czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

"Drżeliśmy na każdym kroku, ale szkoda było ludzi". Odznaczenie dla 98-letniej lublinianki

Dodano: 6 grudnia 2017, 09:13
Autor: opr. pab

(fot. SK/IPN)

Helena Woś z Lublina została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za bohaterską postawę i niezwykłą odwagę wykazaną w ratowaniu życia Żydom podczas II wojny światowej, za wybitne zasługi w obronie godności, człowieczeństwa i praw ludzkich.

Helena Woś urodziła się 20 września 1919 r. Wraz z mężem Pawłem, jako młode małżeństwo, prowadzące gospodarstwo rolne, udzielali pomocy trzem Żydom. Jeden z nich Lejzor Zandberg uczęszczał do szkoły razem z Heleną. Pozostała dwójka nie jest znana z nazwiska, lecz Helena Woś podejrzewa, iż pochodzili z Bychawy. Wosiowie udzielali pomocy poprzez znajdywanie schronienia, dostarczanie żywności i odzieży. Ukrywani Żydzi przeżyli II wojnę światową. Zandberg wyjechał do Gdańska i zmienił nazwisko na Leon Adamski.

Helena i Paweł Woś zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w 1992 r.

We wtorek w czasie wręczenia odznaczenia wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Mateusz Szpytma podkreślił wagę czynów, których dokonało małżeństwo.

– Proszę być dumnym z tego jakich państwo mają bliskich – zwrócił się wiceprezes IPN do towarzyszącej odznaczanej, wnuczki Wiesławy. – To jest jedno z najwyższych odznaczeń, jakie przyznaje Rzeczpospolita. Jest pani w wąskim gronie bohaterów. To było nie tylko przyzwoite zachowanie, ale i bohaterskie.

Zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej stwierdził także, że wszyscy, którzy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej są bohaterami. Zaznaczył, że czynili tak, choć groziła za to najwyższa kara.

Po odczytaniu przez dyrektora lubelskiego IPN, Marcina Krzysztofika, aktu odznaczenia i wręczenia orderu Helenie Woś bohaterka nie kryła wzruszenia.

– Drżeliśmy na każdym kroku, ale szkoda było ludzi. Przychodzili do nas nocami. Wiedzieliśmy wcześniej, że przyjdą. Jeden z nich był moim kolega ze szkoły. Od dziecka znałam Lejzora Zandberga i jego rodzinę. To byli bardzo porządni ludzie. W Bychawie nie żyliśmy w konflikcie z Żydami. Mój mąż, jeszcze jako kawaler, był zapraszany na żydowskie wesela. Ukrywaliśmy ich gdzieś na wsi. Mąż - ze względu na moje bezpieczeństwo - nawet nie mówił gdzie. Oni wszyscy przeżyli wojnę i z Zandbergiem, dopóki żył, utrzymywaliśmy kontakt – powiedziała odznaczona.

MO
wisnia
Użytkownik niezarejestrowany
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

MO
MO (6 grudnia 2017 o 12:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Ten Zandberg to jakiś kuzyn Adriana???
 NIE  OBRAŻAJ  GŁOWY  PAŃSTWA!!!!
Rozwiń
wisnia
wisnia (6 grudnia 2017 o 12:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Zandberg nigdzie nie wyjechał, w Warszawie założył partię Razem
Żadnych granic, żadnych flag, Nie ma głupich waśni, nie ma różnych ras. Żadnych wojen, żadnych państw, Keine kriege kann man von dort oben sehen. 
Rozwiń
Gość
Gość (6 grudnia 2017 o 12:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten Zandberg to jakiś kuzyn Adriana???
Rozwiń
Jan
Jan (6 grudnia 2017 o 12:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
IPN Gd 0132/21 link coś nie wchodzi ale można wpisać w gogle.
Rozwiń
Jan
Jan (6 grudnia 2017 o 12:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jeszcze raz wklejam link ***inwentarz.ipn.gov.pl/showdetails?id=3224224&q=adamski%20leon&page=1&url=[|typ=0]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!