sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Dziecko tylko za zgodą trenera

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 lutego 2009, 18:49

Piłkarki ręczne SPR Asseco BS Lublin muszą uzgadniać z klubem, kiedy mogą zajść w ciążę i urodzić dziecko. Jedna z zawodniczek tego nie zrobiła. I dlatego straci część wynagrodzenia.

Katarzyna Duran to jedna z najlepszych piłkarek ręcznych lubelskiej drużyny i reprezentacji Polski. Spodziewa się dziecka. Problem w tym, że zaszła w ciążę, nie uzgadniając tego z klubem.

- W kontraktach zawodniczek jest zapis, że o takich planach mają obowiązek poinformować klub - mówi Andrzej Wilczek, prezes SPR Asseco BS Lublin. - Kasia zaszła w ciążę niespodziewanie. Powiedziała mi o tym i dogadaliśmy się. Ale, oczywiście, trudno, żeby teraz dostawała wynagrodzenie w ramach całego kontraktu, skoro nie wykonuje swojego zawodu.

- Z tego powodu nie miałam w klubie żadnych nieprzyjemności - podkreśla Duran. - Choć wiem, że zawodniczki innych drużyn miały - dodaje. Wszystko przez kontrowersyjne klauzule o ciąży. O sprawie napisała wczoraj "Gazeta Wyborcza”.

Podobny zapis jest w kontrakcie Ewy Damięckiej, innej zawodniczki SPR, która planuje ciążę. - U każdej kobiety przychodzi czas na macierzyństwo. Lojalnie uprzedziłam klub, że o tym myślę - mówi Damięcka. - Ale to nie znaczy, że ktokolwiek będzie teraz decydował o mojej przyszłości i ciąży. Ta pojawi się, gdy będzie do tego odpowiedni moment.

Efekt jest jednak taki, że SPR zakontraktował nową zawodniczkę grającą na pozycji Damięckiej, która mogłaby ją zastąpić.

To praktyka stosowana w lubelskim klubie od dawna. - Urodziłam dziecko pięć lat temu - tłumaczy Sabina Włodek. - Nie ucierpiał ani klub, ani moja kariera, a rodzina się powiększyła. A kontrakt? To coś w rodzaju dżentelmeńskiej umowy, która odpowiada i nam, i klubowi.

Podobne zasady obowiązują w większości zespołów ekstraklasy piłki ręcznej, a także w niektórych drużynach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet (np. w Lotosie PKO BP Gdynia). Nie ma ich w siatkówce. Ani w piłkarskiej ekstralidze kobiet.

- Nie ma u nas zawodowych kontraktów, więc nie ma też żadnych klauzul - wyjaśnia Andrzej Soroka, trener bramkarek w AZS PWSZ Biała Podlaska. - Ale nawet gdyby, to i tak zapisów o ciąży by nie było. Macierzyństwo to prywatna sprawa.


- Ciekawe, co miałbym zrobić, gdyby przyszło do mnie siedem zawodniczek i powiedziało: jesteśmy w ciąży. Wycofać klub z rozgrywek? - pyta Wilczek. - Taka umowa z dziewczynami jest fair.

- Każda z nas uzgadnia kontrakt i podpisuje go z własnej woli - dodaje Damięcka.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Ociec
~tomek~
Gość
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Ociec
Ociec (14 lutego 2009 o 13:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Biznes jest biznes. Najgorsze dla wszystkich stron tych kontraktow jest to, ze sie konczy tak jak krajowa liga.
Tego sezonu ekonomicznie nie przetrzyma 99,9% druzyn. Gdyby SPR nie zmienil wczesniej nazwy to juz tez by pewnie byl dawno za dlugi i zaleglosci wobec skarbu panstwa zlicytowany.
Rozwiń
~tomek~
~tomek~ (14 lutego 2009 o 13:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
O co halo? To są sportsmenki, gra w piłkę to ich zawód i wybierając taką drogę musiały się z tym liczyć. Grają w najlepszym polskim zespole o europejskich aspiracjach i trudno sobie wyobrażać, by taka drużyna nie była przygotowana na taką ewentualność. Przyznaję rację prezesowi - co będzie, jak pięć zawodniczek zajdzie w ciążę w tym samym czasie? Oczywiście rozumiem, że każda kobieta chce zostać matką, ale przecież klub zachodzić w ciążę nie zabrania. Chodzi tylko o to, by wilk był syty i owca cała. Pozdrawiam, a Kasi Duran życzę zdrowia, szczęśliwego rozwiązania i jak anjszybszego powrotu na parkiet.
Rozwiń
Gość
Gość (14 lutego 2009 o 10:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja uwazam, że ma rację. One tu przyszły grać, a nie rodzić. To nie jest umowa o pracę, to jest kontrakt, ktory należy wypełnić, albo ponieść konsekwencje, to jest wypłacic klubowi odszkodowanie.
Rozwiń
Fan
Fan (14 lutego 2009 o 09:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wilczek wozi gnój - niech się buja z takim podejściem - kolejka do ciąży to jakaś hipokryzja. Niech jasno powiem że faworyzuje swoją przyszłą synową, bo to już staje się śmieszne co ta Damięcka wyprawia.
Rozwiń
f
f (14 lutego 2009 o 08:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sport jest specyficznym zawodem w którym zastępowanie pracownika jest o wiele trudniejsze jakościowo i szybkościowo więc zasady muszą być inne...pytanie tylko co na to przepisy bo tu chyba jest problem
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!