piątek, 24 listopada 2017 r.

Lublin

Czardasz Złomańca

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lutego 2005, 22:29

Marcowa premiera operetki "Księżniczka czardasza” zagrożona. Aktorzy w szoku. Zarząd Województwa, pod nieobecność marszałka, wyrzuca człowieka, który wyprowadził teatr z artystycznego grajdołka.

- Boniecki sobie poradzi, bo to artysta wielkiego formatu. Ale dla zespołu to koniec - stwierdziła Zofia Bernatowicz, kierowniczka chóru w Teatrze Muzycznym. I zaapelowała do mediów o pomoc: - Wystarczy, że napiszecie prawdę.
Wczoraj Zarząd Województwa odwołał dyrektora Jacka Bonieckiego. Stało się to pod nieobecność marszałka Henryka Makarewicza, który nie był entuzjastą takiego rozwiązania. Jeszcze niedawno zapewniał, że dyrektor może spokojnie pracować.
- Dziwna sytuacja - nie kryje zaskoczenia Edward Hunek, były wojewoda lubelski, który zatrudniał Bonieckiego. - Ostatnio nic nie wskazywało na to, żeby dyrektor Teatru Muzycznego miał być odwołany.
Jacek Boniecki zwołał wczoraj konferencję prasową. Zasugerował, że to wicemarszałek Mirosław Złomaniec z SLD pozbawił go stanowiska. Jeszcze w październiku, kiedy Złomańcowi powierzono nadzór nad kulturą, wezwał Bonieckiego na rozmowę. - Zagroził mi, że jeśli nie będę robić tego, czego on chce, to długo tu nie pobędę - zdradza Boniecki. - Zwolni mnie dyscyplinarnie, doniesie do prokuratury. Nagrałem tę rozmowę.
W tym samym czasie Złomaniec zarządził w teatrze kontrolę. To właśnie wyniki tej kontroli miały być podstawą do wyrzucenia Bonieckiego. Potwierdza to Marcin Futyma, rzecznik marszałka (sam Złomaniec z Dziennikiem nie rozmawia). - To nie była jakaś nagła decyzja - twierdzi. - Procedura odwoławcza toczyła się od stycznia. Zarząd województwa czekał na opinię środowisk kulturalnych i w końcu podjął decyzję.
Ale ta decyzja wstrząsnęła środowiskiem. - Nareszcie wyszliśmy z artystycznego grajdołka, zaistnieliśmy w Polsce, a teraz przekreśla się to wszystko jedną decyzją - mówiła ze łzami w oczach jedna z pracownic teatru. - Boniecki był dla nas szansą. Dlaczego chcą to zniszczyć?
Jednak ani w teatrze, ani w Urzędzie Marszałkowskim dla nikogo nie jest tajemnicą, że Boniecki naraził się Złomańcowi zatrudniając w teatrze żonę b. przewodniczącego sejmiku Konrada Rękasa, z którym od lat ma na pieńku. Członkom zarządu nie podobała się także "demonstracyjna” niezależność dyrektora.
Choć formalne rozwiązanie umowy z Bonieckim nastąpi 31 maja, zarząd województwa zwolnił dyrektora z obowiązku świadczenia pracy. Czasowym szefem teatru ustanowił Zenona Poniatowskiego, dotychczasowego zastępcę dyrektora do spraw administracyjnych. Poniatowski wydzwania teraz do teatrów w Polsce w poszukiwaniu kogoś, kto doprowadzi za Bonieckiego do marcowej premiery "Księżniczki czardasza”. Jeśli mu się nie uda, lubelska widownia operetki nie zobaczy.

ZARZUTY I OBRONA

Zarząd Województwa zarzucił dyr. Bonieckiemu (na zdjęciu) m.in. brak naliczenia funduszu socjalnego, zakup kostiumów do "Strasznego dworu” bez przetargu, pobieranie nienależnych wynagrodzeń, np. za dyrygowanie. Dyrektor odpierał zarzuty na piśmie, ale nic nie wskazuje na to, by zarząd wziął wyjaśnienia Bonieckiego pod uwagę. W obronie dyrektora stanęli: Związek Artystów Scen Polskich z Olgierdem Łukaszewiczem na czele, Izabella Sierakowska, posłanka SdPl. List w obronie Bonieckiego wysłało do marszałka 128 pracowników Teatru
Muzycznego. (ka)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!