niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Dlaczego kobieta zmarła na porodówce? Są wyniki sekcji

Dodano: 6 stycznia 2016, 21:40

Szpital SPSK4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie (fot. Maciej Kaczanowski)
Szpital SPSK4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie (fot. Maciej Kaczanowski)

Znamy przyczynę śmierci 34-letniej kobiety, która pod koniec października ubiegłego roku zmarła na porodówce w SPSK4 w Lublinie.

 – Przyczyną zgonu kobiety była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa w następstwie powikłań krwotocznych związanych z wydaleniem łożyska – informuje Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Teraz będziemy ustalać, czy cały proces hospitalizacyjny przebiegał prawidłowo.

Nie ma jeszcze wyników sekcji zwłok dziecka kobiety, które zmarło na początku grudnia. Po urodzeniu dziewczynka przebywała w SPSK4. – W tej sprawie potrzebna jest również opinia biegłych oraz przesłuchanie wszystkich lekarzy, którzy brali udział w hospitalizacji dziecka. Na razie przesłuchano tylko część z nich – zaznacza Syk-Jankowska.

Kobieta trafiła na porodówkę SPSK4 w Lublinie po przewiezieniu ze szpitala w Biłgoraju. – Sekcja zwłok nie dała podstaw do jednoznacznego stwierdzenia, co było przyczyną śmierci kobiety. Biegli z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego muszą porównać dokumentację medyczną ze szpitali w Lublinie i Biłgoraju z obrazem autopsji – mówił w połowie listopada Maciej Maćkowski, szef Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ.

Prokuraturę zawiadomił mąż kobiety. – Wszczęto postępowanie w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia oraz nieumyślne spowodowanie śmierci w związku z podejmowanymi działaniami medycznymi – informował Maćkowski.

Gość
Gość
Gość
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 10:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie chce nikogo bronić. Rozumiem że masz prawo mieć żal... zwłaszcza skoro wygrałeś sprawę to mogło coś być na rzeczy. Ale musisz wiedzieć, że nie każda rana wymaga szycia, a nawet jeśli to można ją zaszyć do 5 godzin po urazie. Nie przez to masz problemy. Nie znam Twojego przypadku i nie zamierzam o nim rozmawiać na forum. Operacja złamania również nie musi być wykonana natychmiast. Czasem po prostu na sali operacyjnej trwa inny zabieg ratujący życie i trzeba poczekać. Jesli wygrałeś sprawę to znaczy, że jednak to lekarskie środowisko nie jest takim dnem, bo biegli musieli zobaczyć winę lekarza. Swoją drogą często jest tak, że Pacjent chce pozwać pogotowie, szpital, jednego czy drugiego lekarza, natomiast nie ma pretensji do kogoś, kto spowodował bezpośrednio uraz. Znam przypadek gdy pijanego potrącił inny pijany. Lekarze w powiecie operowali 10h, dali chłopu nową szansę, a on ich po roku pozwał, że kuleje... P.S. skoro wygrałeś proces to nie uprawnia Cię do szargania nazwiskiem. Swoim poprzednim wpisem oceniasz cały Szpital. Pamiętaj , że pracuje tam cała masa ludzi i wielu z nich naprawdę świetnie się stara. Czasem warto pomyśleć czy winni są ludzie czy chory system.
Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 09:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To powiedz mi dlaczego niezszyto mi glowy skoro mam wpisane w karcie rana tluczona? A ciśnienie mialem 70/40? Zamiast poskladac mi nogę w innym przypadku serwowali mi morfinę. Zaluje ze wtedy trafiłem na dr.wojtowicza kuleje juz 3 rok zrobil ze mnie wrak i po tymzajsciu nie pogram a gralem w motorze zrobiłem mu sprawę cywilna i dostałem odszkodowanie ale pieniadze nie zwroca mi zdrowia.
Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 09:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Haha, na kraśnickiej nie było chirurga... no coś takiego!?! A nie pomyślałeś że w tym czasie lekarz pracujący na chirurgiczno- urazowej stronie był zajęty, bo np. miał ciężkiego Pacjenta, któremu drenował klatkę piersiową, albo go reanimował? Pracuje tam i nigdy nie było sytuacji żeby nie było lekarza. Tylko niektórzy Pacjenci nie rozumieją zasad działania SOR-u. Zamiast pisać kłamstwa o braku lekarza mogłeś zgłosić to do nfz, ale tego nie zrobiłeś, bo by Cię wyśmiano. Tam są kamery i jest to do sprawdzenia. Ale Ty wolisz wylewać swoje dziwne żale... na Szpital. U rodzinnego jak Ci rano powiedzą, że przyjmą za 2 dni to siedzisz cicho. Jak jesteś w ZUS lub US i Pani ma przerwę na kanapkę to też jest spoko. Tylko lekarz z kraśnickiej jest be. Pozdrawiam wszystkich odwalających kawał dobrej roboty w SOR WSS Leszek 3
Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 07:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie mogę narzekać na szpital na Jaczewskiego bo tam jest dobra opieka. Z domu z os. Skarpa zabrali mnie na kraśnicka i okazalo się nieczynny jest tomograf i niema chirurga na sorze a z głowy lala się krew jak mnie zawieźli do spsk4 od razu się mną zajeli juz w drodze zaslablem takie są konowaly na krasnickich stwierdzenie i to nie tylko moje ze tam jest umieralnia. Ze zlamaniem otwartym nogi czekałem aż 5.5 godziny zanim się mną zajęli ma krasnickich a zabrali mnie po wypadku pogotowie. Tam jest paranoja
Rozwiń
Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 07:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Śmierć w szpitalu jest zawsze podejrzana. Chodzą opinie, że pacjentów 70+ tak naprawdę się nie leczy, bo szkoda pieniędzy. Zaledwie 3 lata po przejściu na emeryturę wg nowych przepisów przestajesz być człowiekiem, a stajesz się zawadą. Kobieta w ciąży patologicznej to też pacjent lekarzom "śmierdzący". Każdy trudniejszy przypadek to dla nich problem. Należałoby zrewidować programy studiów medycznych, żeby jednak nie uważali się za Bogów, tylko brali się do roboty - z szacunkiem do życia każdego pacjenta, czy to małego dziecka, czy ciężarnej, czy seniora.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!