niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Cudem uratowany z lodowatej Wisły

Dodano: 8 stycznia 2004, 20:45

Czy można przeżyć skok z mostu do Wisły i półgodzinną kąpiel w lodowatej wodzie? Można. Przekonał się o tym 25-letni Andrzej L. mieszkaniec Zajezierza k. Dęblina.

Za barierkę mostu w Dęblinie wypadł, a może wyskoczył w środę, około godz. 2. Z mostu do lustra wody jest kilkanaście metrów. Termometr wskazywał tej nocy minus 12 stopni Celsjusza. Zapytany, czy chciał się zabić, twierdzi że nie pamięta. – Byłem zbyt pijany. Nie wiem jak do tego doszło – mówi Andrzej L., przebywający na oddziale intensywnej opieki medycznej dęblińskiego szpitala.
Lekarze uważają, że w wodzie o temperaturze bliskiej zera stopni człowiek praktycznie nie ma szans. – Cudem wymknąłem się śmierci. Udało mi się może dlatego, że dużo pływam w Wiśle. Zresztą robię to nie najgorzej – opowiada szczęśliwy pechowiec.
Niesamowite, że Andrzej L. nie doznał żadnych poważniejszych obrażeń. – Był wyziębiony do granic wytrzymałości. Nie można było z nim nawiązać żadnego kontaktu. Wyglądał jak sopel lodu – stwierdziła pielęgniarka z oddziału intensywnej opieki medycznej dęblińskiego szpitala.
Nocną akcję ratowniczą na Wiśle prowadzili strażacy i policjanci z Dęblina oraz Gniewoszowa. – Nie wykluczamy, że powodem desperackiego kroku mogła być zawiedziona miłość. Sprawdzamy też czy ktoś nie zepchnął Andrzeja L. z mostu – powiedział nam podinsp. Krzysztof Kaczmarski z KPP w Kozienicach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!