sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lublin

Czaszkę sprzedam

Dodano: 27 listopada 2003, 20:37

Anatomia to jeden z najtrudniejszych egzaminów jakie czekają na studentów I roku. Anatomii nie da się poznać ze zdjęć ani sztucznych modeli. Studenci musza się uczyć na prawdziwych, ludzkich kościach. I dlatego studenci handlują... ludzkimi kośćmi.

„Sprzedam czaszkę. Tel. 600...” takie ogłoszenie znaleźliśmy na studenckim portalu internetowym. Dzwonimy. Chcemy kupić. Sprzedawcą okazuje się student II roku Akademii Medycznej w Lublinie. – Za 300 zł. Jest w bardzo dobrym stanie. Używana dopiero od trzech lat – wyjaśnił nam student. Dlaczego ją sprzedaje?
– Już mi niepotrzebna, bo anatomia jest tylko na pierwszym roku. Czaszkę kupiłem rok temu od innego studenta.
– Kilkanaście lat temu była taka sprawa. Trop prowadził do grabarza na jednym z lubelskich cmentarzy – mówi Włodzimierz Matysiak, rzecznik prasowy AM w Lublinie. – Jednak ostatnio żadnych takich ogłoszeń nie widziałem. Część studentów może mieć czaszki, które dostali np. od swoich rodziców lekarzy. Są one potrzebne tylko do zajęć z anatomii i być może potem przekazują je innym studentom.

– To funkcjonuje na studiach medycznych od zawsze – mówi dr Jarosław Kosiaty, redaktor naczelny portalu Esculap i wykładowca warszawskiej AM. – Żaden sztuczny preparat nie zastąpi prawdziwej czaszki. Na Zachodzie nie ma z tym problemu, bo wiele osób zapisuje swoje ciała uczelniom medycznym. W Polsce jest to bardzo rzadkie, więc jest pula czaszek, przekazywanych z pokolenia na pokolenie między studentami. Ja sam dostałem czaszkę od kolegi z wyższego roku, a po zdanym egzaminie z anatomii przekazałem ją młodszemu koledze. Coraz rzadziej słychać o kupowaniu czaszek na cmentarzu.
Posiadaniem „własnej” czaszki jest zainteresowana spora grupa studentów. – Ani zdjęcia, ani programy komputerowe, ani żadne plastikowe podróbki nie zastąpią prawdziwej czaszki – mówi Robert, student I roku. – Na egzaminie wymaga się od nas olbrzymiej wiedzy. Egzaminatorzy pytają o najdrobniejsze szczegóły. Inaczej, jak na prawdziwej czaszce, nie da się tego poznać.
Źródłem „legalnych” czaszek są zakłady medycyny sądowej, które przekazują je uczelniom. – Kości może wypożyczyć w naszym zakładzie każdy student na tzw. kartę prosektoryjną – mówi prof. Zbigniew Wójtowicz, kierownik Katedry Anatomii Prawidłowej AM w Lublinie.
Podobnie jest na warszawskiej AM. – Studenci mogą korzystać z czaszek w naszej bibliotece – mówi J. Kosiaty. – Coraz więcej studentów z tego korzysta; także zagranicznych, którzy studiują medycynę w Polsce, ponieważ w ich krajach, z przyczyn religijnych, zabronione są sekcje zwłok czy zajęcia na prawdziwych ludzkich kościach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO