niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Lublin

Dymy snują się nad Lublinem

Dodano: 25 lutego 2003, 21:48

Od kilku dni nad miastem unosi się chmura dymu. Stężenie pyłu zostało przekroczone aż trzykrotnie. Więcej niż zazwyczaj osób skarży się na kaszel i duszności. Chmura może się utrzymać nawet do piątku.

- Mieliśmy telefony od mieszkańców - przyznaje Joanna Rachańczyk, inspektor w Miejskim Inspektoracie Ochrony Środowiska. - Zwłaszcza osoby mieszkające w blokach skarżą się na smog.
Zdaniem Rachańczyk przyczyn tego zjawiska jest kilka. Po pierwsze, panują idealne warunki atmosferyczne dla smogu: duża wilgotność i brak wiatru. Po drugie, ludzie w domkach jednorodzinnych palą w piecach byle czym. Nie stać ich na gaz czy węgiel i dorzucają różne śmieci, plastik, a nawet stare opony.
- Nasze przyrządy wykrywają coraz więcej drobnego pyłu - przyznaje Celina Stryngiel, asystent pracowni sanitarnej ochrony powietrza atmosferycznego przy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. - To pył o średnicy poniżej 10 mikrometrów, czyli ten najniebezpieczniejszy. Nie zatrzymują go ani nozdrza, ani oskrzela.
Dopuszczalne normy zapylenia są kilkakrotnie przekroczone. 12 lutego stężenie pyłu osiągnęło 180 mikrogramów na metr sześcienny. Dzień później było 167. Tymczasem dopuszczalna norma to 65. Jak było wczoraj? Odczyty będą znane dopiero dzisiaj.
Czy tak duże stężenie pyłu jest niebezpieczne dla zdrowia? - Może to powodować zaostrzenie przewlekłego zapalenia oskrzeli, czyli silny kaszel i duszność - tłumaczy Hanna Czajka, lekarz z Wojewódzkiego Ośrodka Diagnostyki i Terapii Gruźlicy i Chorób Płuc. - Ostatnio przyjmujemy po 50-60 osób dziennie, ale za wcześnie jeszcze na wyciąganie wniosków, czy ma to coś wspólnego z tym dymem. Jednak ten pył będzie dokuczliwy zwłaszcza dla osób już chorych na zapalenie oskrzeli. Dla zdrowych nie powinien stanowić zagrożenia.
Co można zrobić, by sytuacja się nie powtórzyła? - Największym problemem są domy jednorodzinne - mówi inspektor Rachańczyk. - Nie mamy prawa sprawdzać, co ludzie wrzucają do pieca. Jedynym sposobem jest przyłączanie ludzi do miejskiej sieci ciepłowniczej. W zeszłym roku wydaliśmy na to 200 tys. zł. W akcji bierze też udział Lubelskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Dzięki temu ci, którzy zrezygnują z własnych kotłowni, płacą dużo mniej za przyłączenie do miejskiej sieci.
Niestety, dym nad Lublinem szybko nie zniknie. Jak się dowiedzieliśmy w Stacji Hydrologiczno-Meteorologicznej w Radawcu, smog może się utrzymać jeszcze 2-3 dni. - Jest cisza. Powietrze praktycznie się nie rusza - mówią pracownicy stacji. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO