środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Długa kolejka do fantów "Małpy”

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 listopada 2007, 15:31

Na obejrzenie przedmiotów skradzionych przez Pawła M., ps. "Małpa”, trzeba czekać prawie dwa miesiące. Na policję wciąż zgłaszają się mieszkańcy Lublina,

którzy podejrzewają, że padli ofiarą włamywacza.

- Odzyskane łupy może obejrzeć tylko kilka osób dziennie - mówi Anna Smarzak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. - Mamy około 500 przedmiotów. Okazanie trwa, bo to czynność procesowa, z której trzeba sporządzić protokół.

Pod podany przez policję numer dla okradzionych (081 535-54-76) zgłosiło się już 150 osób. Codziennie zgłaszają się kolejne. Fanty znalezione u "Małpy” i jego pasera obejrzało już około 20 lublinian. Kilku rozpoznało rzeczy, które zginęły z ich mieszkań. Były to najczęściej złote łańcuszki.

Prawdopodobieństwo odzyskania skradzionych przedmiotów nie jest jednak zbyt duże. "Małpa” zwykle szybko pozbywał się gorącego towaru. Na przesłuchaniu powiedział policjantom, że pieniądze ze sprzedaży łupów wydawał na utrzymanie rodziny. Przed dwoma laty urodził mu się synek.

Włamywacz od tygodnia przebywa w areszcie. Jak już informowaliśmy, policjanci próbowali go schwytać już od dawna. Paweł M. wpadł w pułapkę, gdy przyszedł z fantami do pasera po włamaniu do mieszkania przy ul. Lawinowej w Lublinie.

Poszedł na współpracę z policją. Pokazał ponad sto mieszkań, które okradł. Niektóre z tych spraw były już umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Teraz śledczy muszą do nich wrócić.

- Włamywaczowi trzeba procesowo udowodnić każdą z dokonanych kradzieży - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik KWP w Lublinie.

Niekiedy okazywało się, że właściciele mieszkań w ogóle nie mieli pojęcia, że ich okradziono. Dopiero po jakimś czasie orientowali się, że brakuje im jakiegoś cennego przedmiotu. Włamywacz otwierał okna balkonowe, nie zostawiając widocznych śladów. Posługiwał się specjalnym przyrządem, którym w ciągu kilku sekund pokonywał zamki. Wspinał się po murach budynku nawet do mieszkań na szóstym piętrze.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
aaa
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

aaa
aaa (1 listopada 2008 o 20:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Urodził mu się synek..." jak ładnie dziennikarze piszą, ale nikt nie wziął pod uwagę że Ci których okradał też mają dzieci i też często przez głupotę stracili trochę rzeczy czy pieniędzy. Nie wie co to znaczy wracać po włamaniu do domu i zastać bałągan, nie wie też sk.. co to znaczy bać się każdego powrotuy do domu nawet teraz po paru latach.
Moją sprawę prokuratura umorzyła, nawet nie poszliśmy zobaczyć czy coś ze skradzinych rzeczy udało się odzyskać....
Nas nikt nie pytał czy mamy pieniądze dalej na życie tylko policja na komisariacie pytała czy jesteśmy w stanie udowodnić posiadanie takiej ilości gotówki w domu..... pewno miał kolesi, których nikt nie złapał.
Przecież nie poszedłby "na pałę".....
Temu człowiekowi trzeba uciąć łapy i jajka, żeby nie mógł się dalej włamywać po wyjściu z więzienia ani rozmnażać.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!