sobota, 23 września 2017 r.

Lublin

Dzieci opuszczone przez matki

Dodano: 13 stycznia 2003, 21:03
Autor: Ewa Stępień

Urodziły, wyszły ze szpitala i nie wróciły po dzieci. Trzy porzucone noworodki przygarnął w ostatnich dniach SPSK nr 1 w Lublinie,
po jednym SPSK nr 4 oraz Szpital Ginekologiczno-Położniczy. Na adopcję maluchy będą czekały kilka miesięcy.

Dwanaścioro dzieci, które w ubiegłym roku przyszły na świat w SPSK nr 1 w Lublinie, zostawało porzucone przez matki. W tym roku już troje. Tegoroczne sieroty są jeszcze w szpitalu.
– Dwa noworodki to wcześniaki. Jednego urodziła cztery tygodnie temu Ukrainka, drugiego Białorusinka. Obydwa wymagają intensywnej opieki medycznej – mówi dr Henryka Oleszczuk, ordynator oddziału neonatologii Kliniki Położnictwa i Patologii Ciąży SPSK nr 1. – Matką trzeciego jest młoda, samotna Polka. Jej ciąża była donoszona. Dziecko jest zdrowe.
W SPSK nr 4 przebywa jeden opuszczony noworodek. – W ubiegłym roku na 2,5 tys. porodów sześć kobiet zostawiło nam dzieci – dodaje prof. Jan Oleszczuk, kierownik Kliniki Położnictwa i Perinatologii tego szpitala.
Matki były w różnym wieku. Jedna, studentka, miała dopiero 19 lat. Pozostałe to mężatki pochodzące ze wsi. Dla 39-latki była to druga ciąża, dla 28-latki trzecia, dla 41-latki piąta.
Sierotą opiekuje się też Szpital Ginekologiczno-Położniczy przy ul. Lubartowskiej. Kobieta, która zostawiła tam dziecko, jest mężatką.
– W ubiegłym roku ok. 10 rodzących powiedziało, że nie może zabrać potomstwa – mówi dr Maria Migielska-Wołyniec, ordynator oddziału noworodków. – Z różnych powodów. Nie zawsze materialnych. Jedna z kobiet była dobrze sytuowana. Ciąża przydarzyła się jej podczas wakacji. Ojciec dziecka za granicą, a ona z planami zawodowymi.
Chociaż kobiety mają do 6 tygodni, aby zrzec się praw do dziecka, szpitale od razu powiadomiły ośrodek adopcyjny. Ten szuka już dla dzieci miejsca w tzw. pogotowiach rodzinnych. Pogotowia tworzą zwykłe rodziny, w których dziecko przebywa do roku. – Do czasu zakończenia procedury adopcyjnej i znalezienia dla dziecka nowych rodziców – wyjaśnia Danuta Olucha z Ośrodka Adopcyjnego w Lublinie.
W Lublinie są trzy pogotowia rodzinne. Barbara Drozdek wraz z mężem i dwójką własnych dzieci tworzy jedno z nich. W tej chwili rodzina wychowuje trzy porzucone dziewczynki. – W sumie zaopiekowaliśmy się już 24 dziećmi – mówi pani Barbara. – Dlaczego? Jest tyle nieszczęścia na świecie. Traktujemy je jak własne. Gdy mąż wraca po pracy do domu, wszystkie całuje na dobranoc.
Dziecko, które jest w pogotowiu rodzinnym, mogą odwiedzać rodzice zakwalifikowani do adopcji. – Przychodzą, kąpią je, karmią – mówi pani Barbara. – Ważne jest, aby dziecko przyzwyczaiło się do ich głosu, zapachu. Kiedy pewnego dnia zabierają dziecko na zawsze, nam łzy się w oczach kręcą.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!