czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Dajmy wzrok Adasiowi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 czerwca 2006, 20:52

Adaś ma 11 miesięcy i raka siatkówki. Na operację w renomowanej londyńskiej klinice potrzeba co najmniej 60 tys. zł. Chłopczyk jeszcze widzi, ale z dnia na dzień coraz gorzej

Adaś Aftyka urodził się z wrodzonym nowotworem siatkówki oka. Od drugiego tygodnia życia jest stałym pacjentem Centrum Zdrowia Dziecka. Przeszedł już osiem chemioterapii. W najbliższy poniedziałek jedzie na kolejną.
– Adaś w domu jest już tylko gościem – mówi Danuta Bober, babcia chłopca, która czuwa przy jego szpitalnym łóżeczku 24 godziny na dobę.
Malec, gdy nie czuje bólu, cały czas się uśmiecha. W kwietniu lekarze postawili złowrogą diagnozę – choroba się pogłębia. Nowotwór w oku rośnie, zasłaniając siatkówkę. Chemioterapia nie pomogła.
– Lekarz prowadzący w pierwszej chwili stwierdził, że jedyne wyjście to leczenie w Londynie. Uczepiłam się tej myśli, jak ostatniej deski ratunku – mówi pani Danuta.
W londyńskiej klinice lekarze wszczepią chłopcu w siatkówkę radioaktywną płytkę lub zaczną naświetlać chore komórki wiązką protonów. Anglicy mają w tych zabiegach wieloletnie doświadczenie i duże sukcesy. Zdaniem rodziny Adasia, to jedyna szansa, by uratować jego wzrok. – Ale za trzy miesiące tej szansy może nie być – mówi babcia chłopca.
– To rzeczywiście skomplikowany przypadek – potwierdza prof. Marek Prost, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Okulistycznego. – Chłopiec nie reaguje na chemioterapię, guz się powiększa. Musi być naświetlany. W Polsce sprzęt do tak precyzyjnego naświetlania dopiero się pojawił. Nie dziwię się, że nikt nie chce być pierwszym pacjentem.
Dlatego rodzina chłopca poszukuje pieniędzy na leczenie za granicą. Ale na dofinansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia nie może liczyć.
– Zabiegi za granicą finansujemy tylko wtedy, kiedy nie ma możliwości wykonania takiej operacji w Polsce. Inaczej każdy wybierałby najlepsze, zagraniczne kliniki – tłumaczy Elżbieta Lasota, rzecznik lubelskiego NFZ.
Na operację potrzeba 10–15 tys. funtów (co najmniej 60 tys. zł). Na zebranie tych pieniędzy rodzina chorego dziecka ma najwyżej miesiąc.

Złośliwy nowotwór siatkówki (siatkówczak)

To najniebezpieczniejsza choroba narządu wzroku u małych dzieci. Może bardzo szybko doprowadzić do całkowitej utraty wzroku. Choroba występuje zwykle między 1 a 3 rokiem życia. Jest dziedziczna, ale około 60 proc. przypadków to tzw. samoistne mutacje genetyczne. Na siatkówczaka zapada rocznie w Polsce średnio 30 dzieci.

Kuba i Jacek widzą

Matka Adasia miała zaledwie półtora miesiąca, jak usunięto jej pierwszą gałkę oczną. Drugą lekarze amputowali jej pół roku później. Była leczona naświetleniami, co skończyło się uszkodzeniem przysadki mózgowej.
O szczęściu mogą natomiast mówić Kuba i Jacek Stefanek z Warszawy. – Kilkanaście lat temu londyńscy lekarze prawie w stu procentach ocalili ich wzrok, podczas gdy w naszym kraju okuliści już zdecydowali się na amputację gałek ocznych – opowiada pan Włodzimierz, ojciec chłopców.

Ty też możesz pomóc


Pieniądze na leczenie Adasia za granicą zbiera Stowarzyszenie Dzieci Niewidomych i Słabowidzących „Tęcza”. Numer konta: 73 1140 1010 0000 3198 7500 1001 koniecznie z dopiskiem „na leczenie Adasia”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

15-17 grudnia
komentarze (0)0
polubienia (0)0
14-12-2017

15-17 grudnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!