wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Dzień po zadymie

Dodano: 7 listopada 2002, 19:54

Za środowe zajścia, wywołane przez chuliganów, prawdopodobnie zapłacą prawdziwi kibice Motoru. Polic
Za środowe zajścia, wywołane przez chuliganów, prawdopodobnie zapłacą prawdziwi kibice Motoru. Polic

Jedenastu osobom udowodniono udział w rozróbach przed stadionem Motoru. Wczoraj sąd ukarał ich. O innych nieletnich sprawcach będą poinformowane szkoły. Od dyrektorów zależy, czy uczniowie ci zostaną skreśleni z list uczniów. Za szkody wyrządzone policji zapłacą najprawdopodobniej podatnicy

Spośród 30 osób, które w środę zatrzymała lubelska policja, 11 stanęło wczoraj przed sądem. Odpowiadały w trybie przyśpieszonym.
- Wymierzono im grzywny od 1200 do 2000 zł - mówi Beata Górna-Gielara, przewodnicząca wydziału karnego grodzkiego Sądu Rejonowego w Lublinie. - Większość obwinionych nie przyznawała się do winy.

Ukarani mają po 18-19 lat.

Przed sądem nie wyrażali skruchy. Niewykluczone, że liczba zatrzymanych może się zwiększyć.
- Przeglądamy materiał dowodowy w postaci kaset wideo, na których nagrywaliśmy przebieg zajść - mówi komisarz Kamil Kowalik, rzecznik KMP w Lublinie. - Być może uda się wskazać sprawców uszkodzenia radiowozów. Wtedy wystąpimy o ich ukaranie.
"Zadymiarze” Motoru i Cracovii od dawna szykowali się na ten mecz. W Internecie pojawiały się informacje, że do Lublina może przyjechać kilkusetosobowa grupa z Krakowa. Już przed meczem atmosfera była napięta. Okolice stadionu przy al. Zygmuntowskich zastawione były radiowozami. Policjanci pilotowali krakusów już od Kraśnika. W stan gotowości postawiono kilkuset policjantów. Na stadionie po kilkunastu minutach gry pojawiła się pierwsza grupka krakowian.
- Czuję, że będzie zadyma - usłyszałem od stojącego przed stadionem policjanta. - Są za bardzo nabuzowani...

Dlaczego kibice obydwu drużyn tak się nie lubią?

Według Marka, ucznia lubelskiego technikum, zadyma miała poważne uzasadnienie.
- Oni (Cracovia - red.) trzymają z Arką Gdynia - tłumaczy przejęty. - My z nimi walczymy. O co? Jak to - o co?! Mamy swój honor! Z łachudrami nie trzymamy... Kto jest łachudrą - tego już się nie dowiedziałem. Obok toczyła się rozmowa dwóch innych "kibiców”:
- Stary, już ze trzy i pół roku nie byłem na stadionie - mówił jeden.
- Co się dziwisz. Przecież dwa lata kiblowałeś - uświadomił mu kolega.
W rewidowaniu wchodzących na stadion pomagali ochroniarze. Nie można było wnieść niebezpiecznych narzędzi. Ale okazało się, że pomysłowość chuliganów nie zna granic. Następnego dnia po meczu policja znalazła zakopane butelki z benzyną. Prawdopodobnie schowane wcześniej.
Choć policjantów były setki, do zadymy jednak doszło.

Poleciały kamienie i płyty chodnikowe

- Zostaliśmy zaatakowani przez bandę chuliganów - mówi inspektor Ryszard Pachuta, komendant miejski policji w Lublinie. - Nie mogliśmy inaczej zareagować.
Rozróbami pod stadionem interesuje się prokuratura.
- Oczekujemy na materiały od policji - mówi Marian Siejczuk, szef prokuratury Lublin Południe - Potem rozważymy możliwość wszczęcia śledztwa w kierunku czynnej napaści na funkcjonariusza, za co grozi kara więzienia od roku do 10 lat.
Straty spowodowane przez wandali wynoszą kilkanaście tysięcy złotych. Straci również zasłużony dla Lubelszczyzny klub oraz kibice. Policja wystąpi z wnioskiem do Polskiego Związku Piłki Nożnej o zamknięcie stadionu.

Dziesięciu chuliganów to nieletni

Dwóch nieletnich chuliganów, którzy przyjechali na mecz z Chełma, przebywa w policyjnej izbie dziecka. Pozostałych - w większości z Lublina i okolic - przekazano rodzicom. Do wieczora rodzice odbierali ich z komendy. Większość z nich próbowała przekonywać policjantów, że ich dzieci są... grzeczne i spokojne. Najbardziej zaskoczona była kobieta, która odbierała wnuka. Kiedy tłumaczyła, że wnuczek z pewnością nie rzucał kamieniami w policjantów, wyrostek powtórzył na cały głos fragment "piosenki” chętnie śpiewanej przez piłkarskich chuliganów, a zaczynającej się od słów ”je..ć policję”. Jedna z matek

wymierzyła synalkowi karę na miejscu

- przez pewien czas chyba będzie miał problemy z siadaniem...
Policja wysyła pisma do dyrektorów szkół z informacją o wyczynach ich uczniów.
- Nie wykluczam, że może się to skończyć usunięciem ucznia ze szkoły - mówi dyrektorka jednego z lubelskich gimnazjów. - Każda szkoła jest autonomiczna, sama w takich przypadkach podejmuje decyzje. Jeżeli do wybryków doszło po zajęciach lekcyjnych, to na pewno wina leży również po stronie rodziców. Musimy jednak dokładnie przeanalizować sytuację.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO