sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Drodzy opiekunowie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 września 2001, 22:49
Autor: (er)

Lekarz i siostra z ośrodka pomocy stanęli przed sądem oskarżeni
o wyłudzenie mieszkania wartego 100 tys. zł od zniedołężniałej staruszki

Taka była jej wola - twierdzili
na wczorajszej rozprawie przed Sądem Rejonowym w Lublinie lekarz oraz siostra z ośrodka opiekuńczego oskarżeni
o wyłudzenie 50-metrowego mieszkania w centrum Lublina
od zniedołężniałej umysłowo staruszki, którą się opiekowali. Oboje nie przyznali się do winy.
- Jak przychodziłam do ciotki, to oskarżeni uchylali drzwi i mówili, że ona nie chce się ze mną widzieć - opowiadała przed sądem krewna staruszki i jej prawna opiekunka. - Do środka mogłam wejść tylko z policją i psychiatrą.
85-letnia kobieta była właścicielką 50-metrowego mieszkania w centrum Lublina. W połowie lat 90. sporządziła testament, w którym spadkobierczynią uczyniła wnuczkę swojej siostry. W marcu ub. roku w obecności notariusza połowę mieszkania darowała znajomemu lekarzowi i pracownicy ośrodka opiekuńczego, która się nią zajmowała. Pozostałą połowę mieszkania sprzedała im za 50 tys. zł. Na początku kwietnia trafiła do domu starców. W październiku ub. roku przy notariuszu podpisała pokwitowanie, że dostała od lekarza i opiekunki 50 tys. zł. Co się stało z pieniędzmi - nie wiadomo.
- Nie mam się do czego przyznać - odpowiedział 30-letni lekarz po usłyszeniu prokuratorskiego zarzutu. Nie chciał odpowiadać na pytania. W prokuraturze twierdził, że staruszka zapisała na niego i opiekunkę mieszkanie, bo nie chciała, żeby trafiło do jej krewnych, którzy zachowywali się nagannie i nie opiekowali się nią.

Źle o krewnych staruszki mówiła też oskarżona opiekunka. - Nie widziałam ich na oczy, dopóki nie zaczęło chodzić o mieszkanie - mówiła przed sądem. Kobieta utrzymywała, że staruszka postąpiła tak ze swoim mieszkaniem, bo chciała się zrewanżować za opiekę.
- Taka była jej wola - twierdziła oskarżona.
Na wczorajszej rozprawie przesłuchana została tylko krewna staruszki. Mówiła, że lekarz zaczął się pojawiać w mieszkaniu kobiety w 1999 roku. - Przyprowadził go ksiądz, który kontaktował się z ciotką w sprawach religijnych - opowiadała. - Lekarz mówił wtedy, że opiekuje się ciotką z potrzeby serca.
Zeznająca kobieta twierdziła, że najpierw ona zajmowała się staruszką. Robiła jej zakupy. Dopiero potem namówiła na skorzystanie z pomocy ośrodka opiekuńczego, który zaczął przysyłać opiekunkę - obecną oskarżoną. Początkowo opiekunka dobrze wywiązywała się z obowiązków, potem było gorzej. - Powiedziała, że za to co wykonuje musi mieć godziwą zapłatę, a nie to co dostaje - opowiadała kobieta.
Następna rozprawa w październiku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!