wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Czuję, że jesteśmy razem

Dodano: 3 listopada 2006, 16:56

Rozmowa z kompozytorem i dyrygentem Piotrem Rubikiem



• Kiedy pojawiła się informacja o tym, że wykonacie w Lublinie oratorium "Tu es Petrus”, słychać było zewsząd: nareszcie. A potem w mig rozeszło się ponad cztery tysiące biletów na koncert. Pan też może powiedzieć: nareszcie?
- Tak. Bo chcielibyśmy docierać z naszym oratorium wszędzie, gdzie się da. Z e-maili i nie tylko wiemy, jak wiele ten utwór znaczy dla ludzi w różnych miejscach kraju. Wiemy, że czekają na nas. A to ogromna przyjemność zaspokajać czyjeś pragnienia.
• Czy miasta, które nie mają hali na kilkutysięczną publiczność nie usłyszą Was na żywo?
- Niekiedy występujemy dla mniejszego audytorium, na przykład w kościołach. Ale to są bardzo rzadkie przypadki. Po prostu trudno nas i ludzi, którzy chcieliby nas zobaczyć, zmieścić w małej sali. Samych artystów jest przecież ponad setka.
• Krótko mówiąc, jest Pan skazany na masowe koncerty. Nie tęskni Pan za bliskim kontaktem ze słuchaczami?
- Każda skala ma swoją specyfikę, wady i zalety. Ale jedno wiem na pewno: do osiągnięcia bliskości emocjonalnej wcale nie jest konieczna bliskość fizyczna. Ja podczas halowego koncertu, kiedy ludzie żywo reagują na naszą muzykę, naprawdę czuję, że jesteśmy w tym razem. Że to jest wszystkich nas wspólne przeżycie.
• Album z "Tu es Petrus” osiągnął już multiplatynową sprzedaż, rozszedł się w nakładzie 150 tys. egzemplarzy. Na koncertach tłumy. Czym Pan tłumaczy popularność tego oratorium?
- Po prostu ludzie usłyszeli coś, czego im brakowało. Mieli już dość tej szmiry i negatywnych emocji, które są wszechobecne. Najpierw spodobała im się jedna piosenka, potem sięgnęli po album, w końcu chcą tę muzykę i słowa przeżywać razem z innymi na żywo.
• Jednak kiedy się czyta fora internetowe, okazuje się, że "Tu es Petrus” jest dziełem kontrowersyjnym. Że ma też wielu przeciwników.
- Wielu z nich to ludzie z tak zwanej branży, którzy nie mogą znieść, że nam się udało. I wyżywają się tam, gdzie mogą. Ta zawiść odbiera im rozum i smak. Ośmieszają się, pisząc często straszne bzdury.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!