czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Dobra na Zielonej już nie smaży placków. Lubimy donosić do sanepidu

Dodano: 17 września 2009, 15:00
Autor: (tom)

Dzisiaj inspektorzy wybrali się między innymi do punktu garmażeryjnego przy ulicy Zielonej. Wyniki kontroli? – Pod względem sanitarnym było wszystko w porządku, jednak zakład nielegalnie rozszerzył działalność – mówi Barbara Sawa-Wojtanowicz z lubelskiego sanepidu.

Lokal miał wydane zezwolenie na sprzedaż gotowych produktów żywnościowych i ewentualne ich odgrzewanie. Tymczasem na zapleczu prowadzona była pełna produkcja. Dodatkowo wentylacja nie spełniała swojego zadania.

Teraz zostanie skierowany wniosek do wojewódzkiego inspektora sanitarnego o ukaranie właścicielki.

Inspektorzy wybrali się na Zieloną po interwencji klienta, który twierdził, że produkty są przechowywane poza lodówkami i w lokalu jest niesprawna wentylacja.

Lubelski sanepid odbiera coraz więcej interwencji. Okazuje się, że konsumenci wiedzą już jak powinna wyglądać sprzedaż w higienicznych warunkach, co powinno być przechowywane w lodówce czy jak powinno być przechowywane pieczywo.

Tylko w tym tygodniu inspektorzy odwiedzili blisko 10 miejsc zgłoszonych w interwencjach.

– Najwięcej z nich dotyczyło złego stanu sanitarnego w sklepach – mówi Sawa-Wojtanowicz, kierownik sekcji żywienia, żywności i przedmiotów użytku w lubelskim sanepidzie. – Niestety większość skarg się potwierdza. Często idziemy na kontrolę, bo ktoś zgłosił nam przeterminowane produkty. W jej czasie odkrywamy np. brudne zaplecze, złe temperatury z lodówkach. Takich grzechów jest bardzo dużo. Karzemy wtedy mandatami, właściciel ponosi także koszty kontroli. W przypadkach kiedy zaniedbań jest bardzo dużo czy istnieje zagrożenie dla konsumentów zamykamy.

Świadomość konsumentów się podnosi. Zauważamy błędy i niedociągnięcia. Również dzięki często nagłaśnianych, także przez Dziennik Wschodni, kontrolach i zamknięciach. Wytykamy błędy i niedociągnięcia restauratorów i właścicieli sklepów.

Sanepid zbiera informacje o "brudasach” nie tylko bezpośrednio od klientów. – Na bieżąco przeglądamy fora internetowe i komentarze pod tekstami w mediach – mówi Sawa-Wojtanowicz.

A co na kontrole sami zainteresowani? – Często kontrole są przesadzone. Inspektorzy wlepiają mandaty za temperatury kiedy różnią się o kilka stopni od normy – mówi właścicielka jednej z restauracji. – Klienci też są czasami przewrażliwieni. `Zamiast nam zgłosić problem, biegną od razu do sanepidu.
Czytaj więcej o:
Gusia:P
~gość~
luiza
(21) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gusia:P
Gusia:P (21 września 2009 o 16:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A nie uważacie, że to ciekawe, że sam redaktor był klientem "Dobrej Kuchni") wiem o tym ze sprawdzonych źródeł. pozdrawiam
Rozwiń
~gość~
~gość~ (18 września 2009 o 15:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
********************************************************************************
*******************************************
Jaką "higienę" ma ktoś w domu to jego sprawa!
Bo nie wystawia tego na widok i nie sprzedaje tam jedzenia, więc zastanów się co piszesz.
I tak nie masz o higienie pojęcia, idź teraz lepiej posprzątaj w kuchni.

,,Uderz w stół ,a nożyce się odezwą". Już wiadomo z kim się ma do czynienia. Cyt,,Jaką "higienę" ma ktoś w domu to jego sprawa!"- nie do końca się z tym zgodzę. Jeśli masz w domu burdel na kółkach i poczęstujesz jakimś posiłkiem znajomego, a ten dostanie zatrucia, kto za to odpowie? TY-NIKT INNY. Skoro sam wymagasz posiłków niemalże w sterylnych warunkach , to najpierw zacznij od siebie. W opisanym przypadku sanepid nie miał zastrzeżeń do czystości obiektu, ale nielegalnej sprzedaży art. konsumpcyjnych. Donosić na kogoś , jest łatwo , ale najpierw trzeba zacząć wymagać od siebie. Na marginesie, w mojej kuchni jest czyściej, niż Ci się wydaje.Nie zaproszę Cię ,żeby Ci to udowodnić , bo byle kogo nie zapraszam
Rozwiń
luiza
luiza (18 września 2009 o 15:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Ciekawe jak klient czy klientka zauważyła nieprawidłowości - tzn. że zakład smaży placki ziemnieczane, na które nie ma pozwolenia. Poza tym konfident musieł być bardzo dociekliwy, żeby stwierdzić złe działanie wentylacji. Tam gdzie jest kuchnia, zawsze jest zapach jedzenia. Bo jeśli chodzi o czystość i higienę w tym lokalu, to nie można niczego zarzucić. Życzyłbym sobie, żeby we wszystkich lokalach było tal jak w Dobrej Kuchni.


Słuchaj...to ewidentne działanie konkurencji lub zazdrośników .
Tam było naprawdę smacznie , miło , czysto i bardzo "fajnie". - ale TO prawie kryminał . Szczególnie dla tych o typowej bezinteresownej ludzkiej zawiści . To nasze codzienne piekiełko..........
Rozwiń
doniosła
doniosła (18 września 2009 o 13:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja opowiem tu swoją przygodę o tym jak" doniosłam" do Sanepidu....z wściekłości....i bezsilności...
Oceńcie to sami.

Uwielbiam powidła śliwkowe , a ponieważ tylko ja w rodzinie , więc co jakiś czas w tym samym sklepie kupowałam mały słoiczek.
Któregoś dnia otworzyłam przed chwilą kupione powidła i okazało się, że są spleśniałe. Pomyślałam , to nic , widocznie żle zamknięte...wyrzuciłam.
Na drugi dzień poszłam kupić nowe. Okazało się , że też spleśniałe. Przyjrzałam się lepiej i dopiero wtedy zobaczyłam że data przydatności minęła 10 dni temu. Na drugi dzień znów poszłam do sklepu i tym razem poprosiłam o nieprzeterminowane . Kupiłam , wyszłam, nie sprawdziłam . W domu okazało się , że takie same .
Wściekłam się i zadzwoniłam do Sanepidu . Powiedziano , że zaraz ktoś tam pójdzie.
A ja wścibska baba pobiegłam do tego sklepu zobaczyć co będzie . Od mojego telefonu minęło zaledwie kilka minut . I co widzę ? W sklepie poruszenie i to przy moich powidłach ,które znikają z półki błyskawicznie . Słyszę od pracownicy , że zaraz będzie Sanepid...
Chodziłam tam codziennie , przez kilka dni nie było żadnych powideł. Gdzieś po tygodniu - patrzę - są ! Sięgam z nadzieją , że to nowa dostawa.....no i okazało się .....ŻE TO TE SAME !!!!!!!!!!
Oczywiście , zadzwoniłam do Sanepidu , powiedziałam co o tym myślę.......
Świata nie naprawiłam , mimo najlepszych chęci.......ALE JUŻ WIEM JAK TO CZASAMI DZIAŁA .
Rozwiń
Gość
Gość (18 września 2009 o 10:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Adam BAranowski napisał:
Uważam że nie ma nic złego w informowaniu senepidu o zauważonych nieprawidłowościach.

Ciekawe jak klient czy klientka zauważyła nieprawidłowości - tzn. że zakład smaży placki ziemnieczane, na które nie ma pozwolenia. Poza tym konfident musieł być bardzo dociekliwy, żeby stwierdzić złe działanie wentylacji. Tam gdzie jest kuchnia, zawsze jest zapach jedzenia. Bo jeśli chodzi o czystość i higienę w tym lokalu, to nie można niczego zarzucić. Życzyłbym sobie, żeby we wszystkich lokalach było tal jak w Dobrej Kuchni.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (21)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!