sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Dlaczego pan mnie skrzywdził, doktorze?

Dodano: 25 stycznia 2004, 22:18

Po opisaniu kilka dni temu przez Dziennik skandalicznej pomyłki lekarskiej, w wyniku której w lubelskiej klinice zoperowano małemu pacjentowi zdrową nogę zamiast chorej, otrzymaliśmy bulwersującą informację: to już kolejne dziecko poszkodowane przez dr. Marka Okońskiego!!!

U dziewczynki cierpiącej na prawostronne porażenie mózgowe doszło do przykurczu ścięgna Achillesa. - Powłóczyła prawą nóżką - mówi jej mama Alicja Witkowska. - Dr Okoński zalecił zabieg.
11 stycznia 2001 r. pięcioletnia Agatka była operowana w Klinice Ortopedii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Właśnie przez Marka Okońskiego. Kiedy rodzice zobaczyli, że gips jest na lewej, a nie na prawej nodze, zdziwieni zapukali do gabinetu lekarza. Powiedzieli mu, że zoperował nie tę nogę, co należało.
- Odparł, że zoperował prawą tak, jak trzeba - opowiada kobieta. - Ale poszedł sprawdzić. Gdy dojrzał pomyłkę, stwierdził, że właściwie to... lewa bardziej wymagała operacji. W dokumentach pozmieniał zapisy. Zabieg na prawej zalecił za kilka miesięcy.
Witkowscy zmienili lekarza. Ten stwierdził, że do 16 roku życia operacje nie są w ogóle wskazane. Nie zgłosili pomyłki Okońskiego nikomu. Prawnicy, których się radzili, odwiedli ich od tego.
- Mówili, że trudno będzie wygrać w sądzie, bo lekarze są solidarni i nie znajdziemy obiektywnego biegłego - mówią Witkowscy.
Ujawnili się, kiedy w ubiegły wtorek przeczytali w Dzienniku o 5-letnim Kacprze, któremu dwa miesiące temu dr Okoński zoperował zdrową nogę zamiast chorej. I także pozmieniał zapisy w dokumentacji. Po naszym artykule sprawą zajęły się prokuratura, izba lekarska, dyrekcja DSK.
- Znowu skrzywdził dziecko! - mówi pani Alicja. - Chcemy ukarania winnego. - Nasze roszczenia o odszkodowanie przedawniły się, bo minęły 3 lata. Ale chcę pomóc tamtej rodzinie. Przygotowuję zawiadomienie do prokuratury.
- Słyszeliśmy w szpitalu o podobnych, jak nasz, wypadkach - mówi Elżbieta Zubala, mama Kacpra. - Cieszę się, że po artykule ktoś się odezwał. Razem łatwiej walczyć.
Dlaczego nikt nie interweniował, kiedy dr Okoński popełnił pierwszy błąd?
- Gdzie był ordynator, ponoszący odpowiedzialność za swój personel? - denerwuje się Jerzy Szarecki, dyrektor DSK. - Powinien zareagować już trzy lata temu. Także ten drugi przypadek sprawdzi komisja, którą powołałem do zbadania pierwszego.
Ewa Stępień, (kap)
• Rozmowy z ordynatorem kliniki oraz z prokuratorem - str. 2
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!