wtorek, 25 lipca 2017 r.

Lublin

Czaszkę sprzedam

Dodano: 27 listopada 2003, 20:37

Anatomia to jeden z najtrudniejszych egzaminów jakie czekają na studentów I roku. Anatomii nie da się poznać ze zdjęć ani sztucznych modeli. Studenci musza się uczyć na prawdziwych, ludzkich kościach. I dlatego studenci handlują... ludzkimi kośćmi.

„Sprzedam czaszkę. Tel. 600...” takie ogłoszenie znaleźliśmy na studenckim portalu internetowym. Dzwonimy. Chcemy kupić. Sprzedawcą okazuje się student II roku Akademii Medycznej w Lublinie. – Za 300 zł. Jest w bardzo dobrym stanie. Używana dopiero od trzech lat – wyjaśnił nam student. Dlaczego ją sprzedaje?
– Już mi niepotrzebna, bo anatomia jest tylko na pierwszym roku. Czaszkę kupiłem rok temu od innego studenta.
– Kilkanaście lat temu była taka sprawa. Trop prowadził do grabarza na jednym z lubelskich cmentarzy – mówi Włodzimierz Matysiak, rzecznik prasowy AM w Lublinie. – Jednak ostatnio żadnych takich ogłoszeń nie widziałem. Część studentów może mieć czaszki, które dostali np. od swoich rodziców lekarzy. Są one potrzebne tylko do zajęć z anatomii i być może potem przekazują je innym studentom.

– To funkcjonuje na studiach medycznych od zawsze – mówi dr Jarosław Kosiaty, redaktor naczelny portalu Esculap i wykładowca warszawskiej AM. – Żaden sztuczny preparat nie zastąpi prawdziwej czaszki. Na Zachodzie nie ma z tym problemu, bo wiele osób zapisuje swoje ciała uczelniom medycznym. W Polsce jest to bardzo rzadkie, więc jest pula czaszek, przekazywanych z pokolenia na pokolenie między studentami. Ja sam dostałem czaszkę od kolegi z wyższego roku, a po zdanym egzaminie z anatomii przekazałem ją młodszemu koledze. Coraz rzadziej słychać o kupowaniu czaszek na cmentarzu.
Posiadaniem „własnej” czaszki jest zainteresowana spora grupa studentów. – Ani zdjęcia, ani programy komputerowe, ani żadne plastikowe podróbki nie zastąpią prawdziwej czaszki – mówi Robert, student I roku. – Na egzaminie wymaga się od nas olbrzymiej wiedzy. Egzaminatorzy pytają o najdrobniejsze szczegóły. Inaczej, jak na prawdziwej czaszce, nie da się tego poznać.
Źródłem „legalnych” czaszek są zakłady medycyny sądowej, które przekazują je uczelniom. – Kości może wypożyczyć w naszym zakładzie każdy student na tzw. kartę prosektoryjną – mówi prof. Zbigniew Wójtowicz, kierownik Katedry Anatomii Prawidłowej AM w Lublinie.
Podobnie jest na warszawskiej AM. – Studenci mogą korzystać z czaszek w naszej bibliotece – mówi J. Kosiaty. – Coraz więcej studentów z tego korzysta; także zagranicznych, którzy studiują medycynę w Polsce, ponieważ w ich krajach, z przyczyn religijnych, zabronione są sekcje zwłok czy zajęcia na prawdziwych ludzkich kościach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!