wtorek, 20 lutego 2018 r.

Lublin

Dlaczego pan mnie skrzywdził, doktorze?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 stycznia 2004, 22:18

Po opisaniu kilka dni temu przez Dziennik skandalicznej pomyłki lekarskiej, w wyniku której w lubelskiej klinice zoperowano małemu pacjentowi zdrową nogę zamiast chorej, otrzymaliśmy bulwersującą informację: to już kolejne dziecko poszkodowane przez dr. Marka Okońskiego!!!

U dziewczynki cierpiącej na prawostronne porażenie mózgowe doszło do przykurczu ścięgna Achillesa. - Powłóczyła prawą nóżką - mówi jej mama Alicja Witkowska. - Dr Okoński zalecił zabieg.
11 stycznia 2001 r. pięcioletnia Agatka była operowana w Klinice Ortopedii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Właśnie przez Marka Okońskiego. Kiedy rodzice zobaczyli, że gips jest na lewej, a nie na prawej nodze, zdziwieni zapukali do gabinetu lekarza. Powiedzieli mu, że zoperował nie tę nogę, co należało.
- Odparł, że zoperował prawą tak, jak trzeba - opowiada kobieta. - Ale poszedł sprawdzić. Gdy dojrzał pomyłkę, stwierdził, że właściwie to... lewa bardziej wymagała operacji. W dokumentach pozmieniał zapisy. Zabieg na prawej zalecił za kilka miesięcy.
Witkowscy zmienili lekarza. Ten stwierdził, że do 16 roku życia operacje nie są w ogóle wskazane. Nie zgłosili pomyłki Okońskiego nikomu. Prawnicy, których się radzili, odwiedli ich od tego.
- Mówili, że trudno będzie wygrać w sądzie, bo lekarze są solidarni i nie znajdziemy obiektywnego biegłego - mówią Witkowscy.
Ujawnili się, kiedy w ubiegły wtorek przeczytali w Dzienniku o 5-letnim Kacprze, któremu dwa miesiące temu dr Okoński zoperował zdrową nogę zamiast chorej. I także pozmieniał zapisy w dokumentacji. Po naszym artykule sprawą zajęły się prokuratura, izba lekarska, dyrekcja DSK.
- Znowu skrzywdził dziecko! - mówi pani Alicja. - Chcemy ukarania winnego. - Nasze roszczenia o odszkodowanie przedawniły się, bo minęły 3 lata. Ale chcę pomóc tamtej rodzinie. Przygotowuję zawiadomienie do prokuratury.
- Słyszeliśmy w szpitalu o podobnych, jak nasz, wypadkach - mówi Elżbieta Zubala, mama Kacpra. - Cieszę się, że po artykule ktoś się odezwał. Razem łatwiej walczyć.
Dlaczego nikt nie interweniował, kiedy dr Okoński popełnił pierwszy błąd?
- Gdzie był ordynator, ponoszący odpowiedzialność za swój personel? - denerwuje się Jerzy Szarecki, dyrektor DSK. - Powinien zareagować już trzy lata temu. Także ten drugi przypadek sprawdzi komisja, którą powołałem do zbadania pierwszego.
Ewa Stępień, (kap)
• Rozmowy z ordynatorem kliniki oraz z prokuratorem - str. 2
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!