sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Depresja nas dobija

Dodano: 8 listopada 2005, 20:58
Autor: (step)

16-letnia dziewczyna połknęła kawałki żyletek i wylądowała na chirurgii w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Lublinie. Chciała się zabić. – Zrobiła to po raz kolejny – mówi prof. Jerzy Osemlak, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii DSK.

– Poddaliśmy pacjentkę specjalnej diecie osłaniającej przewód pokarmowy. I żyletki wydaliła drogą naturalną. Pod względem fizycznym wszystko jest w porządku. Ale z jej psychiką chyba nie.
W weekend dziewczyna wyszła ze szpitala. Lekarze znaleźli na jej łóżku pozostawiony rysunek: grób, kościół, wiszącą na gałęzi kobietę, napisy „nie chce mi się żyć”, „zabiję się”, „chcę się uwolnić od wszystkich”.
Depresja dotyka 15–25 proc. społeczeństwa. Choruje coraz więcej z nas. W tym coraz więcej młodzieży. Oddział dla dzieci i młodzieży szpitala w Abramowicach jest pełny. – Chorują coraz młodsi – przyznaje dr Marek Domański, psychiatra ze szpitala w Abramowicach. – Są nawet kilkuletnie dzieci. Depresją reagują na problemy w szkole lub w domu.
Choroba objawia się złym nastrojem, spadkiem aktywności życiowej. Ogranicza życie codzienne, rodzinne i zawodowe. – Są dwie jej przyczyny – mówi doktor Domański. – To może być skłonność, np. rodzinna, do zachorowania, a także związana z życiem czy przemianami cywilizacyjnymi.
Nieleczona depresja kończy się próbami samobójczymi. Takie podejmuje jedna czwarta chorych. Około stu samobójców miesięcznie ratują toksykolodzy szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. – Najczęściej są po lekach i alkoholu – mówi dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator oddziału toksykologii. – Większość to osoby do 30 roku życia.
Zdaniem policji depresja jest jedną z przyczyn zaginięć. – Takie osoby mają wszystkiego dość i znikają – mówi Renata Laszczka-Rusek z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – Rodziny zawiadamiają nas. Mówią, że ich bliski brał leki przeciwdepresyjne. My wszczynamy poszukiwania. Ostatnio dostaliśmy zgłoszenie o zaginięciu chłopaka. Znaleźliśmy go z podciętymi żyłami na działkach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!