czwartek, 23 listopada 2017 r.

Lublin

Drób pod kluczem? Niekoniecznie

  Edytuj ten wpis
Autor: Dominik Smaga

Rząd sobie, lubelska wieś sobie. Obowiązek zamykania drobiu najbardziej nie przypadł do gustu właścicielom małych, przydomowych stadek.

Drób trzeba zamknąć, żeby nie kontaktował się z dzikimi ptakami. Dziś przepisy wchodzą w życie. A o zakażenie nietrudno. Wystarczy, że przelatujący nad zagrodą chory ptak napaskudzi na podwórko. A wszędobylskie kury trafią na zainfekowane wirusem odchody. – Groźna jest każda forma kontaktu chorego ptaka ze zdrowym – przyznaje Jan Sławomirski, wojewódzki lekarz weterynarii.
Dlatego rząd nakazał zamknięcie drobiu. Zabronił również handlu żywym drobiem na bazarach i targowiskach. Nie wolno organizować targów, konkursów, wystaw i pokazów ptaków. Ograniczenia dotyczą kur, kaczek, gęsi, indyków, przepiórek, perlic, strusi, gołębi, bażantów i kuropatw. – To nie potrwa długo. Zapewne kilka tygodni – deklarował minister rolnictwa Jerzy Pilarczyk. Minister podpisał rozporządzenie w tej sprawie w sobotę. Po tym jak brytyjscy naukowcy potwierdzili, że wykryty w Rumunii wirus to groźny szczep H5N1. Ten wirus może przenosić się na ludzi.
– Grypa tutaj? Jakim cudem? Prędzej trafię szóstkę w totka – śmieje się pani Janina z Mazanowa. Na podwórku trzyma kilka kur. Zapowiada, że ich nie zamknie. – I to takie przestępstwo straszne? Ja te ptaki dla siebie trzymam, nie sprzedaję nigdzie.
Gospodarze z Jakubowic Konińskich pod Lublinem też się specjalnie nie przejęli. – Straszyli BSE i nic. Teraz pewnie będzie tak samo – mówi jedna z mieszkanek.
– Polski chłop uważa, że problem dotyczy wszystkich, tylko nie jego – komentuje Zenon Kuźma, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. A problem jest duży. Bo na Lubelszczyźnie są dziesiątki tysięcy przydomowych hodowli.
Jak wyegzekwować przestrzeganie przepisów? Za złamanie zakazu mają grozić kary finansowe. Nawet do 5 tysięcy złotych. Kontrole mają przeprowadzać lekarze inspekcji weterynaryjnej.
– Moim zdaniem, rolnicy zachowają się poprawnie. A sąsiedzi między sobą będą się dyscyplinować – ma nadzieję Sławomirski. Zapewnia, że gospodarze dostają informacje o ptasiej grypie. – Lekarze weterynarii jeżdżą do rolników.
– Żadnego spotkania u nas nie było. Może to dopiero w planach mają – mówi Elżbieta Gustaw z podlubelskiej wsi Kliny. Kijkiem popędza pierzaste stadko maszerujące po jezdni. I liczy, że wirus nie dotrze do jej zagrody. – Myślę, że się przed nim uchronimy. U nas jest takie dobre powietrze. Dużo lasów. To i choroba chyba nie dojdzie?

•Jak się chronić przed wirusem
– http://www.e-paper.pl/dziennikwschodni Strona 12
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!