czwartek, 23 listopada 2017 r.

Lublin

Dom dziecka dostał majątek w spadku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 stycznia 2009, 19:57
Autor: Dominik Smaga

Sami sobie upiorą, ugotują i zrobią zakupy. Sześciu młodych ludzi dostanie szansę na usamodzielnienie. Wszystko dzięki temu, że Dom Dziecka w Lublinie dostał w spadku... stumetrowe mieszkanie.

A dziś okaże się, jaki spadek po pani Stefanii kryje bankowa skrytka.

Pani Stefania była zamożną kobietą. U schyłku życia postanowiła zapisać swoje mieszkanie Domowi Dziecka przy ul. Narutowicza w Lublinie. Nie miała najbliższej rodziny.

- Zastrzegła, że mieszkanie musi służyć dzieciom - mówi Piotr Polkowski, dyrektor placówki. - Nie może tam być żadne biuro. Mieszkania mogą używać tylko dzieci. Taka była jej wola.

Proces sądowy toczył się dwa lata, bo dalsza rodzina chciała podważyć testament zmarłej. Niedawno zapadł prawomocny wyrok: majątek należy się dzieciom.
Stumetrowe mieszkanie w nowym budownictwie znajduje się blisko centrum Lublina. Jest w pełni wyposażone i nie wymaga remontu.

- To coś wspaniałego! Niesamowity gest - Paweł Fijałkowski, zastępca prezydenta Lublina, cieszy się jak dziecko. - Nie słyszałem, by po wojnie wydarzył się podobny przypadek.

Jeszcze bardziej ucieszą się starsi wychowankowie Domu Dziecka.

- W tym mieszkaniu będą mogli się usamodzielnić, przygotować do dorosłego życia - mówi Polkowski. - Sami będą sobie gotować, prać, sprzątać, robić zakupy. Nauczą się planować wydatki, oszczędzać pieniądze, wypełniać dokumenty. Czyli wszystkiego, co mają na głowie dorośli.

Teraz takiej możliwości nie ma. Ludzie stojący u progu dorosłości przebywają razem z maluchami, bo nie ma mieszkania, do którego można by ich przenieść. A do takiego usamodzielnienia kwalifikują się wychowankowie w wieku 14-18 lat lub starsi, którzy chodzą jeszcze do szkoły. Pod opieką tej placówki znajduje się ok. 10 takich osób.

Do mieszkania trafi sześciu wychowanków. A weekendy będzie spędzać tu dodatkowo jeszcze dwóch. Nie zostaną pozostawieni sami sobie: przez całą dobę będzie nad nimi czuwać wychowawca. Teraz trzeba jeszcze znaleźć pieniądze na dodatkowe etaty wychowawców.

- Ale chyba nie będzie z tym problemu, bo mamy wielką przychylność władz miasta - mówi dyrektor.

Nie ma na razie decyzji, czy będzie to mieszkanie żeńskie, męskie czy koedukacyjne. Ideałem byłoby zorganizowanie dwóch: jednego dla dziewcząt, drugiego dla chłopców. I jest na to szansa.

Spadek po pani Stefanii to nie tylko wyposażony lokal. Niespodzianką jest to, co kryje w sobie skrytka w bankowym depozycie. Dziś ma być otwarta. Bardzo możliwe, że jest w niej spory majątek. - A wtedy kupilibyśmy drugie mieszkanie - mówi Fijałkowski.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
wychowawczyni
Katharsis
ala201
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wychowawczyni
wychowawczyni (21 stycznia 2009 o 19:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Drogi Katharsis
A jesteś może wychowankiem- czy też byłym wychowankiem skoro wypisujesz ten stek bzdur? Jeżeli tak to nie czytaj tego co napiszę, jeżeli nie posłuchaj co Ci powiem.. zostań wolontariuszem/wolontariuszką w bidulu, ale nie na m-c dwa, tak na dłużej.... sprobuj zaobserwować te dzieci a może zmienisz zdanie. Pozdrawiam


a byli wychowankowie powinni sobie radzić sami po opuszczeniu domu dziecka ... w placówkach mają możliwość przygotować się do usamodzielnienia i pozytywnie się usamodzielnić ... no chyba że nie chcą z niej skorzystać i z możliwości i z szansy na to i z pomocy wychowawców, wtedy to już ich problem !!! Gdyby dla nich przeznaczono to mieszkanie oznaczałoby to że są nadal uzależnieni od pomocy instytucjonalnej / od pomocy społecznej czyli niedostosowani do życia w społeczeństwie ...

także radź sobie były wychowanku sam jeśli nie skorzystałeś z oferty placówki w trakcie pobytu w niej bo ci się nie chciało, bo nie chciałeś się uczyć / chodzić do szkoły, miałeś wszystko w d ...
[/quote]
Rozwiń
Katharsis
Katharsis (21 stycznia 2009 o 15:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a byli wychowankowie powinni sobie radzić sami po opuszczeniu domu dziecka ... w placówkach mają możliwość przygotować się do usamodzielnienia i pozytywnie się usamodzielnić ... no chyba że nie chcą z niej skorzystać i z możliwości i z szansy na to i z pomocy wychowawców, wtedy to już ich problem !!! Gdyby dla nich przeznaczono to mieszkanie oznaczałoby to że są nadal uzależnieni od pomocy instytucjonalnej / od pomocy społecznej czyli niedostosowani do życia w społeczeństwie ...

także radź sobie były wychowanku sam jeśli nie skorzystałeś z oferty placówki w trakcie pobytu w niej bo ci się nie chciało, bo nie chciałeś się uczyć / chodzić do szkoły, miałeś wszystko w d ...
Rozwiń
ala201
ala201 (21 stycznia 2009 o 08:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Te dzieciaki i tak są strasznie pokrzywdzone przez życie, wychowane w domu dziecka i pozbawione rodzinnego ciepła, dobrze że choć tyle mogły dostać to dla nich naprawdę ogromne szczęście. A rodzina tej Pani zapewne przypomniała sobie o niej gdy przyszło do podziału majątku...
Rozwiń
taki tam
taki tam (21 stycznia 2009 o 08:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A czy nie lepiej byłoby przeznaczyć to mieszkanie dla usamodzielnionych wychowanków którzy nie mają gdzie mieszkać - oni ponosiliby koszty utrzymania no i nie byłoby etatów wychowawców....
Rozwiń
Katharsis
Katharsis (21 stycznia 2009 o 07:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co jeśli biologicznych dzieci darczyńcy nie było bo był osobą samotną, a rodzina była pseudorodziną i nie utrzymywała kontaktu albo była wrogo nastawiona / zbyt daleka ??? Pomyślałeś Baranku ???
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!