środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Doktor nie zbada przez trzy lata

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 lipca 2007, 18:54

Krzysztof Ch. dostał trzyletni zakaz wykonywania zawodu lekarza. To najbardziej dolegliwa część wyroku za to, że nienależycie zajął się umierającym pacjentem.

Sąd Rejonowy w Puławach skazał także doktora na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat i grzywnę. To oznacza, że Krzysztof Ch. dosłownie otarł się o więzienie.
- Ten wyrok to dla mnie żadna satysfakcja, dziecka mi to już nie wróci - mówi Danuta Kelner, matka Łukasza. Jej syn zmarł na dyżurze Krzysztofa Ch. - Ale chciałabym, żeby on już nigdy nie był lekarzem. Jeśli nie będzie surowej kary, to takie przypadki będą się powtarzać.
O dramacie rodziny Kelnerów ze Starachowic po raz pierwszy napisaliśmy kilka dni po śmierci Łukasza. 22-letni wówczas chłopak zatrudnił się w firmie sprzedającej maskotki. 8 sierpnia 2005 roku przyjechał do Puław, żeby podpatrywać, jak pracują doświadczeni sprzedawcy. Bus z akwizytorami zatrzymał się obok stacji benzynowej przy ul. Kazimierskiej. Łukasz wysiadł z samochodu. Nagle upadł na betonową posadzkę. Lekarz z pogotowia dał mu dwa zastrzyki. Karetka zawiozła Łukasza do izby przyjęć puławskiego szpitala. Tego dnia dyżur miał Krzysztof Ch. Kazał położyć nieprzytomnego pacjenta na łóżku. Chorym niewiele kto się zajmował. W karcie napisano, że chłopak miał napad epilepsji i dostał relanium.
Wieczorem do szpitala przyjechała rodzina Łukasza. Matka zobaczyła, że jej syn leży w ubraniu na szpitalnym łóżku. Nie dawał znaków życia. Dopiero wtedy zjawił się lekarz. Ale na uratowanie Łukasza było już za późno. Sekcja zwłok wykazała, że miał złamaną kość czaszki, a przyczyną śmierci był krwiak nadtwardówkowy.
Lekarz twierdził, że pacjentem zajmował się właściwie. - Był przy badaniu przekręcany na wszystkie strony - tłumaczył nam. - Zachowywał się, jak po napadzie padaczkowym.
Krzysztof Ch. złożył już zapowiedź apelacji. Sprawą zajmie się więc sąd drugiej instancji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!