poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lublin

Coraz mniej lekarzy chce leczyć pacjentów z gruźlicą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 marca 2011, 19:13

Wykrywalność gruźlicy spada, bo nie wszyscy pracodawcy chcą płacić za badania profilaktyczne (Jacek
Wykrywalność gruźlicy spada, bo nie wszyscy pracodawcy chcą płacić za badania profilaktyczne (Jacek

Kurczy się też liczba poradni pulmonologicznych. Tymczasem, liczba zachorowań na gruźlicę wcale nie maleje – ostrzega lubelski sanepid.

– W ciągu ostatnich lat zamknęliśmy ośrodki zajmujące się leczeniem chorych na gruźlicę w Hrubieszowie, Biłgoraju i Kraśniku – potwierdza dr Maria Jasionowicz z Wojewódzkiej Przychodni Chorób Płuc i Gruźlicy szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. Dodaje też, że coraz mniej lekarzy zainteresowanych jest robieniem specjalizacji z pulmonologii.

Z danych WPCPiG wynika, że od dwóch lat w naszym województwie liczba zachorowań na gruźlicę maleje. W 2009 roku w Lubelskiem odnotowano 742 nowe przypadki tej choroby, a w 2010 roku mniej, bo 692. Najwięcej zachorowań dotyczy Białej Podlaskiej, Łukowa, Chełma, Tomaszowa Lubelskiego i Zamościa.
Tymczasem zdaniem Pawła Policzkiewicza, dyrektora Powiatowej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej w Lublinie, zachorowań jest dużo więcej, niż wskazują zafałszowane statystyki.

– Badania diagnostyczne są drogie. Nie wszyscy pracodawcy zlecając badania okresowe, nie chcą za nie płacić. W efekcie, maleje wykrywalność gruźlicy, a zachorowalność spada tylko teoretycznie – wyjaśnia dyrektor.

– W Polsce zapadalność na tę chorobę to 22 przypadki na 100 tys. osób. Statystyki dla woj. lubelskiego są dużo większe. To 36 przypadków na 100 tys. – informuje Beata Kryj, kierownik epidemiologii PSSE.

Pracownicy sanepidu podkreślają, że najistotniejszą sprawą w walce z gruźlicą jest wczesne wykrycie choroby i rozpoczęcie leczenia.

– Największym problemem w zwalczaniu choroby są gruźlicy, wypisujący się ze szpitala na własne życzenie – twierdzi Policzkiewicz. – Zwykle są to osoby ze środowisk patologicznych, uzależnione od alkoholu. Odmawiając hospitalizacji, narażają nie tylko siebie, ale też inne osoby na zarażenie prątkami gruźlicy. Jeden chory zaraża od 7 do 10 osób rocznie – zaznacza.

Jedną z metod są szczepienia przeciwko gruźlicy, tzw. BCG. – Przewlekły kaszel, krwioplucie, duszności, bóle w klatce piersiowej i utrata apetytu to niektóre objawy choroby, które powinny zaniepokoić pacjenta – mówi dr Jasionowicz.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
student
Jacuś
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

student
student (29 marca 2011 o 17:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam taki stek bzdur. To że jest mało lekarzy specjalistów to nie jest wina lekarzy tylko chorego systemu. Który celowe ogranicza miejsca specjalizacyjne, bo jak jest dużo specjalistów to jest więcej leczonych pacjentów a tym samym większe koszta. A nasze kochane państwo nie ma zamiaru nas leczyć bo musi mieć kasę dla siebie. A co do badań to też nie jest tak że lekarze nie wysyłają bo nie chcą, tylko nie wysyłają bo NFZ im nie zwróci kasy za niektóre badania. Więc to że są takie kolejki i tak mała ilośc badań wykonywanych jest winą systemu a nie lekarzy!!!
Rozwiń
Jacuś
Jacuś (28 marca 2011 o 09:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak, tak. Ale to wina lekarzy. Który lekarz (rodzinny) da skierowanie na badania pełne profilaktyczne ?? Np. badanie krwi - ogólnikowo, prześwietlenia klatki piersiowej - wynik bez zmian, badanie moczu - po łebkach. I tak można mnożyć te badania co nic nie dają. Skierowania do specjalistów ograniczone - bo lekarz rodzinny ma więcej dzięki temu więcej wizyt. Lekarze leczą antybiotykami co ujemnie wpływa i upośledza narządy słuchu, wzroki itd. Dostać się do specjalisty - ba wcześniej człowiek umrze niż doczeka się swojej kolejki. Bo zapisy do specjalistów prowadzone są z na rok. Np. dostać się do urologa, kardiologa, pumo-loga - zapisy dopiero na grudzień. Najwyższy czas zastanowić się co zrobić by skrócić czas oczekiwania do specjalistów na maximum do jednego miesiąca a w niektórych przypadkach do trzech dni. Najwyższy czas by lekarze NAS naprawdę zaczęli leczyć (ale nie z pieniędzy) a nie liczyli ilość wizyt - czyżby LEKARZE dostawali wypłatę-gratyfikację w zależności od ilości wizyt ???
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!