowy Ratusza przysłał sprostowanie, w którym podaje w wątpliwość tytuł artykułu "Urzędnik od dawania łapówki” oraz zdanie "Szef kancelarii prezydenta obiecywał łapówkę w zamian za przekonanie radnego
do głosowania za powstaniem hipermarketu”.
- W obiektywnym dziennikarstwie w taki sposób pisać można jedynie o faktach. Potwierdzonych, dowiedzionych - pisze Tomasz Rakowski. - Tymczasem tu mamy do czynienia jedynie z prokuratorską próbą dowiedzenia, że takie fakty rzeczywiście zaistniały. To stanowczo za mało na zdania tak kategoryczne.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!