wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Czy można jeść ryby z Zalewu Zemborzyckiego?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 lipca 2010, 21:10

Czy ryby z Zalewu Zemborzyckiego można jeść? Odpowiedzi na to pytanie udzielą do końca roku pracownicy Polskiej Akademii Nauk.

– Bardzo dużo dobrego słyszałem o Zalewie Zemborzyckim, dlatego przyjechałem przekonać się, jak tu jest – mówi Andrzej Zdrada z Siedlec, którego spotkaliśmy wędkującego przy lesie Dąbrowa. – Muszę przyznać, że to świetne miejsce, jest dość spokojnie, nie ma wędkarzy siedzących tuż obok siebie. Ryby biorą szybko, na pewno tu wrócę.

Zalew przyciąga coraz więcej amatorów łowienia ryb. – Widzimy, że miejsce jest bardzo popularne wśród wędkarzy. Z tego powodu podjęliśmy decyzję o przeprowadzeniu badań, jakich do tej pory nie było – tłumaczy Andrzej Poncet z Wydziału Ochrony Środowiska UM Lublin.

Ratusz zdecydował się sprawdzić, czy ryby, które pływają w zalewie, nadają się do jedzenia. – Ryby mogą akumulować w sobie toksyny, produkowane przez sinice. Zobaczymy, czy ich ilość w organizmach nie jest zbyt duża – dodaje.

Gdyby człowiek został poddany działaniu zbyt dużej ilość toksyn pochodzących od sinic, mogłoby się to m.in. skończyć zmianami naskórka. – A jedna z toksyn atakuje układ nerwowy, to dość niebezpieczne – zaznacza Poncet. Jednak urzędnicy do tej pory nie mieli sygnałów o przypadkach zatrucia czy zachorowania ludzi korzystających z wody w zalewie.

– Łowię tu co kilka dni. Jeśli zdarzy mi się jakaś większa ryba długości 30 cm, to smażę ją – mówi wędkarz Stanisław Nowicki. – Nigdy nie miałem żadnych problemów ze zdrowiem po tym, co zjadłem – dodaje.
Czy ryby z zalewu można bezpiecznie jeść, okaże się pod koniec roku. – Na przełomie sierpnia i września będzie odłów ryb. Badania potrwają do listopada–grudnia i wtedy będzie można przedstawić wyniki – wyjaśnia Poncet.

Pracownicy Polskiej Akademii Nauk, którzy prowadzą akcję dla Ratusza, będą odławiali po 8 sandaczy i leszczy – czyli tych ryb, których jest w zalewie najwięcej.

Następnie zbadają ich organy wewnętrzne, m.in. skrzela i wątrobę. Urzędnicy wierzą, że ryby są zdrowe. A jeśli jest inaczej? – Trudno powiedzieć, nie przygotowywaliśmy się jeszcze do takiego scenariusza – dodaje Poncet.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Andrzej
Marcin
kowal895
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Andrzej
Andrzej (25 października 2010 o 22:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='HSP' date='06 lipiec 2010 - 12:36 ' timestamp='1278412597' post='312506']
Tak sie skłąda ze w ostatni piątek byłem nad zalewem. Specerowałem sobie z kolezanką i co chwile przy brzegu mozna było spotkac sniete ryby. W wodzie unosiła sie zdechła wiewiórka a jakies 400 m dalej na brzegu lezało prawie rozłozone zwierze (lis lub mały pies) dokłądnie nie wiem bo praktycznie został juz sam szkielet. Miałem zrobic zdjecia i podesłas do DW ale byłem z dziewczyną wiec troche głupi fotografowac martwe zwierzeta haha
Reasumując ktos kto tam łowie ryby musi miec nie pokoleji pod sufitem.
[/quote]

Wiewiórka to "zwierzę wodne?. Pies,czy coś do niego podobne to też?. Nie chodź więcej nad zalew bo ci to szkodzi!!!
Rozwiń
Marcin
Marcin (25 października 2010 o 21:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mieszkam niedaleko Pana Ponceta. To urzędnik państwowy odpowiedzialny za nadzorowanie zarybień Zalewu Zemborzyckiego. Ma pilnować, żeby zgadzały się kilogramy. Po każdym zarybieniu Pan Poncet wraca do domu z wielkim workiem ryb. Obdziela nimi kumpli, sąsiadów. Jak zalew zarybia się szczupakami, u Pana Ponceta w worku same dorodne sztuki:-) - szczupaczki jak marzenie. Ostatnio taszczył w workach sumy. Wystarczy obserwować Pana Ponceta, żeby wiedzieć czym zarybiają zalew... Żenada... Lis strażnikiem w kurniku?
Rozwiń
kowal895
kowal895 (6 lipca 2010 o 13:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Romantyk jesteś jak dziewczę nad ten zalew prowadzasz.
Rozwiń
HSP
HSP (6 lipca 2010 o 12:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak sie skłąda ze w ostatni piątek byłem nad zalewem. Specerowałem sobie z kolezanką i co chwile przy brzegu mozna było spotkac sniete ryby. W wodzie unosiła sie zdechła wiewiórka a jakies 400 m dalej na brzegu lezało prawie rozłozone zwierze (lis lub mały pies) dokłądnie nie wiem bo praktycznie został juz sam szkielet. Miałem zrobic zdjecia i podesłas do DW ale byłem z dziewczyną wiec troche głupi fotografowac martwe zwierzeta haha
Reasumując ktos kto tam łowie ryby musi miec nie pokoleji pod sufitem.
Rozwiń
cesek
cesek (6 lipca 2010 o 08:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po zjedzeniu 20 ryb i wypiciu 30 pryt stwierdza sie iz pryta ma wiecej toksyn
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!