poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Dziecko nie żyje, żołnierz pod obserwacją

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 stycznia 2007, 12:37
Autor: Ewa Stępień

Ponad tydzień temu sepsa zabiła 6-letniego chłopca z Wólki Lubelskiej, ale sanepid ujawnił ten fakt dopiero teraz.

- To nie było konieczne, po co wywoływać panikę - mówi powiatowy inspektor sanitarny. Choć wczoraj poinformowano już o żołnierzu z Krakowa przebywającym w Lublinie, który jest podejrzewany o nosicielstwo bakterii wywołujących sepsę.

Sepsa występuje w różnej postaci, ale najgroźniejszą jej odmianę wywołują bakterie meningokoki. Wówczas choroba rozwija się błyskawicznie, jest bardzo zakaźna, często prowadzi do śmierci. To właśnie meningokoki spowodowały śmierć dwóch żołnierzy w stolicy oraz dziecka w Poznaniu. A także zgon sześciolatka z Wólki Lubelskiej.

- 15 stycznia dziecko zaczęło gorączkować i wymiotować. Rodzice przywieźli je do szpitala. Było we wstrząsie septycznym. Po kilkunastu godzinach zmarło - mówi dr Witold Lesiuk, ordynator intensywnej terapii Dziecięco Szpitala Klinicznego w Lublinie.

Ordynator dodaje, że sepsa znana jest od tysięcy lat. - Kiedyś mówiło się zakażenie krwi, teraz mówi się sepsa lub posocznica - mówi.

Jednak tego samego dnia powiatowy inspektor sanitarny otrzymał informację ze szpitala dziecięcego o pacjencie z posocznicą. Inspekcja sanitarna objęła obserwacją rodzinę chłopca - matkę, ojca, trójkę rodzeństwa, babcię. Wszystkim podano antybiotyki i zbadano ich.




- Są zdrowi - przekazała wczoraj Barbara Tłuczkiewicz, powiatowy inspektor sanitarny. - Mamy też wyniki badań zmarłego chłopca. Sepsa była pochodzenia meningokowego.

Czy sanepid nie powinien od razu ostrzec ludzi, podając do publicznej wiadomości, że także na naszym terenie jest sepsa? - To nie jest konieczne. Gdyby istniało zagrożenie epidemią, to owszem, ale mamy do czynienia z jednym przypadkiem - odpiera dyr. Tłuczkiewicz. - Sepsa była i będzie. W ubiegłym roku mieliśmy 16 takich przypadków.

Wczoraj sanepid przekazał informację o chorym żołnierzu z jednostki wojskowej w Krakowie, który jest na zwolnieniu lekarskim w Lublinie u matki. - Żołnierz nie jest chory na sepsę lecz na zapalenie gardła - wyjaśnia Tłuczkiewicz. - Ponieważ w październiku ubiegłego roku miał kontakt z innym żołnierzem chorym na sepsę, wprowadziliśmy rutynowy nadzór epidemiologiczny. Od żołnierza, jego matki, konkubenta oraz dziewczyny pobraliśmy wymazy oraz profilaktycznie podaliśmy im antybiotyki. Gdyby żołnierz miał zachorować, już dawno by zachorował. Sepsa rozwija się w ciągu kilku dni. Ale może on być nosicielem bakterii.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!