wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Czeka na imię i mamę

Dodano: 15 lipca 2007, 17:56
Autor: Ewa Stępień

Co roku kilkadziesiąt kobiet zostawia noworodki w lubelskich szpitalach

Dziewczynka urodzona i zostawiona przez biologiczną matkę w Szpitalu Położniczo-Ginekologicznym przy ul. Lubartowskiej w Lublinie nie ma jeszcze imienia. Wkrótce znajdzie nowy dom i kochającą rodzinę, podobnie, jak inne niechciane dzieci, których rodzi się tutaj kilkanaścioro w roku.
Na razie pielęgniarki rekompensują dziecku brak matki. Małgorzata Flis-Gałka, położna oddziałowa pokazuje małe zawiniątko, z którego spozierają błękitne oczy. - Bardzo ładna dziewczynka - kobieta przytula noworodka. - Waży 3,9 kilograma. Jest zdrowa.
O matce maleństwa wiadomo niewiele. Zgłosiła się do szpitala na Lubartowską. Ginekologowi powiedziała, że dziecka nie chce. Jest po 30. ma rodzinę. Na kartce papieru napisała: " Ja (imię i nazwisko) wychodzę ze szpitala bez dziecka i zgadzam się na przekazanie go do adopcji”. Lekarze nigdy nie dopytują o powody takich decyzji, nie wtrącają się, nie oceniają. - Cieszę się, że przychodzą rodzić do szpitala, a nie do lasu - mówi dr Maria Migielska-Wołyniec, ordynator oddziału noworodków. - Ile matek, tyle historii. Wspólne jest zagubienie tych kobiet, brak wsparcia ze strony partnera, brak pieniędzy, pracy. Nie oczekujemy żadnych wyjaśnień. Dzieckiem się zajmiemy.

Lekarka pół żartem dodaje, że jej oddział wyspecjalizował się już w opiece nad niechcianymi noworodkami. Rokrocznie ma ich kilkanaścioro. Szpital zawiadamia ośrodek adopcyjny, który szuka dla dziecka miejsca w tzw. pogotowiach rodzinnych lub pogotowiu opiekuńczym. Tam maluch przebywa do zakończenia procedury adopcyjnej i znalezienia nowych rodziców. Czyli przez kilka miesięcy. I zdarza się, wcale nierzadko, że w tym czasie biologiczne matki zmieniają zdanie i zabierają dziecko. Barbara Paczos, dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Lublinie mówi, że w tym roku już 30 dzieci znalazło nowe, adopcyjne rodziny. W wielu przypadkach procedura rozpoczęła się jeszcze w ubiegłym roku.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!